Jako freelance iść do przodu
Jako freelance pracuję już ponad dwa lata. Zaczynałem od kodowania, potem przeszedłem na design, choć oczywiście na koniec i tak wyszło, że łączę jedno z drugim, czyli po prostu ‘robię strony’. Bez trudności mógłbym utrzymać się z tego co robię (ale na razie nie mam gdzie się utrzymać, więc póki co to puste słowa), choć kokosów z tego nie mam. Głównie dlatego, że dalej traktuję to jako hobby i staram się, żeby nie pochłaniało mi zbyt wiele czasu. Robię co mogę, żeby to, co stworzę było dopracowane tak, żebym śmiało mógł to potem umieścić w portfolio i bez wstydu powiedzieć ‘tak, to moje’.
Bywa, prawda? Prawda, ale to skłoniło mnie do przemyślenia kilku działań. Dalej nie wyobrażam sobie pracy na etat, jednak chciałbym spróbować czegoś bardziej sformalizowanego. Czegoś, co da mi chociaż posmak życia w jakiejś zorganizowanej grupie.
Jakimś sposobem Second Gate stało się dość rozpoznawalne (chociaż raczej nie w Polsce) i zlecenia wpadają mi do skrzynki pocztowej bez przerwy. Staram się wybierać te, w których klient da mi więcej swobody, w których to ja powiem co dla klienta dobre, a czego powinien unikać. W sumie jest dobrze i w każdej chwili mógłbym stworzyć z Second Gate ‘coś więcej’.
Jednak, jak napisałem wyżej, chciałbym spróbować czegoś innego. Czegoś, co zapewni mi swobodę freelancera, a jednak da posmakować jakiejś namiastki pracy etatowej. Krążę więc między firmami zajmującymi się outsource’ingiem a stałymi zleceniami z agencji reklamowych. Zdecydowanie bardziej podoba mi się pierwsza opcja i w tym kierunku chyba pójdę. Teraz tylko zdecydować się na jakieś konkrety, bo niestety – o ile pojedynczych zleceń otrzymuję mnóstwo – tak o stałą współpracę już nie tak łatwo.
Problem w tym, że przez ostatni okres nie nauczyłem się niczego nowego. Dalej znam XHTML/CSS, projektuję szatę graficzną dla stron pod kątem dobrego user-experience, zajmuję się sieciowym wizerunkiem, ale w kwestiach technicznych stoję. Głównie dlatego, że nie miałem okazji użyć choćby bardziej zaawansowanego JavaScriptu, a chciałbym wyjść w coś więcej poza jQuery. Kto wie, może taka chwilowa zmiana mi w tym pomoże? Może znajdą się jakieś projekty, które będą wymagały ode mnie ‘czegoś więcej’. To jedna z tych wad pracy dla samego siebie – trzymamy się tego, co potrafimy i zbyt często omijają nas zlecenia, które wymagają poszerzenia swojej wiedzy. Sami wybieramy to, czym chcemy się zająć i najczęściej wybieramy po prostu to, w czym czujemy się pewnie.
Taak... chyba można powiedzieć, że szukam pracy. :)
Komentarze
Pierwszy akapit Ci się zdublował.
Poprawiłem, dzięki.
A nie lepiej wyjść z założenia, że na to (czyt. design www) zawsze będzie popyt i rozszerzyć swoje umiejętności/ofertę?
Widzisz, sam mam dużo pomysłów ale cóż z tego, jak nie mam najmniejszych umiejętności? Według mnie powyższe podejście jest dobre, bo później więcej umiejętności w CV+pokaźne portfolio i "świat jest Twój".
Paolo: Wiesz, popyt tak, ale większość to projekty, do których nie trzeba specjalnych umiejętności. Nikt nie zwraca uwagi na pewne aspekty, które powinny być ważne. Jasne, ja wytłumaczę klientowi, że niebieski tekst w tym miejscu może mu przynieść straty, ale on powie, że mu się podoba i już. Tak jest w... bo ja wiem... 80% przypadków.
A jest jeszcze taka sprawa, że nie da się designować bez końca. Człowiek szybko się wypala jeśli robi za dużo, dlatego trzeba robić mało, ale ambitnie. Wtedy dopiero mamy okazję rozszerzać umiejętności. Bo nie da się zrobić kilku projektów dla klienta, a potem jeszcze kilku dla siebie (bo nikt nie chce czegoś 'lepszego' dla swojej firmy), żeby się czegoś nauczyć. Trzeba to dozować, żeby za te 10 lat czerpać z tego jeszcze przyjemność.
Pominę już opiekę prawną, którą zaczyna się doceniać dopiero jak klient spóźnia się z zapłatą pół roku...
Hmm a gdzie się zaopatrujesz w zlecenia? Pytam z ciekawości jak to wygląda "dzisiaj". Chyba jesteś, którąś z kolei osobą która opisuje życie "wolnego strzelca", ale chyba nikt nie opisał żadnych konkretów, odnośnie zdobywania zleceń.
@lukasz: piszesz do interesującej Cię firmy/ osoby e-mail z ofertą, w dwóch zdaniach opisujesz co chcesz dla nich zrobić, dodajesz dwa linki do tego co zrobiłeś i masz zlecenie:).
Nie mogłem się powstrzymać: <ironia>Komentarz Marcina można streścić: Spamujesz</ironia> ;)
Hehehe:) w sumie...
A tak serio, to słówko "interesującej" w pierwszym zdaniu jest kluczowe.
Czepiam się, ale "zx ;)" wygląda dużo lepiej, aniżeli "zx;)" :P
lukasz: Nikt o tym nie pisze, żeby sobie konkurencji nie robić, nie? ;) A bardziej serio - ludzie do mnie piszą. Jakoś mi się trafiło, że o ten konkretny aspekt nie muszę się martwić, bo na skrzynkę przychodzi mi mnóstwo fajnych ofert. Co ważne - bezpośrednio do mnie, więc chociaż mogę się spodziewać, że klientowi odpowiada mój styl.
Paolo: Ale że o co... bo nie złapałem?
Że spacja przed średnikiem mu się podoba
To mógłbyś się podzielić zleceniami jak nie wykonujesz wszystkich, ja nie pogardzę ]:->
Freelancering jest dobry na początku stadium naszego rozwoju, bowiem traktujemy to jako hobby i sposób na zarobek. Wtedy, gdy mam już wiedzę na pewnym poziomie to po prostu celujemy gdzieś jeszcze wyżej, a kto wie - może się udać, w jakiejś poważnej agencji, korporacji?
Życzę to każdemu freelancerowi, ale także dalszego rozwoju. :)
Freelancering jest dobry na początku stadium naszego rozwoju, bowiem traktujemy to jako hobby i sposób na zarobek. Wtedy, gdy mam już wiedzę na pewnym poziomie to po prostu celujemy gdzieś jeszcze wyżej, a kto wie - może się udać, w jakiejś poważnej agencji, korporacji?
Życzę to każdemu freelancerowi, ale także dalszego rozwoju. :)
@bobiko: ważne rzeczy dwa razy ;)
@Autor: a jesteś pewien i głęboko przekonany, że to, co robisz, w takim czy innym zakresie chciałbyś robić do końca życia? Jeśli jesteś ABSOLUTNIE pewien - wybieraj między tymi opcjami, które napisałeś. A jeśli się zastanawiasz... cóż, przejście z Pana Od Stron do Pana Prezesa nie jest może najprzyjemniejsze od strony zawodowej, ale daje niezerową gwarancję, że za jakiś czas być może będziesz miał wybór, czy w ogóle chcesz pracować. Wybór pomiędzy grafikiem / koderem / innym outsourcerem - przynajmniej w świetle tego, co piszesz - takiej możliwości Ci nie otworzy.
Dobrze jest popracować jakiś czas na etacie, to się bardzo przydaje.
Ja miałem to szczęcie, że trafiłem (najpierw na praktyki, potem na 2/3 etatu) do firmy, w której mogłem brać udział w projektach, jakich nie miałbym szans realizować na własną rękę.
Zrobiliśmy 2 dość duże serwisy i ciekawą aplikację. Dzięki temu mój poziom JavaScriptu i spraw AJAXowych, i nie tylko, podniósł się znacznie.
Pracowałem tam 11 miesięcy i odszedłem.
Po 1. dlatego, że po prostu nie odpowiada mi charakter pracy na etacie i dla kogoś (nie oszukujmy się, świadomość, że za serwis wart dziesiątki tysięcy do twojej kieszeni wpada 1-2tyś, i to przy dużym szczęściu, jest momentami trochę dobijająca).
Po 2. styl pracy był dla mnie strasznie męczący (bałagan potrafi wykończyć, nie wspominając już co dzieje się, kiedy jesteś osobą odpowiedzialną za update'y strony firmowej, a nic nie jest od tego ważniejsze.)
Po 3. marzy mi się coś więcej i chcę założyć własną działalność, a narazie współpracować z innymi freelancerami (chętni?) i firmami, żeby zrobić coś fajnego.
Dlatego dobrze rozumiem, że nie chcesz się przywiązywać do jednej firmy. ;)
Ale faktycznie, dla designera/kodera często zlecenia mogą ograniczać się do prostych stron, w których nie ma pola do popisu, a to z czasem może byc trochę męczące i nudne.
Sajam: Jeśli będę wiedział, że śmiało mogę kogoś polecić, to tak robię. Bo wiesz - jeśli klienci mi ufają, to nie mogę ot tak wysyłać ich do kogoś, o kim nie mam pojęcia.
bobiko: Ja uważam odwrotnie. Najpierw trzeba iść na etat, zobaczyć co i jak, zobaczyć jak się pracuje, jak się całość ogarnia, jak się kontaktuje z klientami. Nauczyć się podstaw, a potem dopiero iść na swoje.
torero: Dziergać strony do końca życia? Nie ma mowy. :D Ale to, co robię to temat pokrewny. Bo ja nie tylko zajmuję się prostym robieniem grafik czy kodowaniem, ale też podejściem do klienta, user-experience. To mi daje trochę szersze perspektywy, bo w sumie nawet nie muszę się ograniczać do dziedzin IT.
Na razie muszę się po prostu nauczyć kilku rzeczy, obycia. Poobserwować jak to się robi w profesjonalnych firmach (a jeśli przy okazji będę mógł takiej firmie pomóc coś stworzyć, to dla mnie czysta satysfakcja).
Bart: Ja po prostu genetycznie nie jestem przystosowany do etatu. Jakakolwiek regularność mnie zabija, więc zwyczajnie nie ma mowy, żebym mógł bez jakichś zmian dłużej pracować w jednym systemie. Dlatego cenię sobie firmy, które dają pracownikowi wolną rękę w tym temacie, a jedyne czego chcą w zamian, to rezultaty.
zx: Doskonale to rozumiem, bo doszedłem do tego samego wniosku po roku spędzonym w biurze 8-16. Zupełnie nie nadaję się do takiego trybu pracy, dlatego teraz biorę laptopa i idę pracować gdzie chcę i kiedy chcę. ;)
A zlecenia też najchętniej realizowałbym dla firm, które mają takie luźniejsze podejście.