Jak to freelance szuka pracy (Cz. II)
- 08 kwietnia 2008
- 13:39:13
W poprzednim wpisie informowałem, że namiętnie szukam pracy jako freelance niewiadomo-kto. ;) Minęły dwa miesiące, więc pora na szybki raport.
Przede wszystkim zlecenia. Od poprzedniej notki wykonałem kilka stron za wynagrodzenie sięgające dolnej granicy (średnio 900 PLN). Większość pracodawców znalazła mnie przez bloga i zainteresowała mną właśnie dzięki poprzedniej notce. Czyli, jak pisał Ferrante, posiadanie swojego miejsca w sieci jest ważne. Stajemy się dla zleceniodawcy świetlistymi istotami, a nieistniejącym gdzieś tam
koderem. ;)
Wiedząc, że blog nie może być stałym źródłem zleceń (chyba, że jest się osobą rozpoznawalną w branży, a ja z pewnością taką nie jestem), starałem się znaleźć inne rozwiązanie. Na początek w ruch poszedł serwis zlecenia.przez.net, gdzie zarejestrowałem się i złożyłem kilka ofert. Nie dostałem żadnej pracy, jednak zauważyłem, że sam serwis zasilany jest raczej przez webmasterów o niewielkich ambicjach, którzy proponują ceny, za które nawet nie ma co rozważać odpalenia Intype. Wstrzeliłem się więc w kolejny tego typu serwis, który prezentuje się znacznie lepiej przynajmniej w kwestii wizualnej. Kontrakter.pl - bo o nim mowa - okazał się martwy. Od momentu oficjalnego startu serwisu, do teraz, znajdziemy tam tylko kilka marnych zleceń (choć poziom cenowy prezentuje się już lepiej). Ktoś zmarnował niezły pomysł, zapominając o promocji strony? Zatrudnijcie mnie, dajcie jakieś wynagrodzenie, a pomysł znów ożyje! ;)
Podsumowując - wcale różowo nie jest. Póki co, o jakimkolwiek samodzielnym utrzymaniu się z mojej pracy nie ma mowy. Co prawda przyszłość rokuje pewne nadzieje, bo dostałem również dwie oferty stałej współpracy, jednak termin rozpoczęcia jakichkolwiek działań jest ulokowany gdzieś w przyszłości, więc czekam na konkrety, jednak wolałbym nie siedzieć biernie, tym bardziej, że przecież nie wiem jak to wszystko będzie wyglądać.
Stowarzyszenie Druga Brama
?
Zacząłem więc zastanawiać się nad jakimś sensownym kierunkiem, w który powinienem się zwrócić. Za waszą radą, porzuciłem all-in-one na rzecz XHTML/CSS/JavaScript (ten ostatni wciąż w trakcie nauki), więc automatycznie odpadła mi spora część zleceń pod tytułem zrób mi stronę od A do Z
. Potrzebuję więc kogoś do współpracy.
Zamierzam przekształcić Second Gate Studio w stowarzyszenie wolnych strzelców. Jak to widzę? Otóż miała to by być mieszanina standardowej agencji z co-workingiem, oprawiona w ramy pracy zdalnej. Konkrety? Elementy standardowe to szef, podział pracy w zależności od umiejętności i wspólna marka. Z co-workingu zostaje brak umowy (jeśli zajdzie potrzeba umowa-zlecenie), elastyczny czas pracy i możliwość otrzymania pomocy od współpracowników.
Muszę dopracować jeszcze kilka kwestii techniczno-marketingowych i napiszę konkretnie kogo poszukuję. Propozycja jest kierowana do wszystkich, ale myślę, że szczególnie spodobać się może posiadającym stałą pracę, czy uczniom. Na początek pieniądze nie będą kosmiczne, jednak myślę, że gdy już zaczniemy prowadzić większe projekty, może się zrobić ciekawie. Nie wykluczam również sformalizowania przedsięwzięcia, jeśli pomysł się sprawdzi. Byłem już w kilku urzędach, gdzie (o dziwo) potraktowano mnie profesjonalnie i dostałem wszystkie potrzebne informacje.
Nie mam pojęcia czy taka forma się sprawdzi, choć nie widzę przeciwwskazań. Ostatnie przerwy w prowadzeniu bloga spowodowane są właśnie pracami nad tym wszystkim. Głównie chodzi o pozyskanie pierwszych klientów tak, żeby na jakimś ciekawym projekcie można byłoby sprawdzić pierwszą ekipę
. We'll see, jak to mówią.
Komentarze
kanał komentarzy do tego artykułuJeżeli chodzi o freelancowanie w kategorii XHTML/CSS to chyba nie możesz spodziewać się z tego dużych pieniędzy, bo powiedzmy sobie szczerze większy procent roboty to grafik / kodowanie – dla Ciebie zostaje dzień roboty jak już się oklikasz z tematem, a przy większych projektach raczej nie zleca się freelancingu.
Aktualnie żona prowadzi firmę n podobnych zasadach co planujesz, tyle, że bardziej formalnie – czyli na wszystko umowa etc. – zgłaszają się do nas ludzie głównie od copywritingu czy kilku grafików, całą resztę klepiemy samemu ;-)
BTM
14:42:16 | 08 kwietnia 2008
Nie dopisałem. :P Oczywiście grafika i projekt strony to też moja robota.
zx
14:58:17 | 08 kwietnia 2008
Zx, ciągle studiujesz? To chyba freelance jest jedynym rozwiązaniem, bo nie sądzę, abyś na pierwszym roku miał czas na pracę na pół etatu (przynamniej z takim rozkładem jaki ma mam).
BTW, w której grupie jesteś? :)
brtk
15:03:48 | 08 kwietnia 2008
Gdzietam. Usunąłem się ze studiów jak tylko zobaczyłem jaki to chłam. ;) Może pójdę na coś innego w nowym semestrze, kto wie.
Praca pracą, ale na Podlasiu raczej brakuje firm, które potrzebowałyby kogoś takiego jak ja. Tu zwyczajnie nie ma dla kogo pracować, więc póki się nie przeprowadzę/nie założę czegoś innego – jest jak jest.
zx
15:07:52 | 08 kwietnia 2008
Czytając takie wpisy trafia do mnie informacja, że jest dla mnie jeszcze nadzieja. :) Zlecenia mam bardzo rzadko ( teraz trochę dłuższa współpraca, ale 80$ miesięcznie za mniej lub bardziej drobne robótki, więc szczytów nie sięgam ), jednak siedząc w 1kl LO, mam jeszcze trochę czasu na rozwój.
neaf
15:38:06 | 08 kwietnia 2008
Jako że mam pracę na pół etatu na tyle dobrze płatną że na fajki, piwo i resztę życia mnie stać, to bardzo chętnie poświęcę tę wolną resztkę za free. Po co? Po to żeby robić coś co lubię i zbudować ew. portfolio.
sztosz
21:25:52 | 08 kwietnia 2008
Też mam naddatek wolnego czasu, jednak moje umiejętności pokrywają się z tym co chciałby robić zx, więc to bez sensu. :)
neaf
21:28:11 | 08 kwietnia 2008
Nie no panowie. Jeśli faktycznie zechcecie w to wejść, to zapewniam, że pracy nie zabraknie. Szczegóły za jakiś tydzień w następnej notce. Tam postaram się wyjaśnić wszystko jak najlepiej.
zx
22:27:37 | 08 kwietnia 2008
Co prawda nie narzekam na razie na nadmiar czasu (końcówka studiów) i przepełnione lśniące portfolio (patrz punkt pierwszy), ale będę obserwował...
Lukem
22:48:13 | 08 kwietnia 2008
Faktycznie, zlecenia.przez.net to totalne nieporozumienie. Też kiedyś tam próbowałem, ale przy tych wszystkich maszynach do produkcji stron kasujących 5zł za godzinę, nie miałem szans. ;)
Twój pomysł ze stowarzyszeniem jest całkiem ciekawy. To może niejednemu z nas pomóc, bo dla kogoś takiego jak ja, (tj. kodera CSS/XHTML/JS, któremu z projektami graficznymi różnie wychodzi), czasami ciężko zdobyć zlecenia, które przeważnie obejmują całość, grafikę + kod. A tak, kiedy jest się z kim podzielić obowiązkami, może być łatwiej. Dlatego, mimo całkowitego braku czasu, przynajmniej narazie, też będę obserwował jak się sprawa rozwinie. ;)
art.stk
23:28:28 | 08 kwietnia 2008
Sprobuj za granica… http://rentacoder.com
Ladne masz te prace, wiec powinienes imho szukac dalej… A najlepiej nauczyc sie kodowac w PHP5. Wtedy z freelancingu mozesz ciagnac pieciacyfrowa kase miesiecznie, nawet studiujac.
Pomysl masz bardzo ciekawy. Nawet bym sie na to pisal, bo o grafika majstera ciezko… Bardzo ciezko :/
Chris Trynkiewicz
15:08:04 | 09 kwietnia 2008
He, he, heeee… :)
Etat rządzi! 16:30 – zwijam żagle do domu. Jutro delegacja z wiktem i czym tam jeszcze. Pensja na koncie więc nic, tylko wydawać :)
Spoko, będzie dobrze. Z życiowego doświadczenia – kasa to naprawdę nie wszystko. Kasy mam zauważalnie mniej w stosunku do tego, co zarabiałem będąc free ale komfort ogólny życia (w sensie „to ja panuję nad robotą a nie ona nade mną”) o wiele, wiele wyższy.
Tak więc fortuny na koncie i mnóstwa czasu na jej wydawanie życzę! Siano to fajna sprawa ale nie kosztem zbyt wielu wyrzeczeń.
CoSTa
16:39:01 | 09 kwietnia 2008
@CoSTa: W pracy na etat panujesz nad praca? A jako freelancer nie panujesz nad praca? Ciekawe…
Chris Trynkiewicz
09:22:38 | 10 kwietnia 2008
Na etat siedzisz 8h za każdą następną dostajesz dodatkowe pieniądze i masz wolne soboty i niedziele. Będąc freelancerem trzeba mieć bardzo silną wolę by mieć te soboty i niedziele wolne i nie siedzieć czasami po 12h na dobę. To nie jest moje zdanie, to jest opis rzeczywistości ;)
sztosz
10:27:23 | 10 kwietnia 2008
Ja rozumiem panowanie nad praca jako robienie jej w takim zakresie, miejscu i tak dlugo, jak sie chce. To sie wiaze z freelancingiem, stad moje zdziwienie, ze sztywne ramy czasowe i zwierzchnictwo nazywacie „panowaniem nad praca”...
Chris Trynkiewicz
10:49:25 | 10 kwietnia 2008
Chris, teoria niestety kończy się dokładnie tam gdzie zaczyna praktyka. Teoretycznie jako freelancer pracujesz tak krótko (bo „długo” jakoś nie pasuje mi tu) jak sobie chcesz. Praktycznie masz więcej czasu dla siebie i ew. rodziny wtedy kiedy masz te sztywne ramy czasowe. Dzieje się tak dlatego że kieruję nami niestety, jakże ludzka, ale jednak chęć zysku. Jeżeli dostajesz X zł za przepracowanie Xh. w miesiącu to nie będziesz raczej pracował X + n godzin. Natomiast jeśli płacą Ci od zlecenia i gonią Cię terminy to zdarza się, że pracujesz na granicy fizycznej wytrzymałości organizmu.
Tak samo jak teoretycznie freelancing to wolność, tak samo teoretycznie U.S.A to też wolność ;) Praktyka jednak pokazuje coś zupełnie przeciwnego.
sztosz
23:53:19 | 10 kwietnia 2008
Chris:
Otóż właśnie tak. Mam terminarz, mogę planować obłożenie pracą, zasadniczo obce są mi sytuacje „na wczoraj bo jak nie to…” (zdarzają się, i owszem ale to wyjątki potwierdzające regułę) no i najważniejsze – stabilność finansowa. Nie tylko dla mnie ale także dla banków, które dają mi kredyty. Siedzenie po 12h na dobę, o których pisał Sztos miałem bez wyrobienia sobie pewnej marki. Później od komputera praktycznie nie odchodziłem. Opamiętanie przyszło przy dziecku i solidnym przewartościowaniu priorytetów. Teraz mam mniej ale w mojej ocenie o wiele, wiele więcej. Jak widać to kwestia tego, co się uważa za istotne. Dla jednych będzie to trzepanie kasy (i okej, nie mam nic przeciwko), dla innych tej kasy wydawanie :).
Freelancerka jest fajna tak długo, jak długo ma się parcie na zarabianie pieniędzy i widzi się to, co wyświetla monitor. Po trzech dniach siedzenia non stop nad Bardzo Ważnym Zleceniem Które Przyniesie Mi Kasy Jak Lodu™ zwątpiłem w sens takiej pracy. Bo zaraz pojawiło się Kolejne Zlecenie™ i kółeczko się zamknęło. Gdy stajesz się końcówką komputera to chyba coś jest nie tak :)
CoSTa
15:41:59 | 11 kwietnia 2008
Oczywiscie CoSTa, zdarzaja sie takie przypadki we freelancingu i to bardzo czesto, ale jesli jestes dobry to Ty mozesz dyktowac warunki (w wiekszosci). Wazne jest tez dla kogo sie pracuje. Najlepiej imho trafic na dobra agencje interaktywna, ktora opiera sie na outsourcingu. Mam pewne doswiadczenia w takiej pracy i chwale sobie ja niesamowicie.
Fakt, ze sa to doswiadczenia z samymi firmami z US. Dla polskich klientow wykonalem, jako freelancer, moze kilka projektow, ale tez wychodze z zalozenia, ze jesli ktos sie do Ciebie zglasza, to ma do Ciebie zaufanie i to Ty najlepiej wiesz, na kiedy projekt bedzie zrobiony. I oczywiscie, za ile ;-). W przypadku serwisow rentacoder, niestety, sytuacja jest o niebo inna – Ty sie zglaszasz i to Tobie ma zalezec na szybkim wykonaniu zlecenia. I jeszcze zapewne bierzesz 20% mniej niz zwykle, by wygrac z innymi koderami, ktorzy takze wyslali w swoje zainteresowanie wykonaniem zlecenia.
Podsumowujac – freelance jako taki jest bardzo fajna forma na dorobienie do stalej pensji (tutaj zgodze sie z CoSTa, stala praca to okreslony komfort psychiczny, paradoksalnie zalatujacy troche PRLowskim podejsciem do sprawy – „przeca to nie moj interes, wiec wychodze o 16 i gowno mnie to obchodzi”).
Jako glowne zrodlo zarobku, freelancing (w pojedynke) wymaga, w moim odczuciu, dobrych kontaktow, pewnej renomy itd. Inaczej mozna sie zatyrac wykonujac murzynskie prace przez 12/h.
Niemniej, zycze powodzenia, co-working to nieco inna para kaloszy i dobrze zarzadzana grupa zdolnych osob moze zdzialac cuda.
Dzieki za zlinkowanie btw.
Pozdrawiam
Ferrante
15:12:51 | 13 kwietnia 2008
Chris Trynkiewicz: PHP to typowe programowanie, a mnie jakoś w tym kierunku nie ciągnie. Wolę siedzieć nad grafiką niż nad kikoma setkami linii kodu. ;)
CoSTa: Ja najchętniej w ogóle pracowałbym za darmo. Serio. Ale tak się nie da niestety. Gupi świat. Za dobre życzenia dzięki. :)
Wybaczcie, że dopiero teraz odpowiadam, dzięki za komentarze (dają do myślenia).
Second Gate ma być przyjazne dla pracowników. Nie widzę tego jako głównego (może raczej ‘jedynego’) środka dochodu, ale mam zamiar pomóc, odciążająć freelancerów od tego, czym się nie powinni zajmować, na rzecz tego, co potrafią. Zobaczymy jak to wyjdzie.
zx
15:19:44 | 13 kwietnia 2008
Chętnie w czymś pomoge (np php), kontakt: rinceee@gmail.com :)
rins
10:28:44 | 17 kwietnia 2008
wkrótce rusza serwis http://www.zlecenia.kariera.pl/ wspierany przez www.kariera.pl, zapraszam wszystkich freelancerów,
tomek
12:41:39 | 23 października 2008