second gate studio blog

Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.

Wpis dodany roku w kategoriach Muzyka i otagowany słowami: lord of the rings, nouvelle vague, op8, paul haslinger, portishead, rob dougan, scott davis, sigur ros, starsailor, under byen, underworld, xploding plastix, yeah yeah yeahs, Trackback.

Muzycznie od N do Y

Część ostatnia opisywania mojej kolekcji muzycznej. W przyszłości być może od czasu do czasu napiszę co nowego się w niej pojawiło, ale na razie kończymy tę muzyczną zabawę. Ciągle trudno jest mi pisać o muzyce. ;)

Nouvelle Vague

cover

Nouvelle Vague to francuski zespół z niestałym składem. Śpiewają tylko covery znanych utworów, zaaranżowane na bossa nova z lat sześćdziesiątych. Jednym wyrazem nazwałbym ten styl aksamitnym. Delikatny, wpadający w ucho, podobno niesamowicie klimatyczny na koncertach.

OP8

cover

OP8 wydali jedną, eksperymentalną płytę. Jest to zespół składający się z kilku ‘gwiazd’ tej bardziej niszowej, mniej znanej muzyki (jak Lisa Germano, Howe Gelb czy John Convertino). Na płycie kilka lepszych i kilka słabszych utworów, utrzymanych jednak w konwencji znanej z utworów Lisy Germano i Giant Sand.

Original London Production

cover

Tutaj chodzi mi o soundtrack do musicalu The Lord of the Rings. To kilkanaście naprawdę świetnie dobranych, zagranych i zaśpiewanych utworów. Szczególną sympatią darzę hobbickie przyśpiewki – tych mi brakowało właśnie w soundtracku z filmu, a tutaj wykonane są idealnie.

Szkoda, że bilety (i dojazd) na musical wykraczały poza moje możliwości, bo chętnie bym coś takiego na deskach zobaczył.

Paul Haslinger

cover

Paul Haslinger to twórca ścieżki dźwiękowej do pierwszej części Underworld. Patetycznie, zimno i – znów – klimatycznie. Dla mnie to raczej uzupełnienie filmu, bo do słuchania ot tak raczej za mało obrazowe.

Portishead

cover

Portishead dla mnie to przede wszystkim intensywność. Wydaje się, że dopracowują swoje dzieła do samego końca, szlifując każdy dźwięk. I, dzięki temu, dostajemy albumy wypełnione po brzegi świetną muzyką, która po prostu nie pozwala odwrócić od siebie uwagi.

Rob Dougan

cover

Roba Dougana podziwiam za charakter, za styl, za głos i za to, jak dobrze radzi sobie z wieloma instrumentami, łącząc je w spójne utwory. Znany jest głównie z Clubbed to Death, jednak dla mnie zdecydowanie bardziej odpowiadają utwory w których słychać również jak śpiewa. W tej chwili autor podobno tworzy dwa albumy, na które ciągle niecierpliwie czekam, jestem ciekawy co nowego może wymyślić.

Scott D. Davis

cover

Fortepianista. Davisa poznałem dzięki albumowi na którym wykonuje covery utworów zespołu Metallica i trzeba przyznać, że poradził sobie wyjątkowo dobrze z przeniesieniem tych najpopularniejszych na swój ulubiony instrument. A, że fortepian i ja uwielbiam… ;)

Sigur Rós

cover

Gdzieś (na Joggerze u kogoś chyba nawet) przeczytałem takie coś: Gdyby Bóg słuchał muzyki, słuchałby Sigur Rós. Pięknie podkreślenie niesamowitego zestawienia dźwięków, które dostajemy od zespołu. Islandia musi mieć coś w sobie, że rodzi tak wiele inności. Panowie z Sigur Rós potrafią z łatwością przekazać radość i smutek czy wprowadzić muzyką w nastrój zadumy.

Tworzą niesamowity klimat, do tego nagrali wyjątkowo hm… piękne teledyski, a na koniec zaserwowali nam jeszcze film – o Islandii i ich miejscu na niej. Film się nazywa Heima i miłośnikom zdecydowanie polecam.

Starsailor

cover

Uwielbiam przede wszystkim głos wokalisty Starsailor. Cholernie charakterystyczny (w porównaniu do np. takiego Coldplay), dzięki czemu każdy utwór można wyłapać w tłumie innych. Najnowszy album wydaje mi się trochę niedopracowany, pierwsze dwa to jednak pierwsza liga jeśli chodzi o ten styl muzyki.

Under Byen

cover

Duński zespół z wokalistką, której głos bardzo przypomina głos Björk, a jednak styl muzyki – choć również miejscami eksperymentalny – jest całkiem inny. Szczególnie podoba mi się ten drugi, najbardziej muzyczny album - Det er mig der holder træerne sam men.

Underworld i Underworld Evolution Soundtrack

Pierwsza część zdecydowanie mnie zauroczyła wampirzym klimatem. Druga była już trochę słabsza, jednak nie zmienia to faktu, że filmom o wampirach najczęściej towarzyszy bardzo dobra muzyka. Muzyka z serii Underworld to albumy na których znajdziemy A Perfect Circle, Johnette Napolitano, TRUSTcompany, My Chemical Romance, Slipknot czy Lacuna Coil. Całość jest bardzo spójna i świetnie uzupełnia moją kolekcję.

Xploding Plastix

cover

Xploding Plastix czyli electrofunk z elementami jazzu. Wyjątkowo energiczne, wpadające w ucho i… ciekawe. I co więcej? Hmm... nic więcej.

Yeah Yeah Yeahs

cover

Najnowszego albumu Yeah Yeah Yeahs jeszcze nie słyszałem, ale poprzednie zdecydowanie wyróżniają się spośród tłumu. To muzyka, którą chce się śpiewać i w niczym nie przeszkadza, że wokalistka lubi się powydzierać – słuchacze wydzierają się razem z nią. ;)

Komentarze

Michał Ochman 20:35:04 | 14 maja 2009

> Rob Dougan
>
> (...) W tej chwili autor podobno tworzy dwa albumy, na które ciągle niecierpliwie czekam, jestem ciekawy co nowego może wymyślić.

Tworzy, tworzy i nie może utworzyć :) Ale jeśli te albumy mają być przynajmniej tak dobre jak Furious Angels to chyba warto czekać.

marcolphus 07:20:15 | 15 maja 2009

A już miałem nadzieję, że pod pozycją Underworld będzie zespół Underworld, a nie film… ;-)

zx 09:52:20 | 15 maja 2009

Michał Ochman: Fakt, trochę to już trwa, ale on jest sam jeden, a ja dobrze wiem jak cierpliwie trzeba czekać zanim przyjdzie inspiracja. A to w końcu dwa różne albumy, więc trochę czasu trzeba, żeby wypełnić je muzyką.

marcolphus: Kiedyś przez przypadek na dysku miałem, ale zdecydowanie styl nie dla mnie.