Moje początki z blogowaniem
Bloga prowadziłem jeszcze przed bumem na nie, wywołanym przez Web 2.0 (tak, dla mnie blogi to też należą do tego nurtu). Od kwietnia 2003 roku dokładnie. Jako, że były to czasy, w których słowo "blog" nie mówiło zbyt wiele zbyt wielu (albo tak to pamiętam), nie było również dużej ilości platform z których można było skorzystać (ewentualnie nie było zbyt wiele polskich platform, bo te kilka lat temu w dziedzinach technicznych dopiero raczkowałem). Zostałem skierowany na blog.pl przez czterecha, gdzie urzędowałem do stycznia 2006 roku.
Ów poprzedni blog, to głównie moje przemyślenia w postaci krótkich wpisów i rozmów w komentarzach. To też czasy w których trochę inaczej pojmowałem świat, dlatego dostęp do archiwów zablokowałem (co mi przypomina, że trzeba w końcu jakiś backup tego zrobić). Z czasem jednak chęć na pisanie przeszła. Nie tylko mi z resztą, bo moi stali rozmówcy również po jakimś okresie bardzo ograniczyli ilość nowych notek. Wypalenie?
Kilka miesięcy wcześniej na poważnie zacząłem zajmować się nauką HTML i CSS. Poznałem Riddla na forum PRV.pl i prowadzony przez kolejne linki, dotarłem do bloga, który dziś znamy pod nazwą Perfection or Vanity. Od tego czasu (za sprawą nowopoznanego RSS) śledziłem coraz liczniejsze strony i kolejne blogi (koniecznie trzeba znaleźć/stworzyć jakiś synonim do "blog") ;) poświęcone, najpierw, tematyce webmasteringu, a potem już ogólnie mieszczące się w kategoriach, które uważałem za interesujące.
Jestem stworzeniem, któremu z czasem przestaje wystarczać tylko bierne użytkowanie gotowych rzeczy (od długopisów po elektrownie) ;) i które po jakimś czasie wszystko chce tworzyć samemu. Wróciła więc i chęć na prowadzenie swojego dziennika ("dziennika" z braku lepszego synonimu). Z przygotowaniem tegoż bawiłem się długo. Nie pamiętam dokładnie, ale pierwszy raz "no, to robimy bloga" powiedziałem pod koniec lutego 2007. Dalej jest pasmo zapychania kosza kolejnymi projektami, które po tygodniu przestawały mi się podobać ("szewc bez butów…") i kolejne tygodnie oczekiwania na wenę. W końcu ten sam czterech_, który skierował mnie na blog.pl, przy rozmowie rzucił: "przeperfekcjonowujesz" (w każdym bądź razie coś w tym stylu, historię rozmów mi wcięło). Więc zrezygnowałem z ambitnego planu stworzenia designu idealnego, etapami dochodząc do tego, co widzicie teraz. Czy obecne Second Gate Studio Blog mi się podoba? Jest przyjemne, przejrzyste… i na razie musi mi wystarczyć (choć oczywiście już wiem, że bez – przynajmniej – kilku zmian w najbliższym czasie się nie obejdzie). W końcu to, co chciałem przekazać to treść, nie wygląd. Mam tylko nadzieję, że udało mi się doprowadzić kod do stanu, w którym podobnie wyświetlają go wszystkie popularne przeglądarki.
A plan podstawowy był taki – tworzę własną platformę, na której oprę swoje dwa blogi i portfolio, a w przyszłości również strony wykonywane dla klientów komercyjnych. Całość miała jedno założenie: oddzielam całkowicie warstwę PHP od HTML, bez użycia gotowych systemów szablonowych. Nad tym silnikiem dalej pracuję i planuję go w przyszłości wykorzystać, jednak pomysły na wpisy stale kotłowały się w głowie, więc gdzieś to było trzeba przelać. Nie czekając więc na moment, w którym będę – w miarę sprawnie – mógł wykorzystać mój projekt, skorzystałem z Joggera.
I po tym przydługim wstępie dochodzimy do sedna sprawy. Chciałbym napisać co na Joggerze mi się podoba, a co najchętniej bym zmienił. O tym już w kolejnym odcinku... ;)
Zaznczę jeszcze, że tematyka bloga w przyszłości będzie różnić się od paru początkowych wpisów. Myślę, że na początek dobrym zwyczajem jest się przedstawić i trochę o sobie poopowiadać.
Jednocześnie sam jestem ciekawy waszych pierwszych przygód z blogami. Co prawda część już o tym pisała (nie wiem czemu, ale lubię czytać takie wpisy), więc zwracam się do tej pozostałej części – jak tylko będziecie mieli ochotę, opowiedzcie nam jak zaczęła się wasza przygoda z blogowaniem, a może nawet szerzej – z publikacjami w internecie.