Dual Screen chyba nie dla mnie


Kilka tygodni temu miałem okazję wypróbować pracę na dwóch monitorach. Jeden to mój dwudziestocalowy, panoramiczny Dell, drugim był "kwadrat" Samsunga takiej samej wielkości. Może nie jest to specjalnie dobre połączenie wielkościowo, ale mogłem przekonać się chociaż jak pracuje się na zestawie wieloekranowym.

Przede wszystkim – jeśli ktoś ma w planach zaopatrzenie się w drugi monitor – postarajcie się dobrać wielkości. Opcje są dwie: albo dwa takie same monitory, albo też jeden mniejszy i postawiony w pionie (PIVOT). Czasem różnica wielkości bywa irytująca. Dodatkowo monitory powinny być parametrowo identyczne. Od jednego producenta, na jednej matrycy. Cokolwiek robiłem z ustawieniami, nie dało się uzyskać takiego samego nasycenia kolorów czy jasności. (Jednocześnie zauważyłem jak ułomne są matryce TN w porównaniu do tej siedzącej w Dellu.)

Pierwsze co mi przeszkadzało w takim zestawie, to utrata lekkości jaką dają monitory bez kineskopów. Dwie duże ramki na biurku sprawiają dużo bardziej przytłaczające wrażenie. Żeby wyglądały dobrze trzeba mieć faktycznie odpowiednio duży pokój, albo chociaż odpowiednie miejsce na taki zestaw (mój monitor stoi naprzeciwko okna, więc dwa zasłaniały mi widok całkowicie).

Pomijając wszelkie kwestie techniczne (bo te w końcu zależą od gustu i możliwości) przechodzę do sedna sprawy – jak pracowało mi się na dwóch monitorach? Bez głębszego zastanawiania się – ani lepiej, ani gorzej. Jasne, fajnie otworzyć sobie okno przeglądarki po lewej, a kod strony po prawej i mieć aktualny podgląd na to, co się robi. Całkiem dobrze też z jednej strony umieścić sobie podręcznik z matematyki, a z drugiej kalkulator i zadania. Można też na wierzchu trzymać mockup strony i na drugim monitorze pracować nad szczegółami…

Tyle, że równie dobrze mi się pracowało naciskając ALT + TAB i przełączając się w ten sposób między oknami. Autentycznie nie zauważyłem jakiegoś dużego potencjału drzemiącego w tak dużej powierzchni roboczej, a wrażenie otaczania mnie przez system z każdej strony pozostawało cały czas, co wcale w pracy i skupieniu się nie pomagało.

Więc wolę swój pojedynczy, lekki monitor, który nie zasłania mi całego świata, a w zupełności wystarcza do pracy i rozrywki w niczym mnie nie ograniczając. Chętnie zdecydowałbym się na powiększenie powierzchni, ale kupując po prostu większy monitor. Na drugi raczej się nie zdecyduję. Chyba, że w końcu znajdę możliwość przeprowadzenia się na swoje i będę dysponował odpowiednim miejscem do ustawienia takiego zestawu.


Komentarze

kanał komentarzy do tego artykułu

W sumie mam drugi monitor podobnych rozmiarów (Acer X201 20” i Samsung 940N – mój ulubieniec od prawie 2 lat) ale jakoś nie mam chęci, a tym bardziej miejsca na biurku ażeby bawić się w takowe rozwiązania.

Notebook + PC w zupełności wystarczy, a nowego X201 się sprzeda :)

Systemy dual-screen są bardzo wygodne przy projektowaniu elektroniki/programowaniu. Na jednym ekranie dokumentacja, na drugiej faktycznie jakiś program CAD.

W pracy testuję oprogramowanie do analizy zdjęć rentgenowskich, mammografii, tomografii komputerowych itp. i ten soft działa już w standardzie na 2 monitorach w fullscreen. Dlatego też każdy ma do dyspozycji 3 monitory, żeby na trzecim firefoksa z bugzillą i testlinkiem otworzyć i sensownie pracować ;)

Przyznam, że dual-screen mnie interesuje od dawna, a ostatnimi czasy już szczególnie – ostatnio bardzo wykorzystuję maszyny wirtualne, i czasem mi brak możliwości posiadania dwóch fullscreenów (hosta i gościa).

Choć też boję się o miejsce na biurku, bo najbardziej opłacalne wydają się być dwie 21” panoramy…

Swego czasu w robocie pracowałem na bańce 22 cale i drugi monitor był po prostu wymogiem. Obszar roboczy bańka sama dawała za mały by był przydatny w DTP. Od czasu kupienia iMaka 24 cale problem się rozwiązał – sensowna rozdzielczość i możliwość pracy z arkuszem A4 w skali 1:1 z rozwiniętymi paletkami… I już o jeden monitor na biurku mniej :)

Caladan: Jasne, są zastosowania dla dwóch monitorów – w końcu ktoś to do czegoś wymyślił. Tyle, że przy tym, przy czym pracuję, jakoś ich specjalnie nie widzę.

verin: To naszą służbę zdrowia stać na trzy ekrany? :P

Ktos: Pytanie czy jeszcze długo będziesz się bawił wirtualnymi maszynami. Z tego co pamiętam twój pokój jest podobnie urządzony do mojego – te monitory przesłaniają świat. :P

CoSTa: I lepiej? Bo DTP też mi się kojarzyło z im-więcej-monitów-tym-lepiej. :D Szczególnie jak te 300 dpi próbuje wcisnąć na monitor.

@zx: Akurat ustawienie mojego pokoju jest raczej zmienne (średnio co pół roku; aktualnie jedyne co by mi przesłaniały monitory, to ściana), więc ten argument nie ma wielkiego znaczenia ;-)

Ja tylko raz naprawdę widziałem wygodę dwóch monitorów. Swego czasu miałem okazję przez chwilę wypróbować coś takiego. Ja na jednym pracowałem, na drugim koleżanka oglądała film. I wygoda tego taka, bo zawsze można telewizor, inny komputer itp., że siedzieliśmy przytuleni. A reszta to tak jak pisał zx. ALT+TAB :)

@zx:
Przy mniejszych rozdziałkach dwa monitory to był dla mnie absolutny mus. Teraz, gdy wszystko mi się doskonale mieści na jednym – już musem nie jest. W tym sensie jest lepiej – zawsze to nieco więcej miejsca na biurku i mniejsza potrzeba ruszania głową :)


Dodaj komentarz

Komentarze możesz formatować tylko za pomocą Markdown. Jeśli nie masz pojęcia z czym to się je, lepiej używaj zwykłgo tekstu.

Przed wysłaniem komentarza sprawdź go pod kątem błędów - zarówno technicznych (np. wynikłych z używania Markdown) jak i językowych. Zapoznaj się również z polityką komentowania na blogu.

skocz na górę strony