second gate studio blog

Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.

Wpis dodany roku w kategoriach Hardware i otagowany słowami: air, apple, macbook, notebook, subnotebook, Trackback.

Czy jesteśmy gotowi na przenośny komputer?

MacBook Air

Na początek krótki wstęp dla wszystkich, których ominął szum związany z wtorkowym keynote Steve'a Jobs'a (są tacy?). Otóż na początku każdego roku Apple organizuje konferencję, na której CEO firmy przedstawia kilka nowych pomysłów i produktów. W tym roku trochę nowości dostaliśmy, ale ja skupię się przede wszystkim na MacBook Air. Dodam tylko, że - jak dla mnie - w tym roku nie pokazano niczego szczególnego.

MacBook Air w założeniu ma być maksymalnie przenośnym notebookiem. Przenośnym do bólu. W najgrubszym miejscu ma 1.94 cm, co stawia go na pierwszym miejscu w wyścigu o najcieńszy laptop. Do tego waży tylko 1.36 kilograma. Co się wiąże z takimi parametrami? Pomijając świetną reklamę w której widzimy, że można w prosty sposób przesłać MBA poleconym, ;) trzeba było ograniczyć ilość elementów pakowanych do obudowy. Wywalono więc wszystko co zbędne. Właściwie zostawiono tylko to, bez czego nie da się pracować (plus kilka drobnych bonusów). Brakuje więc również napędu optycznego (CD/DVD).

W głowie Kowalskiego rodzi się pewnie pytanie: Jak do jasnej cholery mam pracować na komputerze bez DVD?!

Ile jest głupot w powyższym zdaniu (jeśli szukamy ich mając na uwadze MacBook Air)? Sporo. Przede wszystkim sprzęt nie jest przeznaczony dla Kowalskiego. To raczej narzędzie dla Smitha. Dlaczego? Bo mieszkańcy naszego pięknego kraju jeśli już w coś inwestują, to chcą mieć wszystko na maksa. Wiecie, że w Polsce 60% użytkowników PC w dalszym ciągu nie wyobraża sobie życia bez dyskietek (nie pamiętam gdzie to wyczytałem, ale źródło było dość wiarygodne)? Generalizując (wybaczcie), jesteśmy narodem, który bardzo wolno akceptuje zmiany i wycięcie tak ważnego elementu jak napęd optyczny jest nie do przełknięcia. Nie ważne, że założenie praktycznie wyklucza obecność czegoś takiego. Idąc dalej - Kowalski nie będzie mógł używać tego tak sprawnie jak Smith, bo Smith ma setki otwartych sieci bezprzewodowych wokół siebie, a Kowalski musiałby się pewnie udać do jakiegoś dużego centrum handlowego. Ewentualnie uruchomić sobie coś takiego w domu (tyle, że mija się to z celem, bo sprzęt nie jest wtedy przenośny).

To nie jest komputer do codziennej pracy. Zdecydowanie. Świadczy za tym zarówno hardware - stoi w tyle za osiągami dzisiejszych komputerów - jak i sama idea prawdziwego laptopa. Przecież tak miało być od początku - notebook to nie jest mały PC. Uwielbienie do niewielkich rozmiarów i cichości notebooków doprowadziły do tego, że konsumenci właśnie tak zaczęli postrzegać przenośne komputery. Od małego PC zaczęto wymagać tego samego co od standardowych blaszaków. Błąd. I Apple - na szczęście - wraca do pierwotnych założeń.

Dodatkowo nie jesteśmy napędu pozbawieni całkowicie. Możemy bezprzewodowo pożyczyć go sobie z innego Maca czy PCta, dzięki ciekawej funkcji zaprezentowanej we wtorek.

I to podkreśla tylko, że Air to komputer-dodatek. Do prawdziwej pracy musimy mieć główny - stacjonarny - a na nowego MacBooka wgrywamy wszystko co trzeba, wkładamy do plecaka i idziemy do babci pokazać jej najnowsze zdjęcia wnuków. Tyle.

Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego sprzęt ten posiada tylko jedno złącze USB. Spokojnie można by zmieścić jeszcze dwa na lewym brzegu obudowy.

Jaki wniosek? To jest komputer dla krajów rozwiniętych, jako dodatek do głównego sprzętu. Jeśli miałbym kupować laptopa, szukałbym właśnie czegoś podobnego do najnowszego dziecka Apple. To, co pokazali, to właśnie przenośny sprzęt, dlatego - z mojej strony - należą sie jabłkowej firmie wielkie brawa.

Komentarze

Paweł Dziepak 15:20:23 | 17 stycznia 2008

„Wywalono więc wszystko co niezbędne.” Chyba mała pomyłka ;)
Co do samego MacBook Air, rozwiązanie niewątpliwie ciekawe, ale czy się sprawdzi w praktyce? Mimo wszystko ma wrażenie, że trochę za mocno postawiono na przenośność bo to, że laptop ma 1,94 cm raczej nie czyni go automatycznie produktem, który będzie się świetnie sprzedawać, a przecież o to wszystkim chodzi.

zx 15:34:31 | 17 stycznia 2008

Tyle, że produkty Apple nigdy się świetnie nie sprzedają (w porównaniu do konkurencji). Oni są jakby odrębnym bytem. Zaporowe ceny, sprzęt wydajnościowo bez rewelacji, a jednak szumu wokół siebie robią dużo.

A Air to takie ich dopełnienie Apple’owej całości. CoSTa nazywa to jabłkowym „ekosystemem”. Kupienie i użytkowanie samego Air jest bez sensu (chyba…), ale gdy już się ma kilka zabawek od tej firmy, staje się przydatnym narzędziem.

Jiobel 16:11:43 | 17 stycznia 2008

Przede wszystkim sprzęt nie jest przeznaczony dla Kowalskiego. To raczej narzędzie dla Smitha. Dlaczego? Bo mieszkańcy naszego pięknego kraju jeśli już w coś inwestują, to chcą mieć wszystko na maksa.

Nie chcą mieć wszystkiego na maksa. Chcą li tylko zapłacić i mieć to coś, za co wydali grubą kasę. To nie też nie jest tak, że Amerykańcy nagle znają się na komputerach i wiedzą co kupują. Jeśli byśmy mieli rozważać przeciętnego Polaka i przeciętnego Amerykanina i wziąć pod uwagę aspekty ekonomiczne to… Każdy z nich kupi to co jak najlepszy stosunek cena/jakość. To, że w USA relatywnie tanie są produkty Apple o czymś świadczy (przede wszystkim o wcześniej wspomnianym wyborze).

Wiecie, że w Polsce 60% użytkowników PC w dalszym ciągu nie wyobraża sobie życia bez dyskietek (nie pamiętam gdzie to wyczytałem, ale źródło było dość wiarygodne)?

A dlaczego tak jest, nie zastanowiłeś się? Do zainstalowania Windowsa <Vista potrzebna była dyskietka, lub wiedza jak dograć sobie na płytę sterowniki do dysku. Teraz odpowiedz na pytanie, który system i z jakiej firmy jest najbardziej popularny.

Od małego PC zaczęto wymagać tego samego co od standardowych blaszaków.

A dlaczego (?!) mam nie wymagać od sprzętu, za którego zapłaciłem tyle, co za przeciętną stację tyle, ile za ową? Przecież na zdrowy rozum, nie kalkuluje mi się rozumieć że laptop to nie PC. Tak po prostu – ekonomicznie.

Art ciekawy, ale trochę za dużo generalizowania i podchodzenia z dystansem do PLaków. Więcej wiary w krajan. ;-)

zx 16:33:15 | 17 stycznia 2008

Nie chcą mieć wszystkiego na maksa. Chcą li tylko zapłacić i mieć to coś, za co wydali grubą kasę.

W takim razie mają złe pojęcie o cenach, tak? Bo przecież na ludzki rozum, im elektronika mniejsza tym więcej kosztuje. Może spotykam nie tych ludzi, których powinienem, ale jeśli słyszę, że za 3000 PLN laptop powinien pociągnąć wszystkie gry z ustawionymi maksymalnymi detalami, bo pc w tej cenie robi to spokojnie, to tylko takie wnioski mi się nasuwają.

To nie też nie jest tak, że Amerykańcy nagle znają się na komputerach i wiedzą co kupują...

W sumie racja. W ogóle użytkowników Apple (tych przyszłych i obecnych) ciężko sklasyfikować.

A dlaczego tak jest, nie zastanowiłeś się? Do zainstalowania Windowsa <Vista potrzebna była dyskietka, lub wiedza jak dograć sobie na płytę sterowniki do dysku.

Przy dysku SATA (dalej tak jest czy nowe płytki mają już zintegrowane?). Ogólnie rzecz biorąc, to pisałem nie o pojedynczym użytkowaniu dyskietki, ale o tym, że bez dyskietki nie ma życia. A ktoś, kto instaluje sam system najczęściej (czy się mylę?) wie jak poradzić sobie bez niej.

A dlaczego (?!) mam nie wymagać od sprzętu, za którego zapłaciłem tyle, co za przeciętną stację tyle, ile za ową? Przecież na zdrowy rozum, nie kalkuluje mi się rozumieć że laptop to nie PC. Tak po prostu – ekonomicznie.

Ano właśnie (ironia, tak?). :P Czyja to wina? Agresywnej reklamy notebooków? IMO ludzi. Zbyt często wyłączają mózg w takich sprawach.

Art ciekawy…

Dzięki. Czasem jak czytam sam siebie, mam wrażenie, że ciężko mnie zrozumieć. No, ale miałem długą przerwę w pisaniu „na poważnie” i muszę znów nabrać wprawy. :)

...ale trochę za dużo generalizowania i podchodzenia z dystansem do PLaków. Więcej wiary w krajan. ;-)

Ja nie mam nic do naszego narodu i bynajmniej nie lubię Amerykanów (i „nie lubię” to mało powiedziane). Bo to przecież nie wina ogółu, że brakuje nam sieci WiFi i że zarabiamy za mało (chociaż jakby się tak zastanowić...). Chodzi mi raczej o sytuację w jakiej znajduje się przeciętny obywatel Polski w porównaniu do tego z USA.

Za generalizowanie biję się w pierś. Sam tego nie znoszę, a że napisałem jak napisałem… jak się długo nic nie pisze, to potem są problemy z dobrym wyrażeniem się. Myślę, że jak trochę poprowadze tego bloga, to wróci mi „talent”.

wikiyu 16:48:19 | 17 stycznia 2008

zastanawia mnie parę rzeczy – niektórzy nie potrafią obejść się bez wrzucenia w kieszeń kurtki małej myszki coby w lapku ją podpiąć bo bez niej ciężko się żyje, czyli jak ją podłączą to nici ze zrzucenia danych z aparatu/odtwarzacza/pena kumpla?
A do tego m.in. powinien służyć przenośny komputer.

Jaką Air będzie miał moc [czy udźwignie OS X + przeglądarka + muzyka + komunikator] i ile czasu wytrzyma na baterii? Skoro przenośny to chyba powinien obejść się bez gniazdka przez dłuższy czas? Skoro przenośny to czy ładowarka będzie wymiarów mini czy jednak będzie normalnym dużym klockiem który przy rozmiarach tego lapka będzie jak wieloryb przy planktonie?

I czy podobnie jak iPhone będzie to twór o nowoczesności równej tej sprzed paru lat z dodatkiem logo apple`a i w sumie mało przydatnych gadżetów, zamiast czegoś naprawdę potrzebnego?

a co do napędu optycznego – w sumie to … chciałem powiedzieć że są dostępne napędy USB ale co z tego skoro on ma tylko jedno takie złącze :P

zx 16:57:46 | 17 stycznia 2008

czyli jak ją podłączą to nici ze zrzucenia danych z aparatu/odtwarzacza/pena kumpla?

Dokładnie. I to jest największy błąd Apple, bo łażenie z przenośnym laptopem i koncentratorem USB trochę mija się z celem (choć mysz to trochę głupi wybór, bo Air ma trackpada, który obsługuje kilkupalcowe gesty – szkoda by było nie wykorzystać. ;)

Jaką Air będzie miał moc

Wystarczającą, żeby płynnie dźwignąć Leoparda. W końcu tam siedzi Core2Duo i min. 2GB ramu.

ile czasu wytrzyma na baterii?

Teorytycznie pięć godzin. Ile mniej podczas wytężonej pracy? Za jakiś czas się dowiemy…

ładowarka będzie wymiarów mini

Chyba taka sama jak do całej reszty MacBooków, czyli całkiem znośna. Nigdzie nie mogę znaleźć konkretów…

I czy podobnie jak iPhone będzie to twór o nowoczesności równej tej sprzed paru lat z dodatkiem logo apple`a i w sumie mało przydatnych gadżetów, zamiast czegoś naprawdę potrzebnego?

Tu chodzi głównie o wielkość. No… i jeszcze multidotykowy trackpad. ;P

a co do napędu optycznego – w sumie to … chciałem powiedzieć że są dostępne napędy USB ale co z tego skoro on ma tylko jedno takie złącze :P

Ale potrafi połączyć się z komputerem (OSX i Windows) i korzystać z jego napędu, więc to chyba lepsze rozwiązanie niż podłączanie całości przez USB, co? ;)

Marcin / Ktos 18:10:31 | 17 stycznia 2008

Jedno złącze USB to za mało, aczkolwiek co do napędu DVD – nie używam praktycznie. Mam w laptopie i używam bardzo bardzo rzadko. Jednak mi osobiście w Air brakuje jeszcze gniazda Ethernetu, bo się – na razie przynajmniej – nie dorobiłem sieci bezprzewodowej. Ale to już mój wymysł powiedzą fani Apple.

Sprzęt jest fajny i w pełni rozumiem jego ideę – to nie jest zastępstwo dla iMaca czy innego MacBooka Pro, ale coś zupełnie nowego, jakże innego od koncepcji UMPC – i to chyba w dobrą stronę.

A swoją drogą liczyłem na tablet, a nie na subnotebooka ;-)

zx 18:16:12 | 17 stycznia 2008

@Ktos: Jeśli ‘mobliny’, to bez żadnych kabli. :P Taka filozofia…

A tablet pewnie zrobi Asus, ;) tylko jeszcze na to za wcześnie jest, bo to już wprowadzenie całkiem nowej działki, a na razie jest co dopracowywać w istniejących.

riddle 01:17:23 | 18 stycznia 2008

min. 2GB ramu.

Min. i max. Zalutowane jest w motherboardzie. Dobrze, że 2GB to dość dużo. :)

CoSTa 08:42:23 | 18 stycznia 2008

Ano, inny sprzęt zaspokajające inne potrzeby, których my jeszcze nie znamy nie mając pod ręką ciągłego dostępu do sieci i możliwości ssania filmów/muzy/whateva via iTunes Store. To element systemu rozszerzający możliwości iPhone/iPoda – te wszystkie urządzenia się ze sobą komunikują, wymieniają danymi a jeden i ten sam wypożyczony film może być wciągany na wszystkim – od telewizora via Apple TV, przez MB/MBPro/MBA i iPhone na iPodach kończąc. Krytycy najczęściej nie zdają sobie sprawy z możliwości, jakie oferuje Leopard, między innymi doskonałego rozwiązania Back to My Mac (więcej: http://www.apple.com/dotmac/backtomymac.html ). Mając MBA, ciągły dostęp do szybkiego netu i komputer-bazę na odległość kliknięcia w Finderze (gdziekolwiek by się nie było – to właśnie oferuje Back to My Mac) i możliwości dostępu do danych w każdej chwili i bez łamania sobie głowy połączeniami i konfiguracjami – to chyba zaczyna się robić jasne, w jaki sposób MBA może odnieść sukces. U nas na pewno nie ale w Stanach to może być zupełnie inna historia.

Lekkie, niebrzydkie przedłużenie komputera stacjonarnego i nic więcej. Niestety, jak na techniczne wyposażenie, jakie oferuje, sprzęcik za drogi.

zx 10:07:10 | 18 stycznia 2008

Riddle: Gdzieś czytałem, że praca baterii skraca się o 20 min z każdym dodatkowym 1GB RAMu. Więc chyba jednak jakieś opcje są, co?

CoSTa: Tak sobie ostatnio o cenach myślałem i wydaje mi się, że są takie kosmiczne nie dlatego, żeby więcej zarobić. Jak dla mnie, to Apple nie chce mieć zbyt wielu klientów, bo nie są na to gotowi jeszcze i gdyby zalała ich taka fala użytkowników, pewnie szybko skończyliby jak MS.

Klos 20:26:33 | 20 stycznia 2008

Całkowicie zgadzam się z tekstem. Dodam, że 1port USB może nam zająć przejściówka na kabel sieciowy (bo takiego gniazdka nie ma). A teraz dodajmy do MBA rozgałęźnik USB, przejściówkę na kabel sieciowy, przejściówkę do Projektora SVGA, napę DVD i okaże się, że nie jest on taki wygodny jak zwykły notebook nawet jeśli formalnie większy. Poza tym co do grubości to 19mm wcale nie jest jakimś cudem, a właśnie ta najgrubsza wartość ma większe znaczenie.