Muzycznie od H do M
- 21 kwietnia 2009
- 16:39:59
Przedstawiania mojej muzycznej biblioteki część druga (z trzech). Muszę powiedzieć, że nie łatwo jest napisać kilka słów o każdym wykonawcy. Bo muzykę się czuje, nie o niej pisze, prawda? ;) Nic to... próbujemy
Hans Zimmer
Soundtracki to coś, co uwielbiam. Tyle, że niewiele się tworzy muzyki, która nie jest dobra tylko w połączeniu z filmem, a porusza również podczas słuchania bez towarzyszącego obrazu. Hanz Zimmer to jeden z czołowych twórców muzyki filmowej. Jednak w jego twórczości zawsze mi czegoś brakowało. Wydawała się niepełna. Dlatego w mojej kolekcji mam zaledwie trzy albumy. Ścieżkę dźwiękową z The Last Samurai
i do filmów z serii Pirates of the Caribbean
. Ten pierwszy to faktycznie wyjątkowe dzieło, szczególnie dla fana japońskich dźwięków. Ścieżka do Piratów nie jest w całości tak dobra, jednak niektóre utwory przywodzą na myśl poszczególne sceny z filmu i da się wyczuć ten charakterystyczny piracki klimat. ;)
Harry Gregson-Williams
Kolejny twórca muzyki filmowej, którego wcześniej nie doceniałem. Miejsce w mojej bibliotece zdobył sobie ścieżką dźwiękową do Kingdom of Heaven. Posiadam trzypłytowy album (Recording Sessions
) i ścieżkę dźwiękową do serii The Chronicles of Narnia
. O ile Narnia
ma dość nierówny poziom (soundtrack do części pierwszej zdecydowanie przewyższa ten z drugiej), tak Kingdom of Heaven
to naprawdę wyjątkowo dobra muzyka.
Howard Shore
Jeśli miałbym wskazać kogoś, kto w obecnych czasach przypomina mi klasyków muzyki, wskazałbym właśnie Shore. Często mówi się, że dobra ścieżka dźwiękowa, to taka, której nie słychać, a która podkreśla klimat. W odniesieniu do soundtracka z The Lord of the Rings
– bzdura.
Howard Shore stworzył soundtrack idealny. Jestem w posiadaniu wydań The Complete Recordings
na których znajdują się naprawdę długie godziny wyjątkowej muzyki i za każdym razem gdy tego słucham dostaję gęsiej skórki. Zawsze podziwiam to, że autorom muzyki filmowej udaje się nadać ścieżce dźwiękowej charakterystyczny (dla danej serii) wydźwięk. Bo któż nie rozpozna tematu przewodniego z Star Wars, czy Indiana Jones? Nie dość, że Shore stworzył charakterystyczną muzykę dla całego filmu, to jeszcze zrobił to samo dla każdej z frakcji w filmie występujących. Szczególną sympatią darzę theme Rohanu, choć na płytach (a jest ich razem dziesięć) nie ma utworu, który nie wywoływałby emocji.
A wszystkim, którzy tak jak ja uwielbiają The Lord of the Rings
polecam w tym roku udać się do Krakowa, gdzie zobaczyć będzie można film z muzyką wykonywaną na żywo, a potem wziąć udział w konferencji na której pojawi się sam Shore.
Interpol
Interpol to przede wszystkim bardzo charakterystyczny styl i głos wokalisty. I w sumie nie wiem co więcej można napisać. Wielkim fanem nie jestem, ale od czasu do czasu zwyczajnie mam ochotę posłuchać czegoś dokładnie w tym stylu.
John Williams
Kolejny z wielkiej trójki kompozytorów muzyki do filmów. Williams w mojej opinii jest dość nierówny. Czasem tworzy coś, co zapada w pamięć, ale na swoim koncie ma równie dużo przeciętniaków.
Polecić mógłbym przede wszystkim soundtrack do filmu Memoirs of a Geisha
. Świetne tło w japońskim stylu (The Chairman's Waltz
!). Do tego ścieżka dźwiękowa do serii filmów o Harrym Potterze. W sumie pierwsze dwa albumy to nic specjalnego (chociaż oczywiście Hedwigs Theme
miodności odmówić nie sposób), za to muzyka do Prisoner of Azkaban to już majstersztyk. Williams przeszedł samego siebie w utworze A Window to the Past
, stworzył wyjątkowo klimatyczny chór w Double Trouble
czy porywające Buckbeak's Flight
.
Julia Marcell
Julia Marcell zyskała sławę gdy próbowała (a w rezultacie się jej udało) wydać płytę przez serwis Sellaband. Tworzy bardzo muzycznie, kolorowo, z naciskiem na najdrobniejsze szczegóły, a jednocześnie dla końcowego odbiorcy bardzo lekko.
To zdecydowanie moja faworytka jeśli chodzi o odkrycia ostatniego roku, bo niewielu jest muzyków o których można powiedzieć, że mają konkretnie swój styl, którego się trzymają i z którym jest im dobrze.
Kate Nash
Rozczochrana ruda pani z temperamentem. :) Kate Nash uwielbiam. To, jak się zachowuje na scenie, jak śpiewa i o czym śpiewa, to jedyna w swoim rodzaju mieszanka, zdecydowanie nie do podrobienia. Powiedziałbym, że Nash jest po prostu wolna i tę wolność wyraża w muzyce. (A takie Nicest Thing
uważam za jedną z najlepszych piosenek o miłości, o!)
Na fabchannel był zapis z fajnego koncertu, ale że serwis padł… szkoda.
Kosheen
Kosheen to muzyka bardziej elektroniczna, choć w całej tej swojej elektroniczności dalej wyjątkowo muzyczna. Zespół ma bardzo charakterystyczny styl, który utrzymuje na wszystkich trzech albumach i wyjątkowe Empty Skies
na pierwszym z nich. ;)
Lisa Germano
Cichy styl, osobiste teksty, dużo zabawy instrumentami i czasem zwykłe zawodzenie do mikrofonu. ;) I tak przez sześć albumów. Nie wiem co w twórczości Lisy Germano widzę, ale widać coś w sobie ma. Na jej ślad wpadłem po fantastycznym From a Shell
, który znalazł się na płycie z soundtrackiem do filmu Underworld
.
Marco Beltrami
A skoro już o Underworld
mowa, to Marco Beltrami jest twórcą ścieżki dźwiękowej do filmu. Kto widział film, wie jakiego klimatu się spodziewać.
Massive Attack
Ten zespół to zdecydowanie charakterystyczna muzyka. Pierwsze trzy albumy to istna mieszanka dźwięków i styli z zachowaniem takiej… lekkości. Nie rozumiem tylko czym miał być album 100th Window, który jest całkowicie inny od tych wcześniejszych i gdybym nie wiedział czyj jest, w życiu nie wskazałbym Massive Attack właśnie. Nie jest słaby, ale to już całkowicie inny styl.
múm
Islandzka muzyka najczęściej jest cholernie klimatyczna. A zespoły takie jak múm podkreślają tę islandzką inność. Utwory to przede wszystkim muzyka eksperymentalna z różnorodnymi dźwiękami i mnogością tradycyjnych instrumentów. Miejscami podobne do Sigur Rós, a jednak w szczegółach całkowicie inne.
Muse
W muzyce uwielbiam charakterystyczne dla danego zespołu elementy. Takie, które pozwalają bez chwili zastanowienia podać wykonawcę po usłyszeniu fragmentu utworu. Muse ma swój styl zarówno samej muzyki (zaznajomieni z kolejnymi albumami wiedzą na przykład jak wyglądają pierwsze utwory na każdym z nich), jak i genialnego wokalistę, którego głos idealnie wpasowuje się w całą koncepcję. Zespół tworzy bardzo intensywną muzykę, ciężko jej słuchać jako tło, bo zawsze wybija się na pierwszy plan. (I te genialne Knights of Cydonia
z ostatniego albumu!) :D
Komentarze
kanał komentarzy do tego artykułuSoundtrack z „Kingdom of Heaven” jest faktycznie świetny, zresztą sam film też najgorszy nie był. Soundtrack z „Underworld” chyba muszę obejrzeć dokładnie.
I miło wiedzieć, że nie tylko ja przepadam za Johnem Williamsem i jego kompozycjami ;-) [i w zasadzie w ogóle lubię soundtracki]
Ktos
18:56:53 | 21 kwietnia 2009
Ktos: Jakieś ulubione albumy Williamsa? Tyle tego jest, że wszystkiego ogarnąć nie sposób, więc małymi kroczkami staram się poznawać co ciekawsze.
zx
19:09:58 | 21 kwietnia 2009
zx: Ja maniak Gwiezdnych Wojen, więc innej odpowiedzi niż muzyka z tych produkcji nie uświadczysz ode mnie. Zwłaszcza część trzecia przypadła mi do gustu ;-)
Ktos
19:11:59 | 21 kwietnia 2009
To moje klimaty, uwielbiam muzykę filmową, szczególnie Hans Zimmera, to porostu mistrzostwo. Bez muzyki film nie wzbudzał by emocji. To muzyka potęguje emocje, wystarczy posłuchać jej bez obrazu.
Adam
22:47:39 | 23 kwietnia 2009
Zdziwiło mnie to, że pisząc o „Nicest Thing” dałeś do poszłuchania „Mouthwash”, jednak z drugiej strony w takim sposób mogłeś zachęcić do przesłuchania obydwu. Co do Julii Marcell, w pamięci mi pozostanie „Twin heart”. Potrafisz zachęcić do słuchania, nie było takiego utworu na tej liście, który chciałabym wyłączyć po kilku sekundach;)
Nienasycona Ideałami
13:58:34 | 06 maja 2009
Nienasycona Ideałami: Bo widzisz – Nicest Thing to nie jest raczej reprezentatywny styl Kate Nash. Do przesłuchania dałem coś, co da szersze pojęcie o jej wykonaniach. :)
zx
14:00:29 | 06 maja 2009
Racja, czekam na nastepne reprezentatywne utwory jakie wybierzesz;)
Nienasycona Ideałami
17:29:19 | 06 maja 2009