Jak to freelance szuka pracy


Tym wpisem chciałbym zacząć serię artykułów o początkach pracy wolnego strzelca. Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem poszukania czegoś bardziej na serio, a że teraz mogę dysponować swoim czasem jak tylko chcę, to chyba dobry moment, żeby zacząć pracować nie tylko, żeby sobie dorobić, ale żeby spróbować się utrzymać. Póki co jestem na garnuszku u rodziców, jednak chciałbym jak najszybciej się usamodzielnić. Jakieś niewielkie dokonania na swoim koncie już mam, jednak w gruncie rzeczy zaczynam od zera. Na bieżąco będę zdawał relację z poszukiwań i omawiał rynek pracy freelancerów z mojego punktu widzenia.

Na początek wypadałoby uzmysłowić sobie, co się umie. Myślę, że moją główną siłą jest XHTML i CSS. Choć daleko mi do wiedzy Riddla, to potrafię poradzić sobie z coraz większą liczbą problemów, umiem zmusić IE do współpracy, a w razie czego wiem, gdzie szukać pomocy.

Swoją wiedzę w zakresie tworzenia stron internetowych powiększam o PHP. Na swoim koncie mam już kilka (mini) CMSów, które do tej pory działają, a klienci wydawali się być zadowoleni. W zakresie PHP posiadam raczej wiedzę praktyczną (czyli pewnie w moim kodzie pełno jakichś cudów) i do tego nie potrafię programować obiektowo. Programistą z prawdziwego zdarzenia nie będę, ale jestem w stanie stworzyć dynamiczną stronę z przyjemnym panelem administracyjnym.

Swego czasu łyknąłem troszkę C++ i C# .NET (w połączeniu z XAML), jednak to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie chcę być programistą.

Dość dobrze poznałem systemy z rodziny Windows NT (ze szczególnym naciskiem na XP) i kiedyś prowadziłem serwis poświęcony pomocy technicznej i dostosowywaniu tegoż do swoich potrzeb. Projekt umarł śmiercią naturalną po roku (nie mogłem znaleźć nikogo do pomocy), jednak zdołałem zgromadzić całkiem pokaźną grupę stałych bywalców i stworzyłem kilkadziesiąt sporych artykułów (które teraz błąkają się w sieci). Przy prowadzeniu własnej strony nauczyłem się podstaw optymalizacji i pozycjonowania.

Staram się jednocześnie cały czas rozwijać swoje umiejętności dotyczące grafiki komputerowej (Photoshop). Jestem autorem kilkunastu szat graficznych dla stron internetowych i kilku innych prac (zarówno grafiki użytkowej jak i artystycznej). W najbliższym czasie chciałbym spróbować swoich sił w malowaniu za pomocą tabletu (kiedyś rysowałem i malowałem dość sporo).

Ostatnio bardzo podoba mi się zagadnienie projektowania interfejsów i komunikacji programów z użytkownikiem. Łapię się na tym, że często widząc jakąś aplikację, od razu przychodzą mi do głowy myśli w stylu przecież to można było zrobić inaczej, albo jakby tu dać cośtam, to byłoby dużo lepiej. Jako, że wcześniej nie miałem styczności z user-experience w programach (tzn. nie byłem tego świadomy, bo w końcu strony internetowe to również interfejsy), sporo na ten temat czytam.

Prowadzę bloga i piszę "powieść" fantasy (czytaj: mam zawaloną szufladę nieuporządkowanymi fragmentami) i wydaje mi się, że umiejętności językowych mi nie brakuje.

W CV wyróżnia się podobno języki, którymi się operuje. Angielski znam na tyle dobrze, żeby swobodnie się poruszać w świecie, rosyjski na tyle, żeby się dogadać, czy coś odczytać. Zacząłem naukę japońskiego, a na mojej liście jest też fiński. Z języków mniej użytkowych - od czasu do czasu poszerzam swoją wiedzę z zakresu staroangielskiego, radzę sobie z quenyą i jestem w trakcie poznawania sindarinu. Teoretycznie niezbyt przydatne, a jednak gdzieniegdzie używane. ;)

Zaczynamy szukać!

Wyszło mi z tego coś na kształt CV, ale chcąc pisać o poszukiwaniu pracy, trzeba jasno wyłożyć swoje umiejętności. Przykładowe prace siedzą na deviantART (jestem w trakcie tworzenia własnego portfolio).

Jutro zamierzam zacząć poszukiwania, a swoje wrażenia będę co jakiś czas opisywał - ku przestrodze dla potomnych. ;) Sam jestem ciekawy jak zaczynali freelancerzy, ale o tym to akurat nie piszą zbyt często (w końcu konkurencja, prawda?). To ja się wyłamie. Obym nie został zgnębiony przez rzeczywistość zbyt szybko. ;)

Gdyby ktoś miał ochotę podzielić się ze mną/z nami swoimi przemyśleniami o zdobywaniu pracy - zachęcam. :)


Komentarze

kanał komentarzy do tego artykułu

Życzę powodzenia ;) Najtrudniej jest znaleźć pierwszego klienta, później leci z górki tak, że musisz odmawiać zgłaszającym się do Ciebie osobom :P (chyba, że lubisz hardkor tak jak ja ;)

hmm… wg mnie to musisz przyjąć jakiś kierunek i w nim się doskonalić. Nie możesz jednocześnie być specialistą od CSS, PHP i grafikiem. Choć oczywiście taki mix jest idealny, to w praktyce nie wystarcza 24 h, żeby być ze wszystkim na bierząco.

talen: co nie zmienia faktu, że wiele razy przydaje się również znajomość wszystkiego ;)

Ach, quenya. :) Też się kiedyś próbowałem uczyć, skończyło się właśnie na próbach. Powodzenia w szukaniu roboty ;) Ja do tej pory nawet nie próbowałem, więc doświadczenia się przydadzą.

Z doświadczenia wiem, że najlepiej zacząć od HTML i CSS, potem przejść na JS i ewentualnie później wybrać PHP albo design. Mi się marzy projektowanie, nie chcę być całe życe code monkey.

Na pewno jednak nie polecam drogi kombajnu, z ogłoszeń pisanych dla takich osób Insmac i ja non stop się śmiejemy. :D

PS: Heh, dzięki. ;)

Pierwszy zadowolony klient jednak nie oznacza, że potem idzie z górki. Jestem tego przykładem i cholera… cierpię. :D Od kiedy tata zauważył, że mogę tutaj zarobić odciął mnie od kieszonkowego ( mam 16 lat ), bym ‘nie siedział tutaj i robił głupot tylko coś konstruktywnego’. :/

@Greenek: znajomość owszem, trzeba mieć pojęcie o różnych technologiach i umieć się w nich sprawnie poruszać. Ale bycie dobrym wymaga wiele pracy (i czasu), a niestety czasem trzeba spać :-)

@Riddle: no właśnie ja też nie chciałbym już być dłużej code monkey :) Mam nadzieję, że już w tym roku uda mi się to zrealizować. Ps.: przyślij czasem kartkę zza wielkiej wody :)

Greenek: Nie, żeby to był pierwszy klient. Kilka poważniejszych zleceń dla poważniejszych instytucji mam już za sobą, tyle, że miałem dłuższą przerwę.

talen: To właśnie cały ja. W horoskopie (książka taka była, że do każdej daty urodzenia kilka stron horoskopu) pisali, że chwytam się bardzo wielu dziedzin. To się akurat sprawdza. :P I wcale nie wiem, czy chcę być specjalistą. Guru od czegokolwiek zostać nie mam zamiaru.

Kamil: Właśnie dlatego mam zamiar całość opisać, bo sam nie mogłem znaleźć zbyt wiele. Znaczy się jest kilka osób, które już mi pomogły opisując swoje przygody, ale ogólnodostępnej wiedzy w tym temacie jest niewiele (przynajmniej jeśli chodzi o polski rynek).

Quenya wymaga cierpliwości. W końcu ktoś znajdzie nową kartkę pod podłogą w domu Tolkiena i okazuje się, że część tego, co oficjalnie przyjęto za poprawne, unieważnia się. :) Ale jak dla mnie jeden z najpiękniejszych języków.

Riddle: Ja tam w ogóle kodem zajmuję się poniekąd z konieczności. Dlatego za główną ścieżkę obrałem user-experience i projekty interfejsów. Problem w tym, że projektantem też zbyt długo się być nie daje – człowiek się wypala i kolejne prace przestają być takie, jakie były na początku.

Kombajn ma ułatwiony start. Bo na początku (tak jak w moim przypadku) nie ma się współpracowników i jeśli ktoś zleca zrobienie strony, to trzeba się zająć wszystkim. Potem można już pracę porozdzielać, bo nabierze się doświadczenia i kontaktów.

neaf: To ja bym na to poszedł. ;) Moi rodzice twierdzą, że nic nie robie (wyciąg z konta pod koniec miesiąca to żaden dowód) i „skoro już siedzę bezczynnie w domu, to mógłbym wynieść śmiecie i za coś tam zapłacić...”. ;)

Ogólnie rzecz biorąc, to mam pewne plany, które z komputerami mają niewiele wspólnego. Tyle, że zanim cokolwiek zrobię, chciałbym przejść „na swoje” – więc póki co robię to, co umiem.

I dzięki wszystkim za dobre życzenia. :)

@zx: Ja też bym na to poszedł… jednak problem w tym, że właśnie jako do początkującego freelancera ta praca jakoś do mnie nie przychodzi.

nf: Jak już klienci będą do mnie walić drzwiami i oknami, jak pisał Greenek, to chętnie ci kilku odpalę. :P

Kto gdzie jak się wypala… bzdury jakieś. :) Jeśli chodzi o interfejsy i sam design użytkowy oczywiście, nie machanie w Photoshopie. To byle małpka potrafi.

A polecam Ci zacząć od CSS, bo nie będziesz grafikiem należącym do kategorii „pain in the ass” ;)

@zx: Dzięki wielkie. Zgłoszę się razie biedy :).

Riddle: Przy kodowaniu objawy wypalenia też się pojawiają. Tyle, że w pracy to nie przeszkadza, bo tam kreatywne myślenie wykorzystywane jest tylko do pewnego stopnia. A bawienie się grafiką kończy się tym, że po pewnym czasie brakuje pomysłów.

Z moim CSSem to chyba nie jest aż tak źle? ;) Mówiąc o tej kategorii masz na myśli tych, którzy nacudaczą w Photoshopie, a potem każą to zakodować, tak? Who knows – za te kilka lat może CSS będzie mógł działać cuda.

W takim razie powodzenia. I jak już ci się uda, to – mam nadzieję – pomożesz innym. ];->

D4rky: Ook? Ook! ;-)

Droga kombajnu jest zła, sam mam problem z byciem zbyt uniwersalnym – nwet jeżęli na początku jest łatwiej, to potem ogarnąć wszystko nie ma czasu, chęci i możliwości. O ile w przypadku np. języków programowania to jeszcze jestem skłonny uznać, że da się nauczyć nowego języka posiadając doświadczenie z jakiegoś (jakiś) innych, o tyle jeżęli próbujesz jednocześnie być bardzo dobry w kilku dziedzinach – powiązanych, ale odległych – to to nie jest możliwe. Ja może i co nieco w CSS potrafię zrobić, ale już grafika mi nie leży kompletnie, nawet jeżeli to tacy jak ja piszą programy, którymi posługują się graficy ;-)

A Riddle ma na myśli takich grafików, którzy „nie umią” projektować na potrzeby sieci – jeden piksel nie w tą stronę i źle, nie przewidzą, że tekst może się rozszerzać, czy być inną czcionką i takie rzeczy. Są tacy, niestety.

PS. japońskiego i ja zaczynam się uczyć (na razie głównie mówić i słuchać, bo im bardziej patrzę na nawet katakanę tym bardziej mi się odechciewa).

PPS. jak skończysz powieść to umieść proszę ;-)

@d4 & Ktos: złośliwcy! xD

Małpeczki wy moje. ;D

Droga kombajnu jest zła

Gdyby tak żyć trochę dłużej…

Są tacy, niestety.

Miałem szczęście nie spotkać.

japońskiego i ja zaczynam się uczyć [...]

A ja właśnie uwielbiam rozmaite dziwne alfabety. Co prawda zabawy z tym sporo, ale jak to potem fajnie na kartce wylgląda. :D

jak skończysz powieść to umieść proszę ;-)

Baaa… wyślę ci egzemplarz jak już wydam. ;P Ogólnie rzecz biorąc to nawet miałem spotkane z przedstawicielstwem jednego z polskich wdawnictw i zapoznał się z moimi bazgrołami… kto wie.

Kombajn jak kombajn, ale ja lubię różne dziedziny. Komputery coraz mniej, ale dopóki nie wygram kilku milionów w lotka, to mam co mam. ;) Liczy się jeszcze mentalność zleceniodawców. A oni najczęściej nie mają pojęcia, że do stworzenia jednej strony trzeba kilka osób. I dlatego pojedynczej osobie jest dość ciężko.

Heh serio, zx cokolwiek byś nie robił, najpierw CSS. Ja miałem okazję poprawiać pracę dwóch grafików, którzy w Photoshopie zrobili ładne layouty, ale za cholerę nie potrafili przenieść tego na kod.

Efekt był taki, że część tekstu przykrywana niewidoczną warstwą, bloki się sypały, gdy tekstu było o literkę za dużo, nie wspomnę już o perfekcyjnym dopasowaniu co do piksela..

radmen: heh, a poprawiałeś kiedyś kod po Hindusach (z całym szacunkiem dla nich). Naprawdę, to są dopiero magicy :>

Uch, no to żeś sobie czasochłonną ścieżkę przyjął... Swego czasu porobiłem nieco na swoje i finansowo było super ale kiedy zaskoczyło mi w głowie, że to „robienie na swoje” oznacza pracę 24/24 a rodzina odłogiem leży, to zmieniły mi się priorytety. No i poznałem uroki etatu i wychodzenia o 16-17-tej do domu i machania na wszystko ręką :)

Anyway, powodzenia!

radmen: Myślę, że z CSSem jestem już na tyle daleko, żeby spokojnie sobie radzić z większością projektów. Dlatego główną ścieżką rozwoju w tej chwili jest po prostu kodowanie.

talen: Hindusi kodują inaczej niż my? :D

CoSTa: Szczerze, to dla mnie 16-17 to zbyt późno. Ja na prawdę mam sporo ciekawszych rzeczy niż komputery, dlatego ogromnym plusem jest dla mnie możliwość „regulacji” godzin pracy we własnym zakresie. Zdaję sobie sprawę, że pierwszy okres przy zakładaniu czegoś swojego (a prawdopodobnie założę coś całkiem formalnie) jest ciężki, ale mam nadzieję całość rozplanować tak, żeby potem było lepiej.

CoSTa: ile liczysz na początek ? bo czasem to się ciągnie przez 5 lat i dłużej (oczywiście zależy od szczęścia i umiejętności) ;-)

zx: Ja widziałem trzy kolumny zrobione na dwóch divach i jednym h5, które były ułożone tak: div,div,h5 i środkowy div był wyświetlany jako pierwsza kolumna, h5 był kolumną środkową, a pierwszy div był ostatnią kolumną.

ZX: Jasne, wszystko fajnie ale sam zobaczysz jak to działa w praktyce. Mówisz sobie „stop” kole 16-tej a tu za pół godzinki dzwoni zleceniodawca. I dupa, trza mu wyskrobać coś na jutro rano, bo wtedy będzie na ten przykład w drukarni i będzie mógł zlecać druk (to akurat z mojego podwórka). No i zasuwam by kole 23-ciej wpaść do naświetlarni, gdzie świetliki pijane jak bele od nudzenia się w trakcie czekania na materiały zaczynają pasować użytki ledwo na oczy widząc. No nie ma bata, trzeba przy tym posiedzieć bo jak się chłopakom rozjedzie, to będzie masakra i nakład do śmieci. W międzyczasie proofa ktoś struga, jest ogólnie fajnie i panuje przekonanie, że wszystko się uda (udało się :)). Na wysokości drugiej w nocy wracam do domu. O ósmej pobudka, coś chyba nie tak… W te pędy do drukarni a w międzyczasie telefon od innego zawodnika, któremu trzeba ASAP coś złożyć. I tak w kółko Macieju, 24/24. Przynajmniej do wyrobienia sobie marki i możliwości krzyczenia cen zaporowych, co skutkuje nagłym odpływem klientów, przynajmniej tych biedniejszych :)

Robert: Liczę sobie sporo ale za specyficzne dosyć usługi. Na szczęście od kilku lat mam spokój. Na duże zachcianki może nie wystarczy ale na mniejsze i owszem, na spłatę rat jest, na małe conieco więcej także – jest OK.

Z tego, co przeczytalem nie podkresliles stanowczo, co konkretnie chcialbys robic – piszesz co prawda o interfejsach, ale raczej w stylu ‘niby tak, a moze jednak nie, a tak w ogole to Janek jestem ;-)’. Moja rada jest nastepujaca – jesli ktos jest od wszystkiego, to jednoczesnie jest od niczego – radzilbym wiec wyspecjalizowac sie choc w jednej dziedzinie i czerpac z tego jak najwieksze profity. Twoja mocna strona jest tez fakt, ze nie jestes w Internecie anonimowy, piszesz bloga, nieswiadomie wychodzac przed szereg tysiecy anonimowych pracownikow, ktorzy wiedza moze i to, co Ty, ale do nich pracodawca/zleceniodawca dotrze na koncu. Ty natomiast bedziesz jednym z tych, ktorych czyta Pan Witek, ktorego kolega, Pan Jacek, szukal ostatnio dobrego kodera. Pan Witek zna Cie, bo piszesz ciekawe rzeczy i poleca Panu Jackowi. A potem, z reguly, wszystko nabiera tempa z odpowiednimi porcjami samozaparcia, wiedzy i talentu.

Pozdrawiam

CoSTa: Może. Jeśli faktycznie musi być tak jak mówisz, to nie dla mnie, ale (póki co) wierzę, że to się wszystko da rozwiązać jakoś inaczej. We’ll see…

ferrante: A czy bez wcześniejszego sprawdzenia się można w ogóle mieć pojęcie o tym, co się chce robić? Póki co mam jakieś niewielkie doświadczenia w HTML/CSS i designu prostych stron internetowych. Na razie tego się trzymam, dopóki nie zobaczę jak wypadam w czym innym. Nie chcę robić tego, czego nie lubię, więc testuję różne drogi.

Blog na razie raczkuje, choć masz rację – jeśli sam miałbym komuś coś zlecać, to blog jest zdecydowanie argumentem za (poza portfolio).

Jak to freelance szuka pracy (Cz. II)

W poprzednim wpisie informowałem, że namiętnie szukam pracy jako freelance niewiadomo-kto. ;) Minęły dwa miesiące, więc pora na szybki raport.

Przede wszystkim zlecenia. Od poprzedniej notki wykonałem kilka stron za wynagrodzenie sięgaj

Szacunek za przyznanie sie do niewiedzy OOP. Mnostwo osob deklaruje, ze zna OOP, a jak co do czego, to nawet klasy nie potrafia stworzyc…
Zycze udanych lowow, strzelcu ;)


Dodaj komentarz

Komentarze możesz formatować tylko za pomocą Markdown. Jeśli nie masz pojęcia z czym to się je, lepiej używaj zwykłgo tekstu.

Przed wysłaniem komentarza sprawdź go pod kątem błędów - zarówno technicznych (np. wynikłych z używania Markdown) jak i językowych. Zapoznaj się również z polityką komentowania na blogu.

skocz na górę strony