Tendencja do gadania i pustych spotkań


Jestem ostatnio dość aktywny na polu „zawodowym”, współtworzę od zera dwa startupy, szukam funduszy, staram się międzyczasie rozwijać sieć znajomości, które pomogłyby mi w rozwoju secondgate i prywatnych projektów. To wszystko wiąże się oczywiście z poznawaniem mnóstwa ludzi, z ustalaniem szczegółów, spotkaniami, wymianą danych, telefonami…

Nie będę ukrywał, że ze mnie raczej niezbyt uspołeczniona jednostka. Najczęściej nie lubię rozmawiać, nie mam ochoty poznawać losowych ludzi i spotykać się w gronie bliżej nieznanych mi osób, choć często nie mam ochoty na spotkania i z tymi, z którymi pracuję już jakiś czas. Słowem – mam dość. ;)

Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach wszyscy lubią dużo mówić. Średnio cztery razy w tygodniu mam jakieś spotkanie inicjowane przez tę drugą stronę, w żadnym razie nie przeze mnie. Najczęściej po takich spotkaniach nie wiem nic więcej ponad to, co już wiedziałem, nie dostaję żadnych wytycznych, których już nie dostałem, po prostu nie dają one kompletnie nic. Dwa przykłady.

skocz na górę strony