Dlaczego nie lubię pływających belek
- 17 maja 2008
- 16:41:25
Ostatnio w jednej z rozmów via IM zostałem zapytany dlaczego do jasnej @(*#$*! cały czas psioczę na pływające belki
? A psioczę, nawet bardzo.
Nie tak dawno w konkursie na dobreprogramy.pl wygrałem zestaw mysz + klawiatura. Mysz ma pięć przycisków, więc te dwa dodatkowe chciałem w jakiś, przydatny, sposób zagospodarować. Korzystając z tego, że oprogramowanie pozwala mi stworzyć konfigurację dla każdej aplikacji osobno, zacząłem od Opery. Domyślnie, dla przeglądarek internetowych, oprogramowanie proponuje przypisanie dwóm dodatkowym przyciskom akcji wstecz
i dalej
. Logiczne – w końcu używam ich często. Tyle, że w Operze przyzwyczajony jestem do używania gestów myszy i sprawdzają się IMO najlepiej. Szczerze powiem, że nie mogłem znaleźć dla nich zastosowania...
Do czasu, aż zauważyłem, że przewijanie stron rolką jest mało efektywne (potęgowane to jest jeszcze przez nienajlepszy scroll w Microsoft Wireless Laser Mouse 6000). Męczy oczy i często gubię linijkę po przewinięciu jakiegoś fragmentu. Logiczne więc wydało mi się zastosowanie Page Up i Page Down - w końcu od tego są. Dużo wygodniej czyta mi się dłuższe artykuły. Przypisałem więc dwóm dodatkowym przyciskom odpowiednie akcje i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pływające belki.
O co chodzi? Jako konkretny przykład podam blog Kovala. Widzicie tę belkę, która lata na dole ekranu? Przy czytaniu wpisów metodą PageUp/PageDown przeszkadza niemiłosiernie. Przewijam tekst i muszę wrócić dwie linijki wyżej, żeby doczytać to, co wcześniej zakryła belka. W podanym przykładzie ta ma chociaż niewielkie wymiary, ale zdarzają się znacznie wyższe!
Takie belki mogą się okazać całkiem użyteczne w niektórych przypadkach, dlatego nie neguję ogólnego sensu istnienia ich (tym bardziej, że większość użytkowników do przewijania i tak używa scrolla), a jedynie zwracam uwagę, żeby używać ich jedynie gdy są naprawdę potrzebne. Moim zdaniem, oczywiście.
Komentarze
kanał komentarzy do tego artykułuDobrze prawisz, też mnie strasznie zawsze wkurzają wszelkiego rodzaju belki których nie da się wyłączyć. Czuję się jakby ktoś mi skrócił monitor o te 20 pikseli.
skkf
17:13:37 | 17 maja 2008
Hmm, no tak pływająca stopka do zły pomysł, tak jak wszystkie inne pływające elementy, które nie muszą być pod zawsze pod ręką, ale scrota w GIFie też bym się nigdy nie spodziewał. ;)
neaf
18:15:34 | 17 maja 2008
skkf: Ano. Tym bardziej, że mam panoramę i wolę jak mi ktoś pakuje więcej elementów po bokach niż góra/dół. ;)
neaf: Yyyy… no ten – w innych formatach wielgachny był, a przecież jakość w tym momencie nie jest ważna. Chyba, że nie załapałem czemu nie GIF? ;)
zx
18:41:52 | 17 maja 2008
Pływanie to pół biedy. Najgorzej, jeśli ta belka jest (pół)przezroczysta…
Wtedy przewijanie strony to istna masakra.
Livio
18:44:57 | 17 maja 2008
W FF 2.0.0.14 przy scrollowaniu PgUp/PgDn jest w sam raz – po przewinięciu widzę na górze ostatnią linijkę czytanego tekstu i mogę kontynuować lekturę bez dodatkowych zabiegów. W Operze najwidoczniej eee tam…
Lukem
22:54:44 | 17 maja 2008
@zx To już lepiej chyba w JPG jak jakość nie jest ważna. ;)
neaf
00:01:21 | 18 maja 2008
Lukem: Ja widzę w Operze pierwszą po ostatniej czytanej, Firefox faktycznie przesuwa stronę trochę mniej, Safari to samo, IE7 w ogóle nie wie co to *Page*Down w przesuwa mi tylko kawałek. Czyli… winna Opera?
neaf: JPEG zajmował tyle samo a był znacznie mniej czytelny.
zx
09:29:10 | 18 maja 2008