Dygresje: Jak komunikacja miejska żeruje na studentach


Studentem jestem raczej kiepskim, bo nie przykładam do tego wagi, nie mniej jednak zniżki wynikające ze studiowania mi przysługują. Na uczelnie dojeżdżam autobusem, więc siłą rzeczy potrzebuję biletu. Takowy posiadam (oczywiście ulgowy), jednak ostatnio okazało się, że to nie wystarczy.

Jako, że z autobusu uczelnianego korzystam często (szczególnie zimą), niejednokrotnie miałem okazję natknąć się na kontrolera biletów. Bilet do kontroli proszę. Otwieram portfel, wyciągam bilet, kontroler rzuca na niego okiem i przechodzi dalej. Ten schemat powtarzał się za każdym razem.

Wydaje się jednak, że większość pasażerów posiada jednak bilety i komunikacja miejska odnotowuje zbyt małe wpływy z mandatów, ponieważ postanowiła zmienić taktykę kontrolowania pasażerów. Jaki jest dobry i pewny sposób na zarobienie dodatkowego grosza? Studenci! Na czym polega nowa taktyka? Wcześniej na jeden autobus przypadał jeden kontroler, teraz wysyła się trzech. W sumie rozumiem – wypisanie takiej ilości mandatów trochę czasu zajmuje. Bilecik do kontroli proszę. Wyjmuję bilet i zaczynam obserwować, że coś się zmieniło. Kontroler bierze go do ręki (a nie tylko spogląda), studiuje zawarte na nim dane i prosi o legitymację. Hm? Legitymację? Uczelnia jeszcze ich nie wydała – odpowiadam, a pan kontroler od razu prosi mnie o dowód osobisty. Zarobiłem pierwszy w życiu mandat!

W sumie nie powinienem mieć pretensji, prawda? Bo przecież zgodnie z przepisami, muszę mieć ze sobą dokument potwierdzający moje uprawnienia do ulgi. Tylko dlaczego nagle wysyła się trzech kontrolerów, drugiego dnia semestru, kiedy studenci nie mają jeszcze legitymacji? Dlaczego nagle kontroler chce sprawdzać dokumenty, jeśli nigdy wcześniej tego nie robił? Mi to wygląda na celowy spisek ;D i chęć dorobienia sobie, bo sprawa jest oczywista: spora część studentów nie będzie miała potrzebnych dokumentów nawet po tygodniu (ktoś widział te kolejki do dziekanatu?). Tym bardziej, że oprócz mnie w autobusie znalazło się osiem osób w takiej samej sytuacji.

Mandat jest dość niski. Jeśli w ciągu siedmiu dni udowodnię, że prawo do ulgi mi przysługuje (dopcham się do dziekanatu i zdobędę legitymację), zapłacę tylko 10 PLN (na mandacie nazywa się to koszty operacyjne – że niby co?!), jednak żeby zapłacić, muszę zerwać się z uczelni, przejechać gdzieś na drugi koniec miasta i mieć nadzieję, że zdążę zanim zamkną kasy. Jeśli przekroczę te siedem dni, zapłacę już 60 PLN.

Na jednym takim autobusie, na trasie studentów w pierwszych dniach semestru (a w Białymstoku to każda trasa, bo np. uniwersytet ma wydziały praktycznie w każdej części miasta), zarząd komunikacji miejskiej zarabia pewnie więcej niż w środku roku przez tydzień. Szkoda byłoby przegapić taką okazję, prawda? I pewnie dlatego na autobus przypada nagle trzech kontrolerów. Dla mnie to jest po prostu paskudne zachowanie i zasłanianie się przepisami byłoby dość chamskie. W myśl zasady: my wiemy, że uczelnia nie jest w stanie wydać wszystkim legitymacji przed pierwszym dniem nauki. I co nas to obchodzi? Kasa nam się należy.

Chyba zmienił się zarząd spółki, bo kiedyś takich rzeczy nie było...


Komentarze

kanał komentarzy do tego artykułu

Ciesz się, człowieku, ciesz. W Szczecinie zapłaciłbyś 250 złotych minus jakaśtam ulga….

A w Poznaniu 198zł.

Chyba, że chodził byś na jakąś porządną uczelnię, która wydaje legitymacje pierwszakom w dzień rozpoczęcia roku.

W Szczecinie studenci korzystając z zajęć statystyki, wywnioskowali, że nie opłaca się kupować biletów miesięcznych. Taniej wychodziło zapłacić karę z razie złapania. Po jakimś czasie ZDITM się zorientował i zwiększył karę.

W Szczecinie płaciłem ostatnio chyba 110zł po przekroczeniu 7 dni.

Wiecie. Mi nie chodzi o kwotę. Mi chodzi raczej o to, że robi się to w taki sposób.

>”„W Szczecinie płaciłem ostatnio chyba 110zł po przekroczeniu 7 dni.”„

Hmm, to było chyba dawne ‘ostatnio’:)

>Po jakimś czasie ZDITM się zorientował i zwiększył karę.

I zatrudnił nowych kontrolerów.

W Lublinie już od jakiegoś czasu wsiada trzech kontrolerów, obstawiając wszystkie drzwi. Fakt faktem rzadko sprawdzają legitymacje (chociaż zdarzyło mi się być świadkiem wykłócania się studenta), a i nie pamiętam jak to na początku moich studiów wyglądało. Legitymacje na pewno dostaliśmy z opóźnieniem.

Ale kara widzę u Ciebie podobna jak i u nas, tak samo i w MPK Lublin istnieje „opłata manipulacyjna” w wysokości 10 PLN jeżeli ktoś dokument uprawniający do ulgi przyniesie.

A tak btw odnośnie legitymacji to macie już takie ładne elektroniczne? ;-)

A opcja legitymacja faksem + mandat przelewem?

Ktos: Ano, elektroniczne. AFAIR chip jakiś na nich był, tyle, że chyba nieużywany do niczego. :P

Piotr Eckhardt: To by było rozwiązanie, ale na stronach MPK nie ma żadnych informacji co do sposobu płacenia. No… i nigdy w życiu faksu nie wysyłałem. :P

> No… i nigdy w życiu faksu nie wysyłałem. :P

I prawidłowo, bo faks to przestarzała technologia.

Dramatyzujesz. Legitymację można podbić wcześniej (w momencie uzyskania zaliczenia semestru IIRC), a jak się nie ma, to kupić pełny bilet. I w ogóle IIRC to legitymacje są „na zakładkę”, czyli do 31. października, więc problem dotyczy wyłącznie pierwszego roku.

We Wrocławiu spotkać kanara to tak rzadki widok że mało kto kasuje bilety. Ja zapłaciłem 70 zeta po dwóch latach jazdy bez biletu, więc jak widać – kalkuluje się.

Dość często kraść się kalkuluje, ale to nie powód, żeby to robić.

Tak na marginesie. Czy się kalkuluje, czy nie, to zwyczajna kradzież. Odbieranie usługi (transportu) bez uiszczenia opłaty (zakupu i skasowania biletu).

„w taki sposób” – toś chyba upadł na głowę... Zorientowali się, że gapowicze się wożą to i sprawdzają dokumenty.

rozie: O pierwszym roku właśnie mówię. Bilet mam miesięczny (czy nawet dekadowy), więc jakoś nie widzi mi się kupowanie dodatkowo normalnego.

Bartini: Wybacz, ale dla mnie to zachowanie gorsze od zachowania kontrolerów. :P IMO komunikacja publiczna to podstawa, a żeby ta mogła istnieć trzeba ją wspierać.

x: Przeczytałeś co piszę? W ogóle co mają wspólnego gapowicze ze sprawdzaniem dokumentów?

@zx: „Ano, elektroniczne. AFAIR chip jakiś na nich był, tyle, że chyba nieużywany do niczego”

W Lublinie od tego roku jest możliwość połączenia elektronicznej legitymacji z biletem eletronicznym. :)

@Pustelnik: Taa. Tylko to zależy nie od chipu ale od taga RFID jaki na tej legitymacji jest – na Politechnice takie są wydawane od września tego roku, wcześniejsze (w tym i moja, którą mam z wielkim trudem) nie działają :-P

Ha, to ciekawe, czy tegoroczne legitymacje będą zgodne z MPK.

Gapowicze (stuprocentowi), ze sprawdzaniem dokumentów (uprawniających do ulg) mają tyle wspólnego, że jeśli MPK nie sprawdza dokumentów, to po co absolwent V roku, czy ktoś, kto się na studia nie dostał i szuka pracy, ma kupować normalny bilet – skoro za pół ceny może kupić, bo kanary nie sprawdzają? No to wykminili to i zaczęli sprawdzać.

Jak dziekanat ma za duże lagi w wydawaniu legitymacji – a zapewne ostateczna data jest w jakimś statucie szkoły uwzględniona, poszukaj – to ucz się biurokracji i zabij ich ich własną bronią: kupuj bilety 100%, a jak dostaniesz legitymację, wyślij je poleconym do dziekanatu, z adnotacją, że połowę wartości tych biletów odciągniesz sobie z raty czesnego, hehe.

...ale nie gwarantuję, że nie pogorszysz sobie w ten sposób ocen. :P

Marsjanin: Niby racja, tylko czy faktycznie ktoś jeździ na ulgowym. Zobaczymy za półtora tygodnia czy znów ktoś będzie wymagał ode mnie legitymacji. Jeśli tak – możesz mieć rację. Jeśli nie – wtedy to faktycznie był celowy ‘najazd’.

Za studia nie płacę, więc takie potrącenie sobie kosztów raczej odpada. Lagi są czysto techniczne – dziekanat czynny w chorych godzinach (od 8 do 12), a kolejka do niego na początku długa.

To, że lagi czysto techniczne, to jeszcze nie powód, żeby się nie wywiązywać. Co to, sytuacja kryzysowa? Co roku mają to samo przecież. Moje technikum na głowie stawało, żeby każdy uczeń pierwszej klasy miał najpóźniej drugiego września legitkę... No tak, ale oni dbali o ucznia. :) Była akcja „pierwsze klasy” i podbijanie starszym klasom było dopiero później (wiadomo, przed końcem września). Na studiach winno być to samo (z poprawką na październik oczywiście).

IMO powinni po prostu przysłać legitymację z zawiadomieniem o przyjęciu na studia. Byłoby najprościej dla wszystkich. Póki co jest jak jest.

Dla odmiany dziś odebrałem legitymację i od razu dostałem maila, że jest nieważna i że trzeba ją wymienić. o_O

Upewnij się, czy czasem nie zostaniesz zrobiony w jajo po raz kolejny. Nie wiem, jak jest w Białymstoku, ale znam przypadki z Warszawy, w których doniesienie świeżo wyrobionej (zapewne już po kontroli) legitymacji nie wystarczyło – pani w okienku stwierdziła, że konieczne jest dostarczenie zaświadczenia, że było się studentem w dniu, w którym dostało się mandat. :]

Komedia. :D Przecież jest się studentem w ściśle określonych przedziałach czasowych. Semestr się zaczyna i kończy danego dnia. Dziś już mi się nie chce jechać płacić. Muszę wybrać między studiowaniem zarządzania (ze specjalnością informatyka gospodarcza) a informatyki. I nie mam pojęcia co wybrać. :P

Na pierwszym roku pokazałem kanarowi indeks zamiast legitymacji i o dziwo przeszło ;)

zx: Wybierz czystą informatykę. Fajniejsza jest ;-)
A czemu to już legitka nowo wydana nie jest ważna? Zapomnieli zapisać na chipie dane czy będą wymieniać na nowe, z RFID-em? ;-)

Ktos: Ja już raz informatykę studiowałem. :P Oni tam szkolą takie code-monkey, a mi raczej do tego daleko. Na informatyce gospodarczej to jest mniej-więcej przygotowanie do prowadzenia startupów/działalności sieciowej, więc może być ciekawsze. Problem to ja mam w tym wypadku z dojazdem, bo wydział jest dalej. I tak się waham teraz… Poza tym – przez ostatnie sześć lat uczyłem się głównie matmy i teraz mi się już wylewa uszami. A niestety na infie, w planie przez pierwsze trzy lata matma przoduje.

Ja ogólnie chciałem iść na projektowanie interfejsów, ale najbliższy wydział (z tego co zdołałem znaleźć) jest w Irlandii. :P

A co do legitki – nie mam pojęcia, właśnie posłałem maila z typowym ‘WTF’. Napisali coś, że w kodzie kreskowym na karcie nie ma mojego numeru PESEL. No nie ma, ale przecież mogli się zorientować zanim ją odebrałem.

Nie wiem czy to jest prawda, ale gdzieś słyszałem, że jeśli kanar poprosi cię o wylegitymowanie się, możesz po prostu wyjść z autobusu, nie ma prawa cię dotknąć. Gorzej, jeśli jest gdzieś w pobliżu Straż Miejska, a w przypadku kanarów – zazwyczaj jest blisko. ;-)

Dzisiaj jechałem z przodu, więc poczytałem sobie regulamin. Niestety, jeśli kontroler mnie złapie, to mam obowiązek zostać na miejscu aż skończy postępowanie.

Ale ja nie mówiłem o obowiązkach, jedynie o dość ostatecznej ewentualności, i przyznam, dość ryzykownej, że w przypadku ucieczki, nie ma prawa nas dotknąć. Co do następstw tego czynu – może być różnie. ;-)

Aaaa… ale ja się nie czułem winny. :P Miałem bilet, więc mi to raczej różnicy nie robiło. ;)

poczytajcie definicję „zatrzymania obywatelskiego” jeszcze. Zresztą, co firma MPK to inne prawo.

Ale przykład: jak wchodzisz do jakiejś tancbudy albo na koncert metalowy, to mogą Ci bramkarze plecak przeszukać. I Ty się na to godzisz. Jak się nie godzisz, nie ma sprawy, nikt Ci w mordę nie da, ale mogą Cię nie wpuścić. Kupiłeś bilet, wejść chcesz. Jesteś u nich. Na ich prawach. Mają tam prawo Cię przeszukać, a jak zaczniesz rzucać kuflami w barmana to mają prawo Cię obezwładnić i poczekać na gliniarzy.

W tramwaju jesteś w pojeździe, będącym własnością MPK. Gdy coś jest nie tak, kanar ma prawo u siebie uniemożliwić Ci ucieczkę, ma tez prawo się przed Tobą bronić (a zgadnij, w czyją wersję – kto zaczął wymianę ciosów – uwierzy przybyła na miejsce policja). Przy próbie ucieczki kanar ma Cię także prawo obezwładnić i poczekać na policję, np. klęcząc na Tobie założywszy Ci „nelsona”. :)

Spierdalać... tiaaak, przed policją też można spierdalać. I niektórym się to nawet skutecznie udaje. :] Z kanarami o tyle łatwiej, że mogą krzyczeć „stój”, ale nie mają czym za Tobą strzelać :D

@Marsjanin: Dlatego zaznaczałem, że są to niepotwierdzone informację, wzorowane na zasłyszanych we Wrocławiu. Nie wiem, na ile są prawdą, na ile nie.

Kontrola legitek powinna byc zawsze. Jesli uczelnia nie wydala dokumentu, mozna sie odwolac od decyzji i nie bedzie problemu. Nie wina kontrolerow przeciez, ze Ci nie wydali legitki na czas.

Chris Trynkiewicz: Przecież ja dobrze o tym wiem. Ja wiem, że nie mając legitki, łamię regulamin. Ja wiem, że należy mi się mandat. Mnie tylko boli to, że to są celowe akcje w okresach, kiedy spora część legitymacji po prostu nie ma, a już dwa tygodnie po rozpoczęciu semestru nikt nie prosi o legitymację. (I to, że kasy są czynne w godzinach w których normalnie jestem na uczelni też boli.)

Na tym polega każdy biznes. Widzisz w zimie na ulicach sprzedawców lodów?

Nie każdy. Bo nie każdy widząc okazję, trochę brudną, wyjdzie jej na przeciw. Ja tam w ludzi wierzę i sam bym czegoś takiego nie zrobił.

Tylko mi zaraz nie porównajcie tego do łódzkich łowców skór. Niemniej o malo co bym kanarem był przez przypadek, i troszkę regulaminu liznąłem. Nie dość, że płatne od złapanego łebka (tj. dodatkowa premia), to jeszcze bywa i tak (zależnie od firmy), że sprawdzają, czy dany kanar się czasem nie obija (czyli, czy złapał „normę”, czy więcej, czy ciut poniżej, czy grubo poniżej albo nic). Darmozjadów nikt we firmie nie będzie trzymał, także kanarze – chcesz zachować posadę – łap gapowiczów. A to jest łatwy kąsek. Po co zapierdalać od piątej rano cały miesiąc, jak można popracować tydzień i zarobić na trzy wolnego – lub wyrobić 400% normy i mieć kupę kasy z tego. Business is business.

http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=tak%BFe

Zawsze się czepiasz, gdy ktoś ma ciut niższy poziom wypowiedzi od Bralczyka, czy tylko jak Ci się agrumenty i/lub pomysły kończą? To teraz się tego „i/lub” przyczep, zupełnie niepoprawnego stylistycznie, choć matematycznie i owszem, za to bardzo ostatnio popularnego w Internecie.

Co do mojego „także”, może nie jest to czysto stylistycznie, a może to jakaś naleciałośc regionalna, nie mam pojęcia, ale mi to tam pasuje. Może powinienem jakiś myślnik tam dodać – „jest tak i tak, także – kanarze – jak coś chcesz to cośtam”.

Zapewne „więc” byłoby poprawniej. Więc mnie powieście. :P

Nie mam zamiaru i nigdy nie miałem z Tobą na jakieś komunikacyjne tematy rozprawiać. Ale jak widzę po raz kolejny, że ktoś nie widzi różnicy między „także”, a „tak, że” (zresztą poprawnym chyba jedynie w języku mówionym), to mnie chuj strzela.

Tam nawet żaden myślnik nie pomoże – równie dobrze mógłbyś zamiast tego „także” napisać ‘dupa’ i by taki sam sens miało. Zajrzyj do tego linka, który Ci z dobroci serca podesłał i sprawdź co oznacza słowo „także”, a potem spróbuj do swojej wypowiedzi wstawić któryś z jego zamienników.

Trafiła kosa na kamień. Robię mało błędów… nie licząc może literówek, bo pisać na klawiaturze się jakoś nie mogę nauczyć, mimo, iż od 20 lat to niemal robię. Dobrze, mea culpa. A teraz przejdź się po internecie, jeśli Ci joggera nie starczy i poczytaj inne moje wypowiedzi. Potem wróć i przeproś za strzelanie chujem. Nawet, jeśli Tobie nigdy się żadnego błędu nie zdarzyło popełnić. I jeszcze raz bronię swego, że jest to jakaś dziwna kalka (a może i kaleka?) językowa, do której się przyzwyczaiłem – być może niesłusznie. Tyle primo, a secundo, słowniki, a przynajmniej nie każdy, nie są wyrocznią. Nawet chyba gdzieś słyszałem formę „także więc” – a tutaj „tak, że więc” już zupełnie by nie pasowało. To chyba takie swoiste fredrowskie „mocium panie”... Dobra, tyle ode mnie, i EOT, my tu prawimy o łapankach kanarskich, nie o poprawności słownikowej. Jeśli chcesz poprowadzić dalej tę lub inne dyskusje akademickie z SJP w lewej ręce i Wikislownikiem w prawej, mój JID znajdziesz łatwo.

> Nawet chyba gdzieś słyszałem formę „także więc” – a tutaj „tak, że więc” już zupełnie by nie pasowało.

No ja właśnie też nieraz słyszałem. I właśnie stąd moja reakcja. Jakby to był mało popularny błąd, to w dupie bym go miał, ale jak coraz więcej osób go popełnia, to trzeba reagować. Wybacz, że na Ciebie trafiło. Ale jeśli rzeczywiście nie popełniasz błędów, to pewnie i ten przestaniesz. A wtedy wszyscy będziemy żyć długo i szczęśliwie ;)

> To chyba takie swoiste fredrowskie „mocium panie”

Chyba nie, „mocium panie” to archaizm, ale w pełni poprawny.

otwórz ustawe regulującą komunikacje (prawo przewozowe czy jakoś tak) i zobacz czy zgodnie z prawem, bo czasem firmy i kanary w nich pracujący nie do końca są uczciwi, u mnie np. były akcje ze mimo zaplaconego mandatu po 2 latach przesyłaja powiadomienie o niezapłaceniu, albo mimo przedawnienia nadal chcą byś płacił

Koval: Tu chyba jednak nie ma mowy o działaniu sprzecznym z prawem. W końcu dokument powinienem posiadać.

no niby tak, ale nikt nie przeczy ze go nie posiadasz w ogole… a jak sie boisz ze nie zdarzysz odebrac legitki to wyslij odwolanie i termin waznosci na okres odpowiedzi powyzszej firmy ulega „zamrozeniu” wiec jest to tez jakies wyjscie z sytuacji

no niby tak, ale nikt nie przeczy ze go nie posiadasz w ogole…

Powinienem posiadać wsiadając do autobustu niestety. Tak stanowi regulamin, a gdyby regulamin był niezgodny z prawem, to chyba ktoś to wcześniej by już odkrył/nagłośnił.

Mandat dziś już zapłaciłem. Za mną stała kobieta, która opowiadała pani przy kasie jak to oni sobie jaja robią, bo jej uczelnia też nie dostarczyła jeszcze legitymacji.

Nie moge sie doczekac az spotkam kanara w Poznaniu – pokaze moj nowy dowod:
ADRES ZAMELDOWANIA / PLACE OF RESIDENCE
BRAK

Poza tym nie raz zapomnialem miesiecznego na Luasa (Dublin) i spokojnie nie placilem kary jesli w ciagu tygodnia przedstawilem wazny bilet – no ale w kraju to dalej tak samo…

PS
BRAK – znalazlem takie zadupie w Libii – moze byc?

> no ale w kraju to dalej tak samo…

No, ale w kraju dalej tak samo – swojego nie znają i narzekają.
W Poznaniu jak pokażesz, że miałeś ważny bilet, to płacisz jedynie opłatę manipulacyjną za zawracanie dupy kanarom – parę złotych.

Ja bym chciał tylko napomknąć, że kolejne dwie kontrole (po dwóch i trzech kontrolerów) nie wymagały już wyciągania legitymacji (której chwilowo znów nie mam). Pytałem kolegów – u nich tak samo.

@sharnik
Ja jestem w Poznaniu bo tu pracuje ale jesli jest taka mozliwosc to kanar ma obowiazek poinformowac mnie o tym…

a gdzie studiujesz teraz?

Wydział Gier i Zabaw, Kleosin, Polska (Zarządzanie).


Dodaj komentarz

Komentarze możesz formatować tylko za pomocą Markdown. Jeśli nie masz pojęcia z czym to się je, lepiej używaj zwykłgo tekstu.

Przed wysłaniem komentarza sprawdź go pod kątem błędów - zarówno technicznych (np. wynikłych z używania Markdown) jak i językowych. Zapoznaj się również z polityką komentowania na blogu.

skocz na górę strony