Nie potrzebujesz antywirusa ani firewalla!
- 11 stycznia 2009
- 19:47:15
Jakiś czas temu – to będzie już chyba półtora roku – postanowiłem zaprzestać używania jakichkolwiek aplikacji ochronnych w stylu antywirusa czy firewalla, chcąc sprawdzić czy faktycznie są mi niezbędne. Postawiłem się w roli użytkownika, któremu się po prostu nie chce. Chcę wgrać system i mieć z nim spokój – niech sam się o siebie troszczy.
Przede wszystkim – postawiłem na Vistę (w tej chwili SP1), choć w tym przypadku równie dobrze sprawdza się XP czy nawet wcześniejsze generacje systemów Microsoftu. Na własnej skórze chciałem przekonać się, czy jakakolwiek dodatkowa ochrona jest mi potrzebna. I, czy faktycznie – w razie jakichś kłopotów – dodatkowe oprogramowanie jest w stanie mnie uratować.
Po tym czasie jasno mogę stwierdzić, że nie potrzebuję żadnego zewnętrznego oprogramowania ochronnego. Zainstalowany system z włączonym firewallem zapewnia mi bezpieczeństwo. To samo zrobiłem na komputerze siostry (XP) i mogę śmiało powiedzieć, że jej też nie jest potrzebny (a nie jest to osoba znająca się na systemach). Idąc dalej – śmiem uogólnić, że większość użytkowników systemów z rodziny Windows nie potrzebuje takiego software!
Mówi się, że Windows jest dziurawy, że pełny błędów i ciągle coś mu grozi, że trzeba się przed czymś bronić… A ja się pytam – niby przed czym? Bo ja żadnego zagrożenia nie widzę. Nie widzę najmniejszej potrzeby obciążania dodatkowo systemu zbędnymi i zasobożernymi aplikacjami.
W ten sposób jesteśmy zabezpieczeni przed potencjalnym atakiem z zewnątrz. Kolejna droga, którą coś wrednego może zaatakować nasz system, to pliki pobierane z sieci. Większość tego kanału to dawniejsze aplikacje P2P, strony z crackami, numerami seryjnymi i pornografią. (Za dawniejsze aplikacje P2P uważam wszystkie poza torrentami w dzisiejszej formie.) Jeśli pobieramy jakieś pliki, to najczęściej z pewnego źródła – i marketing speców od zabezpieczeń nie przekona mnie, że jest inaczej. Omijając te trzy niebezpieczne źródła (a to przecież nic wielkiego) mamy nikłe szanse na natknięcie się na coś faktycznie niebezpiecznego.
Wykluczyliśmy już dwie najczęściej wykorzystywane drogi, którymi rozpowszechnia się szkodliwe oprogramowanie. Kolejną, dość istotną, są błędy i luki w programach, których używamy. Kontakt z siecią w dużej mierze zapewnia większości przeglądarka internetowa. Dlatego też nie wyobrażam sobie używania Internet Explorera. Jeśli chcemy bezpiecznie poruszać się po stronach WWW wypadałoby znaleźć coś, co lepiej chroni użytkowników. Wtedy nawet strony z crackami czy pornografią przestają być straszne, bo ewentualne szkodniki wycelowane są w użytkowników IE.
Reszta to już standardowe i oklepane zasady jak nigdy nie otwieraj załącznika do wiadomości pocztowej jeśli nie wiesz od kogo przyszedł
.
To teraz wszystko to krócej w kilku punktach. Jak żyć bezpiecznie bez dodatkowego oprogramowania ochronnego w Windows
:
- Wybierz Windows XP lub Vista.
- Upewnij się, że systemowy firewall jest włączony.
- Używaj którejś z alternatywnych przeglądarek.
- Zawsze aktualizuj system i oprogramowanie (Automatyczne aktualizacje w Windows to nie jest głupia rzecz).
I tyle. Dla mnie wystarcza w zupełności. Nie oglądam się specjalnie za bezpieczeństwem (kiedyś było całkowicie odwrotnie), ale powyższe cztery punkty sprawdzają się u mnie (i siostry) wyśmienicie. A jeśli już nie jestem pewien, czy mogę otworzyć jakiś podejrzany plik (ostatnio chyba pięć miesięcy temu) – posługuję się skanerami online. Antywirusy i tak najczęściej zawodzą, bo jeśli już trafi się nam coś poważnego, to nie uratuje nas nic poza formatem.
I teraz, w końcu, jestem w stanie przyznać rację wszystkim wietrzącym teorie spiskowe wokół producentów oprogramowania ochronnego. To wszystko marketing, bo tych, którzy faktycznie potrzebują czegoś takiego, jest niewielu. I oni najczęściej mają całkowitą świadomość, że bez dodatkowej ochrony się nie obejdzie.
Komentarze
kanał komentarzy do tego artykułuMam dokładnie takie samo zdanie na ten temat, i również nie używam żadnych zabezpieczeń, dobrze mi z tym ;) 2 lata i jak na razie bez żadnych wirusików czy innych powikłań ;)
Arek F.
19:49:47 | 11 stycznia 2009
Psst: Powtórzyłeś dwa razy ten sam akapit ;)
Wasacz
19:55:31 | 11 stycznia 2009
Ja też nie używam ani firewalla ani av. I nic nie łapie…
Akira
19:56:32 | 11 stycznia 2009
A teraz do swojego komputera z XP włóż zainfekowany pendrive przyniesiony na przykład z uczelni. Bez antywirusa choćbyś miał aktualny system z firewallem to i tak się zalęgnie. Vista ładnie zapyta czy uruchomić autorun, swoją drogą.
PS. A co do tych punktów to dodałbym jeszcze: Nie używaj konta administratora (względnie miej UAC i czytaj co on chce).
Ktos
20:00:20 | 11 stycznia 2009
Więc o co chodzi z tymi tekstami, że świeżo zainstalowany Windows podłączony do sieci „sam z siebie” łapie wirusy w ciągu kilku pierwszych minut? Osobiście nie chce mi się w to wierzyć, ale taka opinia trafia się dosyć często.
Piotr Pyclik
20:02:20 | 11 stycznia 2009
Piotr Pyclik – http://pl.wikipedia.org/wiki/Sasser
pecet
20:04:04 | 11 stycznia 2009
@Piotr Pyclik: Choćby Blaster albo Sasser. Bez firewalla (dopiero XP SP2 i wyższe) i bez poprawek ciągle można się jeszcze na to cholerstwo natknąć.
Ktos
20:04:23 | 11 stycznia 2009
Ktos: Od kiedy mam Vistę nie pamiętam co to jest konto administratora. :-)
A co do zainfekowanego pendrive. Przyniosłem. Uruchomił się autorun i wywaliło mi dziwny komunikat z błędem. Wirus widać jakoś nie mógł się uruchomić. ;) Może to ‘wina’ Visty? U siostry – na XP – wgrał się bez problemu, ale i ja go bez problemu wywaliłem jakimś darmowym softem od Symanteca.
Piotr Pyclik: W czasach świeżego XP bez firewalla panoszył się wirus, który faktycznie to potrafił, potem nie było już problemów.
zx
20:04:38 | 11 stycznia 2009
Masakra. :/ Ale ogólnie z wpisem się zgadzam – ostatnim Windowsem jakiego używałem dłużej był 2000 i też nie miałem problemów z wirusami, wystarczył zdrowy rozsądek.
Piotr Pyclik
20:05:49 | 11 stycznia 2009
@zx: Błąd pod Vistą = brak uprawnień. Częsta przypadłość malware, którego autorzy nie przewidzieli takich sytuacji – na szczęście zdarzają się porządni programiści piszący robaki bez takich problemów ;-)
Ktos
20:13:38 | 11 stycznia 2009
Wystarczy nie przynosić nie pewnych pendrive.
Nie wiem – może ja jakiś wyjątkowy jestem, ale ani Vista w domu, ani XP w pracy nie widziało virusów już od dawna. Nigdzie nie mam FW (poza Windows Defender) że o antywirze nie wspomnę. Jak sobie odpaliłem w pracy Skaner MKS (bo znajomy obok ma jakiś lokalny skaner i co do kogoś z pendrivem poszedł to wracał zawirusowany) to mi wykrył 2 rzeczy – heurystykę w c:\cygwin\bin\python.exe i trojana w Sandobys Revelation (program do odgwiazdkowywania haseł – więc tu nie dziwota).
Podstawa to porządna przeglądarka i nie ściąganie byle czego. Raz na ruski czas można odpalić Spybos S&D i się żyje bez problemów. Teściowa w tydzień po reinstalce XP miała BSOD bo jakiegoś wirusa złapała ściągając kolejne wygaszacze i inne „pierdółki”.
BTM
20:19:39 | 11 stycznia 2009
Nie rozumiem zupełnie, co ludzi pcha do pisania takich BREDNI. Antywirus jest potrzebny każdemu mniej obeznanemu użytkownikowi – taki user nie zna pojęcia „rozsądek” (vide klikanie w dziwne linki otrzymywane w mailach/przez komunikator, nie mówiąc o joe-jobach). A nawet jeśli, to chociażby wspomniane już pendrive’y. Firewall – jeżeli ktoś ma BLADE pojęcie o tym, czym jest i jak działa sieć Internet, będzie zainteresowany każdym, nawet najprostszym firewallem (ale bardziej rozbudowanym niż ta atrapa z XPSP2). Oba (FW+AV) – jeżeli ktoś z jakichś powodów musi mieć (prawie) stuprocentową ochronę.
Napiszę inaczej – używanie PC bezpośrednio podłączonego do internetu bez FW i/lub AV jest jak uprawianie seksu z każdym/każdą napotkanym/ną partnerem/ką. „Rozsądek, zaufanie” (itp.) – do momentu, gdy się zajdzie w ciążę/zostanie ojcem, lub załapie syfa. Powodzenia.
Generalnie – róbcie sobie co chcecie, to wasza sprawa, ... Ale to właśnie tacy jak wy najczęściej narzekają na stabilność i powolność Windows i reinstalują je co miesiąc.
Branch Predictor
20:57:12 | 11 stycznia 2009
cóż, pamiętam jak kilka lat temu zawiozłem klientowi kompa z XP bez antywirusa
klient poprosił, żeby sprawdzić skonfigurować połączenie z netem i sprawdzić czy modem działa (ktoś z was pamięta ppp?)
niestety to sprawdzenie wystarczyło do załapania sassera czy innego balstera jeszcze przed otwarciem jakiejkolwiek strony www…
nie wiem jak to teraz wygląda, ale kiedyś sprawdziłem logi firewalla u innego klienta z neozdradą i znalazłem pełno prób dobicia się przez jakieś robaczki czy zombi…
jak ktoś lubi adrenaline i ma dużo czasu to polecam nie używać ani firewalla ani antywirusa :D
hADeSik
21:00:12 | 11 stycznia 2009
@Branch: może jakiś środek uspokajający? Używam Visty od czerwca i nie mam żadnych wirusów, nie mam żadnych BSOD – działa „jak ta lala”. Używałem wcześniej XP przez 3 lata. Żadnych wirusów, BSODy miałem 2 – oba jak wyłączałem GTA3. Od rana używam Windows 7 i też nie widziałem BSODów.
Serfowanie bez FW/AV ale za to z głową porównałbym raczej do seksu z własną żoną. Masz 99% pewności, że wszystko jest ok. Jak złapiesz syfa, to nie wina tego, że spałeś z żoną, tylko ona ma przesrane ;-)
Bartosz "BTM" Szczec
21:00:57 | 11 stycznia 2009
Branch Predictor: Gdybyś się zaznajomił z poprzednimi wpisami, szybko doszedłbyś do wniosku, że ja jestem z tych, którzy do Windows nic nie mają.
Dwa, że napisałem jasno i wyraźnie, że dzisiaj nie da się żyć bez firewalla. A ten z XPSP2 jest dla przeciętnego użytkownika idealny.
Trzy, moja siostra nie zna się na systemach, klika w linki z maili i ściąga różne duperele. System czysty. Podobnie mama w pracy (ilość śmiecia które tam sobie przesyłają w ramach nudzenia się przekracza ludzkie pojęcie). System czysty.
zx
21:01:14 | 11 stycznia 2009
@hADeSik: to akurat przypadłość TPSA/Neostrada i sam się z tym spotkałem.
Bartosz "BTM" Szczec
21:01:34 | 11 stycznia 2009
@BTM: ależ ja jestem spokojny ;-)
Branch Predictor
21:02:13 | 11 stycznia 2009
Bo tego przecież nie mówię ‘ot tak’. Ja to testuję na ludziach. Na sobie i najbliższym otoczeniu dla którego jestem ‘informatykiem rodzinnym’. Tych komputerów serio jest kilka i wszystkie są aktywnie użytkowane. I wszystkie są czyste i nie sprawiają problemów.
zx
21:03:02 | 11 stycznia 2009
Zgadzam się, też nie używam (już dłuuugo) AV, a firewall to to biedactwo wbudowane w Windows (xp sp2). Worksforme.
Co do pendrive, wystarczy wyłączyć autorun. Ktoś w ogóle tego używa? Mnie to tylko denerwuje…
Iiii – av/fw ZAWSZE obciążają komputer. Wirus NIGDY. A przynajmniej stara się pozostać niezauważonym.
puppy
21:07:02 | 11 stycznia 2009
puppy: lolpodsumowanie. W sumie autorun na CD / pendrive to pierwsza rzecz którą wyłączam (a potem większość dźwięków).Bartosz "BTM" Szczec
21:07:55 | 11 stycznia 2009
komentarze w stylu:
„również nie używam żadnych zabezpieczeń, dobrze mi z tym ;) 2 lata i jak na razie bez żadnych wirusików czy innych powikłań”
czy
„Ja też nie używam ani firewalla ani av. I nic nie łapie…”
albo są prowokacją, albo powstały zupełnie bez przemyślenia. jak możesz wiedzieć czy coś łapiesz, skoro nie masz antywira? nie wszystkie wirusy ‘widać’ na pierwszy rzut oka, nie wszystkie służą do uprzykrzania życia ludziom (przynajmniej nie bezpośrednio :D, spam się wysyła przeważnie bez wiedzy właściciela maszyny).
inna sprawa, że faktycznie z niektórymi da się ‘normalnie’ funkcjonować. sam znam sporo osób zainfekowanych różnymi pierdołami. nie używają antywira, do czasu aż nie złapią syfu inwazyjnie się objawiającego :D. wtedy wykonują telefon a ja wpadam na reinstalkę systemu przy wódce :>. da się żyć i jest wesoło :>.
saCOOL
21:08:10 | 11 stycznia 2009
(Komentarz zmodyfikowany 11.01.2009 o 21:19)
(wrr… misenter)
BTM: Windowsowy firewall jest mało warty i gdy coś zacznie się łączyć z czymś dziwnym, nie poinformuje Cię o tym. To raz. Windows Defender (oraz MRT) zaś powstał na potrzeby takich mastahów, dla których AV ilub FW to jakiś wymysł marketingowców.
zx: Czysty czy „czysty”? W miarę szybki komputer zainfekowany robakiem infekującym pendrive’y niczym (NICZYM) nie różni się – na pierwszy rzut oka – od „zdrowego”. To po prostu kwestia świadomości, co się dzieje „za kulisami” – nie mając przyzwoitego FW nie masz ŻADNEJ kontroli nad tym, co się dzieje z Twoją kartą sieciową.
@puppy: jak używasz badziewi w rodzaju Outpost, to może…
Branch Predictor
21:08:24 | 11 stycznia 2009
@saCOOL – bo raz na ruski rok się odpala AV i się wie, że nic nie ma?
@Branch: mi wystarczy poinformowanie, że coś się łączy. Mam podgląd Tcp to wiem, że coś jest nie tak (ostatecznie masz netstat /all)
Bartosz "BTM" Szczec
21:09:42 | 11 stycznia 2009
Przecież napisałem że nie używam żadnych badziewi. Jedyne co mam to hijackthis raz na miesiąc, sprawdzam sobie logi i widzę że jest czysto. A żaden syf typu antywirus, który codziennie ściąga megabajty sygnaturek, aktualizacji i cholera wie co wysyła, nie spowalnia mi komputera/łącza.
puppy
21:10:54 | 11 stycznia 2009
(Komentarz zmodyfikowany 11.01.2009 o 21:19)
BTM: ROTFL, już widzę jak luser odpala "netstal /all" z poziomu win+r i prawidłowo interpretuje optput zanim zniknie ;DDD Pomijam, że nie wszystko musi się łączyć i pozostać połączone. Niektórym robakom wystarczy kilkanaście sekund.
puppy: Antywirus spowalnia Ci komputer? Używasz Symanteca? AV spowalnia Ci łącze ściąganiem uaktualnień? No fakt, jak codziennie po 24h siedzisz i grasz online (lub ściągasz pr0n lub inne śmieci), to może i tak jest…
Branch Predictor
21:12:56 | 11 stycznia 2009
@Branch: ale my nie mówimy o „zwykłych luserach ściągających co popadnie”, tylko o osobach, które wiedzą na jakiej zasadzie działa świat i potrafią lepiej niż przeciętnie obchodzić się z Windowsem.
Bartosz "BTM" Szczec
21:14:04 | 11 stycznia 2009
O_O ile razy mam powtarzać że nie używam żadnego syfu? A mimo to ciągle mam czysto w komputerze. Jeszcze raz, dużymi literami? Albo może powiedz co nie spowalnia komputera, zapewniając mu ochronę.
puppy
21:14:33 | 11 stycznia 2009
Branch Predictor: Mnie tam firewall informuje o wszystkim całkiem ładnie. I są czyste, bo ja je jednak sprawdzam co jakiś czas. I wiesz – ja nie chcę mieć kontroli nad kartą sieciową. Niech ona sama się kontroluje, bo ja tu jestem, żeby używać systemu a nie się nim opiekować. Jak będę chciał to drugie to sobie sprawię Tamagoshi (jakkolwiek to się pisze).
BTM: Ja mówię o wszystkich, poza tymi, którzy sami wiedzą, że im antywirus jest potrzebny. Bo jeśli ktoś ściąga masę syfu, to najczęściej wie.
puppy: Rozwiązania sprzętowe. Szkoda, że tak niepopularne.
zx
21:16:45 | 11 stycznia 2009
@puppy: po zainstalowaniu Jeico Personal Firewall (później zmienionego na Comodo Personal Firewall) nie spadła mi ilość FPS, a prędkość ściagania/wysyłania po LANie dalej jest na poziomie 25% przepustowości (gigabitowy ethernet na skrętce cat. 5).
Branch Predictor
21:17:01 | 11 stycznia 2009
Branch Predictor: Obciążenie najczęściej się objawia w trochę bardziej skrajnych sytuacjach. Ja np. przy Photoshopie i edycji dużych plików różnicę widzę. FW jak FW, ale antywirus i mulenie dysku to już jest przegięcie.
zx
21:22:00 | 11 stycznia 2009
@zx: używaj lepszego antywirusa. Proste. NOD32 jest i skuteczny i wydajny.
Branch Predictor
21:23:33 | 11 stycznia 2009
Włącz taskmanager, zlokalizuj swojego firewalla i antywirusa, zobacz ile ciągnie pamięci i cpu. O tyle masz gorszy komputer niż kupiłeś. Nie mam AV ani realnego FW i nie mam żadnych syfów. Ty masz to samo, ale masz obciążający komputer badziew. Sam wybierz.. W dodatku mielenie dyskiem to przesada, jak już ktoś wspomniał –
puppy
21:25:17 | 11 stycznia 2009
Branch Predictor: I właśnie NODa używałem. Najpierw był Symantec – wiadomo; potem Kaspersky – dużo lepiej, ale taki sam poziom obciążenia przy NODzie. A przy operacjach na plikach obciążenie widziałem gołym okiem, więc po co mi to? Jeśli nic mi nie grozi, to po co mam kupować dodatkowy soft?
zx
21:26:14 | 11 stycznia 2009
@zx: to słabo używałeś, bo ja u siebie nie stwierdziłem żadnego poważnego spowolnienia. ;-)
Z mojej strony EOT, bo ta dyskusja jest bez sensu.
Branch Predictor
21:29:11 | 11 stycznia 2009
Branch Predictor: Wcale nie jest. Po to napisałem arta, żeby poznać opinie innych. Zaskoczyło mnie, że tak dużo osób podziela moje zdanie. Widać ty potrzebujesz AV. My – i IMO spora większość – nie.
zx
21:30:14 | 11 stycznia 2009
Jak wy ludzie wiecie czy macie wirusy/trojany/inne skoro nie macie stosownego oprogramowania (które i tak nie daje gwarancji)? Nie pomyśleliście, że po prostu możecie nie widzieć EFEKTÓW ich działania?
moher
21:51:19 | 11 stycznia 2009
Przecież pisaliśmy, że co jakiś czas sprawdzamy.
zx
21:56:45 | 11 stycznia 2009
Na laptopie z XP używam jeszcze antywirusa dla ochrony przed świństwem żyjącym na używanych na uczelni pendrivach, ale na stacjonarnym kompie z uaktualnianą na bieżąco Vistą nie instaluję żadnego dodatkowego oprogramowania ochronnego. Jadę na systemowym FW i Windows Defenderze i nie mam żadnych problemów z bezpieczeństwem :)
Michał
22:04:39 | 11 stycznia 2009
@Bartosz „BTM” Szczec, podejrzewam, że nie tyle telepsa/neozdrady co publicznego ip itp…
ale to by wypadało potestować jakoś kiedyś, a ja chyba za leniwy jestem ;-)
hADeSik
22:37:24 | 11 stycznia 2009
hADeSik: może, ale powiem szczerze, że na TOYA miałem publiczne i był spokój, a u rodziny od razu po formacie podpinałem kompa do sieci – łącze skakalo na 90% obrotów i masa adresów *.tpsa.dsl.pl (czy jak to tam miało NEO) w `netstat /all`
Bartosz "BTM" Szczec
22:38:32 | 11 stycznia 2009
Też tak miałem. Na laptopie z XP nie miałem firewall, ani antywirusa chyba z rok (a na pewno kilka miesięcy) i po przejechaniu dysku jakimś antywirem okazało się, że znalazł dosłownie parę spyware‘ów oznaczonych jako niegroźne. Nie wiem czy jest to możliwe, ale chyba nawet windowsianego firewalla miałem wyłączonego.
Teraz mam Avirę już z kilka miesięcy i o ile pamiętam to z raz mi wyskoczył jakiś komunikat, że zablokowano coś tam. Za to co chwilę się aktualizuje.
Także, żadne płacze i krzyki Branch Predictora nie przekonają nas. Moja empiria (i jak widać nie tylko) jest taka, że problem wirusów jest wyolbrzymiony. Jakiś joggerowicz lubujący się w teoriach spiskowych powinien się zająć tymi Nortonami, Symantecami, itp.
Anhalter
22:50:46 | 11 stycznia 2009
Krótka opowieść. Byłem u kolegi. Akurat reinstalował system. Skończył, połączył się z netem, a po jakichś 10 minutach przypomniał sobie, że zapomniał zainstalować antywirusa i firewalla. Gdy zastanawiał się, czy zrobić to od razu czy najpierw pokończyć inne konfiguracje, samo z siebie wyskoczyło okno z jakąś pornografią. I lipa. W ciągu kilku następnych minut narobiła się taka kaszana, że kolejny format okazał się nieodzowny.
Wniosek: miałeś szczęście, ale równie dobrze można go nie mieć. Ja wolę nie prowokować złego.
O liczbie syfu przynoszonego do domu na pendrajwach już nie wspomnę.
lsr
22:58:09 | 11 stycznia 2009
To się sprawdza tylko jeśli nie jesteś studentem i korzystasz z FF lub Opery (nie IE). Też nie używałem AV i FW przez rok, teraz znowu zacząłem. Pierwszy raz przyniosłem laptoka na uczelnię, wsadziłem pendrive koleżanki i oto mamy koleżkę w autostarcie. NOD32 zaraz załatwił sprawę, ale gdyby go nie było, wszystko by szlag trafił.
Aha, największym idiotyzmem jest nie aktualizować OSa, nawet pirata (MS zezwala na niezbędne łatki dla piratów).
Sławek
23:01:41 | 11 stycznia 2009
Ale jestem studentem. Czyli chyba jednak Vista mnie chroni, albo mam koleżanki nie przenoszące syfu na dyskach przenośnych. ;)
zx
23:08:34 | 11 stycznia 2009
Raczej to drugie. I to do czasu :]
Sławek
23:15:41 | 11 stycznia 2009
Twierdzisz, że koleżanka zx-a źle się prowadzi i nabawi się syfa? ;>
Bartosz "BTM" Szczec
23:17:36 | 11 stycznia 2009
zx, masz absolutną rację :) na komputerze w domu zainstalowałem Comodo, ale on sam się jakoś deaktywuje i nie chce mi się dochodzić czemu tak się dzieje. jest tak już z rok i nic. ;]
marines
23:29:40 | 11 stycznia 2009
@ marines
Comodo ma taką przypadłość. Sam ją zauważyłem. Ale stwierdziłem też, że ta deaktywacja jest pozorna i pomimo zniknięcia ikonki Comodo gdzieś tam w tle jednak czuwa. Jednak tego typu sytuaje u mnie akurat zdarzają się sporadycznie.
lsr
23:34:44 | 11 stycznia 2009
Większość osób chyba nie zdaje sobie sprawy, że nie ma 100% skutecznego antywirusa. To, że co jakiś czas sprawdzacie nie znaczy, że macie czyste systemy. Infekcja kompa wcale nie oznacza wyskakujących okienek z reklamami pornosów. A co gdy w pamięci siedzi sobie keylogger i czyta nasze loginy i hasła do banku. Dołóżmy do tego jakiegoś dobrego rootkita i wtedy zaczynają się problemy. To samo z firewallami. 100% skutecznych po prostu nie ma. Teraz przykład z życia. Moja ciotka ma kompa ponad rok, najpierw xp, potem vista. Jedynym zabezpieczeniem był clamav i wbudowany firewall. Teraz dołożyłem antywirusa, nod32. Komp teoretycznie jest czysty, teoretycznie, bo pewności nie mam żadnej. Dla odmiany, w firmie co dzień widzę w logach wszelkiego rodzaju świństwa, spyware, wormy, trojany itp. Część przez pocztę, część niewiadomego pochodzenia, pewnie z przenośnych pamięci i programów z dziurami. Także stwierdzenie, że antywirus i firewall nie jest potrzebny uważam po prostu za chybione.
Marcin
02:41:30 | 12 stycznia 2009
A co na to inni? ;)
Arek F.
07:01:09 | 12 stycznia 2009
Marcin: Tak jak pisałem – są osoby, którym zabezpieczenia są faktycznie potrzebne, a w większej firmie to w ogóle podstawa.
zx
07:50:37 | 12 stycznia 2009
Arek F.: Ale użytkownicy OSX są dziwni. _
zx
08:02:48 | 12 stycznia 2009
„Mówi się, że Windows jest dziurawy, że pełny błędów i ciągle coś mu grozi, że trzeba się przed czymś bronić… A ja się pytam – niby przed czym?”
Przed użytkownikiem. Do tego głównie służą frajerwalle i antybiurusy ;-)
Nie opisałeś (przynajmniej w głównym tekście, komci nie czytałem) dokładnie warunków swojego „eksperymentu”, dlatego jest od dość niemiarodajny. Nie napisałeś jak korzystasz z Internetu, w jakiej sieci jesteś, ani jak korzysta z Internetu Twoja siostra. Dlatego ostrożnie z tymi wnioskami „nie potrzebujesz!”.
BeteNoire
09:36:27 | 12 stycznia 2009
Wrzuciłem pendrajwa koleżanki do portu, zrzucam przekonwertowane jej wcześniej filmiki z aparatu. Otwieram okno z zawartością pena. Na dzieńdobry Autorun i cha wie co.
Sorry, Windows to gówno rozsiewające zarazki w sposób makabryczny.
CoSTa
10:36:44 | 12 stycznia 2009
Wirusy na pendrive? To jeszcze istnieją użytkownicy, którzy nie wyłączają autoruna dla napędów zewnętrzych?
Jann
11:52:49 | 12 stycznia 2009
„A co to jest autoran?” – pytanie pani Zosi z działu kadr.
Btw. autorze bloga – przycisk dodawania komentarza jest niewidoczny w moim Fifoksie.
BeteNoire
12:24:29 | 12 stycznia 2009
„Moim firefoxie”? To jakaś konkretna wersja? Bo nie mogę jej znaleźć na getfirefox.com (hint: byś podał wersję i OS ;-)) – na 3.0.5/Win32 widać ok.
BTM
12:26:16 | 12 stycznia 2009
CoSTa: to było pod Vistą czy XP? (tak pytam, bo ponoć w Viście już nic samo miało nie startować...)
Hoppke
12:29:45 | 12 stycznia 2009
Jann, ZU nie grzebie w ustawieniach autorunu. Dlatego bez sensownych ustawień domyślnych nie zatrzyma się plagi wirusów pędraczkowych.
Hoppke
12:31:29 | 12 stycznia 2009
„Moim Fifoksie” znaczy z moimi kolorkami: http://img340.imageshack.us/img340/4295/fifoksikuk3.png
Linux, wersja 3.0.5, (klikałem na chybił trafił, bo jak widać na zrzutce przycisku nie widać)
BeteNoire
12:50:13 | 12 stycznia 2009
Skąd wiesz, że nie potrzebuję? Ty nie potrzebujesz, nie potrzebuje X i Y, ale ja mogę potrzebować, więc tytuł jest odrobinę nietrafny.
(Chociaż ja akurat nie potrzebuję antywirusa, Linux)
Michał _kUtek_ Kuciński
18:12:56 | 12 stycznia 2009
BeteNoire: Nie śledzę poczynań rodziny, więc wnioskuję, że używają internetu dość standardowo, jak przeciętny internauta.
I ten – nie mam pojęcia jakie UserCSS zaaplikowałeś, ani co poustawiałeś, więc nie wiem też co mam poprawić.
CoSTa: Szczerze powiedziawszy, to antywirusy zaraz po pojawieniu się tegoż wirusa też go nie wykrywały. I dlatego się rozprzestrzenił. A jednak spora część użytkowników korzysta z jakiegośtam antywira, więc jakim cudem to się dalej rozprzestrzenia ja się pytam?
Jann: Na ten przykład ja. Vistowy autorun jest cholernie wygodny.
kUtek: A nie czepiasz się słówek przypadkiem? Napisałem, że IMO większość moim zdaniem nie potrzebuje i napisałem, że jeśli ktoś potrzebuje, to jest tego świadomy.
zx
18:30:35 | 12 stycznia 2009
Tytuł mnie uderzył. ;-) Takie stawianie bardzo odważnej tezy
Michał _kUtek_ Kuciński
18:31:14 | 12 stycznia 2009
kUtek: No ale w tytule nie da się wpisać całego artykułu. :P Trzeba go jakoś streścić. A czy teza odważna? Bo ja wiem – na pewno trochę przeczy temu co się ogólnie mówi, ale takie moje zdanie. I w ogóle sądzę, że Windows 7 tylko je ugruntuje.
zx
18:33:53 | 12 stycznia 2009
Być może. Ja jestem podobnego zdania, chociaż wszystkim, którymi się „opiekuję” i nie chcą Linuksa wrzucam av. Niech tam im kompa trochę zamula, ale kto wie? Być może kiedyyyś mnie to uratuje przed dodatkową robotą. ;-)
Michał _kUtek_ Kuciński
18:35:17 | 12 stycznia 2009
zx, to nie żaden css tylko KOLORKI w Fifoksie zmienione. Menu Edycja → Preferencje → Treść – Kolory. Tekst zmieniony na #FFFFFF, tło na #151515.
„Nie śledzę poczynań rodziny, więc wnioskuję, że używają internetu dość standardowo, jak przeciętny internauta.”
Tym bardziej nie powinieneś mówić, że siostra nie potrzebuje antywirusa i firewalla.
Bo co byś powiedział o przeciętnym internaucie – ojcu mojego kolegi, panu w podeszłym wieku, który naściągał sobie… trojanów ze stronek „dla mężczyzn”? ;-) Też nie potrzebuje?
BeteNoire
18:56:13 | 12 stycznia 2009
BeteNoire: No to ja nie mam pojęcia. Bo przecież to nie powinno mieć wpływu na obrazek z buttona. Może jakiś Firefoxowy bug?
Nie potrzebuje. System jest czysty (na tyle, na ile pozwalają sprawdzić to różniaste programy). Więc wnioskując – nie ma się przed czym chronić.
A strony „dla mężczyzn” wymieniłem jako jedne z tych, które obligują do instalacji AV.
zx
19:32:06 | 12 stycznia 2009
Jasne, FF pełen bugów… które widać tylko na dwóch lub trzech blogach :]
A co do siostry: to odradzaj jej też witaminki :-) Jest zdrowa, to po co ma zapobiegać?
BeteNoire
19:35:48 | 12 stycznia 2009
BeteNoire: Ej, ale FF czasem się zachowuje dziwnie. Gdyby bugi były widoczne na większej ilości stron szybko przestałyby być bugami, czyż nie?
Odradzam, bo dla mnie leki w jakiejkolwiek postaci ‘na przyszłość’ i często ‘na teraz’ (np. na ból głowy) to głupota. Serio. A tak bardziej ogólnie, to chyba te porównanie takie niezbyt mi się wydaje – komputer po prostu ma działać, człowiek nigdy nie działa ‘po prostu’.
zx
19:38:36 | 12 stycznia 2009
Komputer nie działa po prostu. Potrzebuje prądu, instalatora, producentów dodatkowego softu… Człowiek potrzebuje witaminek, powietrza i jedzenia – nie zabieraj siostrze witaminek, bo w końcu złapie grypę :]
BeteNoire
19:41:44 | 12 stycznia 2009
Ja nie jem witaminek i choruję wyjątkowo rzadko. :(
Michał _kUtek_ Kuciński
19:42:27 | 12 stycznia 2009
Klamiesz jak każdy użytkownik Windows mówiący o tym, że jego system nie jest wymagający :]
BeteNoire
19:43:41 | 12 stycznia 2009
Złapie grypę, przechoruje i będzie dobrze i jeszcze lepiej na przyszłość. :-)
Jasne, że nie działa ‘po prostu’. Chodzi mi raczej o to, że ma działać tak, żebym ja się nad tym nie musiał zastanawiać. A porównywanie maszyn do ludzi zawsze wydawało mi się na wyrost.
zx
19:44:26 | 12 stycznia 2009
A Ty zachowujesz się niczym Apple-fanboy wmawiając mi, iż Twój system się nie wiesza. :P
Michał _kUtek_ Kuciński
19:44:27 | 12 stycznia 2009
zx, to tylko porównanie. Ale dziwnym trafem pasuje: lepiej zapobiegać niż leczyć. Kto wie co w przyszłości kliknie Twoja siostra… I lepiej, by była wtedy na to zaszczepiona ;-)
Oj, Kuciński, Kuciński… :>
BeteNoire
19:47:14 | 12 stycznia 2009
A gdyby te zapobieganie miało się wiązać np. z usztywnieniem jednej nogi? A nawet palca. Bo jeśli już porównujemy to tak widzę obciążanie systemu dodatkowym softem.
zx
19:52:11 | 12 stycznia 2009
Apropo NODa/ESSa – mulenia nie widać ? To sory, ale nie każdy ma C2D i 4G ramu. Moduł antywirusa przy głupim kopiowaniu plików całkiem skutecznie przymula mojego, leciwego dość, co prawda, PCta (Tulipan 1,5GHz, 512MB ramu, XP).
Ja robię tak: wyłączam rezydentną ochronę, a jak mam coś niepewnego ściągniętego czy cuś, to odpalam skanowanie i po sprawie. A co jakiś czas dogłębny skan systemu i tyle.
Firewall wg jest potrzebny. Jeśli nawet się ‘złapie’ kiegoś syfka to chociaż nie wyjdzie na zewnątrz, bo otrzymam stosowny monit co i gdzie chce się na wycieczkę wybrać.
mQ
15:23:41 | 13 stycznia 2009
@Hoppke
Nie mam pojęcia – ona łazi po uczelni, na której królują kompy z Windows. Ja mam Maka. Pierwszy raz w życiu widziałem autoruna na pendrajwie a system, który umożliwia uruchamianie czegokolwiek po wsadzeniu pena w port usb to trochę dziwny system.
@zx:
A czemu mnie się o to pytasz? Pytaj Microsoft :)
CoSTa
15:50:17 | 13 stycznia 2009
CoSTa, Sandisk chwali się pendrajwem o pojemności 64GB (nie wiem czy jest już w sprzedaży). Pendrive ma mieć magiczny przycisk — wkładasz do portu USB, naciskasz przycisk, a zabaweczka zaczyna robić backup. Bez instalowania dodatkowego oprogramowania. Tak sama z siebie.
Jedyne wytłumaczenie jakie widzę to to, że po naciśnięciu przycisku „pojawia” się ukryta dotychczas partycja z odpowiednim softem i autostartem, która odwala czarną robotę.
A ja się zawsze śmiałem gdy w filmach hakerzy wykradali dane przez podpięcie jakiegoś gadżetu do komputera…
W Viście autostart nie powinien już być automatyczny (powinno wyskakiwać okienko z różnymi opcjami i user musi zezwolić na ew. autostart)
Hoppke
20:30:36 | 13 stycznia 2009
Jak firewall mógł oszczędzić mi półtorej godziny czasu.
Sytuacja wydawała się typowa. Siostra do mnie z wrzaskiem, że jej komputer "chyba wykrył wirusa". Niby jak, skoro nie miał ani antywirusa ani firewalla? Jedyna teoretyczna możliwość to HCM, który defaultowo skonfigurowany podnosi alarm, gdy[...]
Branch Prediction - Predicting
23:09:16 | 22 lutego 2009
pr0n = Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego
Partyja
10:59:06 | 23 maja 2009
Można nie mieć antywirusa, można nie łapać wtedy wirusów, wtedy tylko jedynie trzeba: nie ściągać plików, nie wchodzić na niepewne strony(wybór stron będzie trzeba ograniczyć do takich jak onet, itp.), nie podłączać pendrivów, dysków, płyt,... co sprawia że mamy zaledwie kilkanaście razy mniej możliwości :) ja mam Avira'e i nie martwię się gdzie wchodzę, co ściągam i co podłączam...
Robot714
00:42:22 | 30 grudnia 2009
JP :D
Robot714
00:43:22 | 30 grudnia 2009