Czy toplisty mają jeszcze sens?
Będzie krótko, bo tutaj liczy się dla mnie wasza odpowiedź na pytanie postawione w tytule.
Swego czasu główną formą promocji małych stron internetowych była wymiana linkami/banerami i udział w rozmaitych toplistach. O ile ta pierwsza forma promocji powoli topnieje, tak toplisty dalej trzymają się całkiem nieźle – przynajmniej patrząc na to od strony szarego przeglądacza zasobów internetu. Buttony toplist w dalszym ciągu zajmują miejsca w sidebarach sporej ilości witryn, a same toplisty (teraz króluje chyba toplista.pl) też nie mogą narzekać na brak odwiedzin (ciekawe jak to się przekłada na zyski). Jak sądzicie?
Komentarze
Cóż, dla mnie toplisty to zawsze był poroniony pomysł. Teoretycznie ułatwiają dostęp do powiązanych zasobów, ale przecież dobór stron jest w dużym stopniu losowy. Nie sądzę, żeby każdemu autorowi stron zależało na obecności w tematycznej topliście. Zwłaszcza, ze mechanizmy pozycjonowania dają wątpliwe i zupełnie pozbawione znacznia wyniki. To, że twoja strona jest na pierwszym miejscu znaczy bardzo niewiele. Jeśli cię to cieszy, to proszę bardzo, ale dla mnie to żaden wskaźnik jakości. Wymiana linków według mnie była (i jest) dużo lepszym sposobem na promocję strony.
Toplisty to ciekawy przedmiot do badań ;) Pomysł poroniony, ale z doświadczenia wiem (gdy prowadziłem jeszcze komiks), że potrafi dostarczyć bardzo dużo gości.
Pod pewnymi względami (PageRank) Google to też jedna wielka toplista :P
Tak szczerze, to zdarzyło mi się trafić na jakąś topliste, ale nigdy (a przynajmiej nie przypominam sobie) nie skorzystałem z „jej wyników”.
Ja zawsze byłem przeciwko toplistom. IMHO zbyt często nabijali punkty. ;-)
TopLista to staroć,
Veles: Taka toplista.pl pozycjonuje strony objęte listą w zależności od ilości kliknięć ichniego bannera na danej stronie. Czyli o czymśtam chyba jednak świadczy – o aktywności użytkowników (przynajmniej pośrednio, bo wiadomo, że może się równie dobrze okazać, że strona jest bogata i ma aktywnych użytkowników, którzy nie oddają głosów).
Greenek: No właśnie, bo Google ostatnio mnie niezbyt zadowala pod względem wyników. A strony na topliście i owszem. I dlatego trochę się zdziwiłem. Jeśli szukam odpowiedzi na jakieś pytanie, albo konkretnej informacji, to wyszukiwarki są bezkonkurencyjne, ale jeśli szukam sobie strony o danej tematyce na której chciałbym się zadomowić i odwiedzać ją od czasu do czasu, to toplisty okazują się zaskakująco bardziej użyteczne.
Pyetras: Tyle, że ostatnio Googlowy system jest śmiechu wart. SEO i pokrewne dały mu w kość.
Crozin: Tzn. nie dostarczyła ci odwiedzających?
geekr: Obecne toplisty funkcjonują na dość archaiczynych silnikach i najczęściej do zabezpieczania się przed manipulacjami wykorzystują tylko ciasteczka, ale gdyby to poprawić...
Anonim: Staroś, owszem. Ale w dalszym ciągu jest jedną z najpopularniejszych tego typu stron.
Wybaczcie, że dopiero dziś odpowiadam.
Przed napisaniem tego komentarza odwiedziłem nieco toplist zwiazanych z programowaniem* (zarówno „dla weba” jak i normalnym).
1) Duża część wyników to Error404 lub strony z alertem:
bq. Nie masz Internet Explorera, więc strona może nie działać Ci prawidłowo
2) Dziesiątki stron sprzed 2005 roku – niestety ja potrzebowałem aktualności, nie archiwum
Wydaje mi się, że instytucja wymiany linkami ma się świetnie, na blogach czy witrynach tematycznych, mechanizm nadal działa.
A toplisty, cóż, nieco kurzem się przykryły:)
Crozin: Ja dla odmiany odwiedziłem kilka toplist związanych z książkami i fantasy i te najwyżej były bardzo dobre.
Może faktycznie za mocne, ale korzystać z wyszukiwarki umiem, a ostatnio coraz trudniej znaleźć mi to, czego faktycznie potrzebuję.
kmh: Blogroll! Wyleciało mi z głowy. o_O Ale ja w sumie nie stosuję tego, żeby nagonić komuś popularności (co jest zadaniem toplist), ale żeby pokazać które strony uważam za interesujące.
Moim zdaniem `toplisty’ to jedynie pozostałość po Internecie ubiegłej dekady. Żadne szanujące się serwisy (blogi/strony domowe) raczej nie bawią się w wymianę banerków i dodawanie do list.
Chyba jednak nie mają sensu i tworzą więcej zamieszania niż pożytku w sieci. Kiedyś się ich używało z powodzeniem, ale teraz większość jest jednak opuszczona. Zobacz na listę toplist do sprzedaży.