second gate studio blog

Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.

Muzycznie zza Bramy #2

Na początek kolejnego muzycznego wpisu chciałbym polecić wydany przez Stereogum album z remiksami utworów Björk. To pełny album, w którym różni wykonawcy muzyki elektronicznej zamieścili kolejno swoje wersje każdego utworu. Całość nosi tytuł Enjoyed: A Tribute to Björk's Post i jest dostępna za darmo do pobrania, łącznie ze świetną okładką autorstwa Scotta Hansena.

Przy poprzednim wpisie zorientowałem się, że zapchałem sobie całe miejsce na serwerze utworami (a nie mam tego dużo), więc od teraz postanowiłem umieszczać pliki na DropBoxie. Część poprzednich musiałem usunąć, ale przywrócę je z powrotem razem z planowanym redesignem bloga.

Alela Diane

Alela Diane to autorka jednego z najbardziej świeżych albumów jakie miałem okazję ostatnio poznać. To pełna rytmu zabawa muzyką, zmiany w tempie, modulacja głosu, prosta muzyka w tle. Wszystko to sprawia, że pojedyncze utwory emanują klimatem. Tak bym podsumował pierwszy z dwóch wydanych albumów. Drugi niestety jest trochę bardziej popowy, choć to nie tak, że ostaje całkowicie od pierwszego. Brakuje na nim tylko takich charakterystycznych utworów jak Tired Feet czy przegenialne The Pirate's Gospel.

Nie mniej jednak całość pasuje i do posłuchania wieczorem (ale raczej nie jako tło do pracy) i do pośpiewania przy ognisku w towarzystwie gitary. Bo i teksty są niezwykle przyjemne.

Ali Farka Touré

Ali Farka Touré to jeden z najpopularniejszych na świecie muzyków pochodzących z Afryki. Jego utwory to właśnie rdzenne dźwięki Republiki Mali z delikatną domieszką bluesa. Wydał mnóstwo albumów, z czego miałem okazję przesłuchać tylko trzy czy cztery, jednak całość brzmi po prostu bardzo fajnie, chyba nawet nie tylko dla miłośników podobnych rytmów.

Amiina

Amiina tworzą cztery Islandki, a muzyka z Islandii zobowiązuje. ;) Znajdziemy tu elementy post-rocka, muzyki instrumentalnej, a miejscami nawet elektronicznej. Kwartet często gra razem z Sigur Rós, więc można się dopatrywać podobnego stylu, choć w przypadku Amiina wokal jest tylko rzadkim dodatkiem. Zdecydowanie faworyzuję utwory w których dominują skrzypce - w tym zespół jest niezastąpiony.

Aphex Twin

Zdarza mi się słuchać muzyki elektronicznej. Podoba mi się, jak poszczególni twórcy tego gatunku wspierają nawzajem swoje dokonania, dbają o promocję kolegów i wzajemnie wymieniają się pomysłami, a czasem nawet sprzętem. Richard David James to jeden z bardziej znanych twórców elektroniki. Wielka zaleta, dzięki której zagościł w mojej kolekcji, to brak monotonii, która (według mnie oczywiście) towarzyszy większości produkcji tego gatunku. Przy sporej części mogę po prostu spać, bo cośtam łupnie, coś piśnie, a mi się to wszystko w rezultacie zlewa w nieciekawy szum. A tutaj jest inaczej, ciekawie.

Big Strides

Kontrabas chyba zawsze lubiłem. Ma w sobie coś takiego, co sprawia, że nawet pojedyncze dźwięki brzmią fajnie, a niewielkim nakładem umiejętności można wybrzdąkać coś ciekawego. Najnowszy album Big Strides (jedyny do którego na razie mam dostęp) rozpoczyna właśnie ten instrument, a potem dołączają kolejne w mieszance bluesa, rocka, jazzu tworząc żywą i oryginalną mieszankę. To tak, jakby jechać jakimś starszym, kultowym (ale nie drogim, tylko takim popularnym) samochodem przez nowoczesne miasto.

Boards of Canada

Ponownie muzyka elektroniczna. Boards of Canada to duet ze Szkocji tworzący ciepłą i spokojną muzykę rodem z lat siedemdziesiątych, kiedy podobne dźwięki dominowały w zachodniej telewizji. BoC mieli duży wpływ na rozwój elektronicznej i często są wymieniani jako główna inspiracja przez inne grupy tworzące w podobnym klimacie.

Hilmar Örn Hilmarsson

Hilmar Örn Hilmarsson jest autorem muzyki do filmu Englar Alheimsins (Angels of the Universe). Bardzo dobrej muzyki trzeba dodać. No, ale w innym wypadku nie znalazł by się w tym zestawieniu. Całość stworzona przy współpracy z Sigur Rós.

Joanna Newsom

Harfistka z Kaliforni. Przy pierwszym przesłuchaniu wydaje się mieć bardzo irytujący głos, piskliwy, dziecinny, jakby bardziej się wygłupiała niż faktycznie śpiewała. Docenić ją można po przesłuchaniu całego albumu (albo którejś z EPek) - wtedy okazuje się, że dźwięki harfy uspokajają, koją nerwy, a wokal, który jest zupełnie z innej bajki, nie pozwala "przysnąć", zapomnieć o tym, że w tle coś gra. Ciekawe zestawienie, które w praktyce wypada bardzo, bardzo fajnie. Za polecenie mi jej utworów wielkie dzięki! :D

Marvin Gaye

Król soulu - tak nazywano Marvina Gaye. Jest kilka utworów o których trudno nie słyszeć, doczekały się przynajmniej paru dobrych coverów, a sam artysta wydał naprawdę pokaźną kolekcję płyt. To w sumie soul w najczystszej postaci, więc w zależności od upodobań…

Mayer Hawthorne

Mayer Hawthrone podbija powoli zachód. Zarówno Justin Timberlake i John Mayer na Twitterze napisali, że nagranie bardzo przypadło im do gustu. Pierwsza piosenka na początku podobno miała być swego rodzaju żartem (lub nagraniem dla rodziny, jak mówi druga wersja), potem wydano ją na winylu, została wybrana jako darmowy singiel tygodnia na iTunes, po czym Hawthrone nie mógł się opędzić od fanów.

Na albumie znajdziemy klasyczny soul z lat 60 i 70. Kilka lepszych (Just Ain't Gonna Work Out, Maybe So, Maybe No, The Ills) i niestety kilka gorszych utworów (Shiny & New), ale zdecydowanie warto dla tych kilku lepszych. Powrót do starszej muzyki da się odczuć ostatnio w każdym nurcie muzycznym. Ktoś się w końcu obejrzał i wpadł na to, że nowości nie smakują już tak dobrze? ;)

Mogwai

Post-rock skręcający delikatnie miejscami w stronę klasycznego rocka. Spokojny, dość jednolity, dzięki czemu idealnie robi za tło przy codziennych zajęciach. Z resztą… zespół już dawno wpisał się do klasyki gatunku.

My Morning Jacket

Jeśli chodzi o My Morning Jacket, to pod uwagę biorę tylko najnowszy album - Evil Urges. Poprzednie to całkiem inna stylistyka, która kompletnie mi nie leży. Za to wydanie z 2008 roku to alternatywny rock pełną gębą. Charakterystyczne melodie, charakterystyczny głos i niesamowite połączenie dźwięków w niektórych piosenkach (Highly Suspicious).

Ólafur Arnalds

Ólafur Arnalds w sieci stał się dość znany gdy jeden z fanów stworzył teledysk do utworu Ljósið, który to teledysk potem został ogłoszony oficjalnym. Arnalds tworzy dla mnie coś idealnego - muzykę, w której słychać każdy dźwięk, a które to dźwięki w całości komponują się świetnie. Taki minimalizm w muzyce, a że minimalizm w każdej formie wielbię od zawsze…

Autor zaliczył trasę koncertową z Sigur Rós i komponował dla 65daysofstatic. Co ciekawe, najnowszy album powstał w siedem dni. Kolejne utwory były wypuszczane co 24 godziny i udostępniane na stronie internetowej.

Stanton Moore

Moore to perkusista, który maczał palce w wielu projektach, ale jednocześnie co jakiś czas wydaje solowy album i trzeba przyznać, że jego twórczość, którą zaklasyfikowałbym jako coś między jazzem a bluesem, wypada bardzo dobrze.

Wild Beasts

Wild Beasts tworzą dość nietypowy indie rock. Spokojne i melodyjne utwory, z charakterystycznym wokalem i miejscami elektronicznym podkładem. A z całego albumu zdecydowanie bezkonkurencyjne jest All the Kings Men - chodzi za mną od pierwszego przesłuchania. ;)

Okładki pozorowanych albumów

okładka fikcyjnego albumu When You are Brave

Na zagranicznych blogach kilka miesięcy temu powstał fajny łańcuszek. Zabawa polega na tym, żeby stworzyć okładkę do albumu dla fikcyjnego zespołu z całkowicie przypadkowych danych.

  1. Udajemy się na Wikipedię, gdzie za pomocą funkcji Random losujemy przypadkowy artykuł. Tytuł będzie nazwą naszego fikcyjnego zespołu. Wybrałem wersję angielską Wikipedii ze względu na większą ilość artykułów, ale każda inna nadaje się równie dobrze.
  2. Korzystając ze strony Random Quotations losujemy kilka cytatów. Nazwą albumu będzie cztery albo pięć ostatnich słów z ostatniego cytatu.
  3. Jako baza na okładkę albumu posłużyć ma trzecie zdjęcie z interesujących dodanych w ciągu ostatniego tygodnia. Zadbajmy jednak o uznanie autorstwa.
  4. Całość poskładać do kupy za pomocą wybranego programu graficznego.

I tak właśnie powstał album When You are Brave grupy Queen's University of Belfast, którego okładka bazuje na zdjęciu autorstwa phannia. Muszę przyznać, że wylosowałem obrazek fajnie pasujący do tytułu albumu. ;) Na Flickr jest nawet grupa, która kolekcjonuje tak wykonane okładki.

Batman: Arkham Asylum - recenzja

Batman: Arkham Asylum Batman: Arkham Asylum Batman: Arkham Asylum Batman: Arkham Asylum Batman: Arkham Asylum

Batmana nie lubiłem. I nie znałem. To znaczy znałem, ale tylko ze starej serii filmów. I właśnie dlatego nie lubiłem. Zwyczajnie nie kręciło mnie takie połączenie baśni (ja tam widzę mnóstwo baśniowych elementów) i SF. A potem nastał genialny Nolan i jego równie genialny Batman Begins i wszystko odwróciło się o 180 stopni. Batman przestał być tym latającym dziwakiem z kosmicznymi zabawkami, który miał jakąś chorą ambicję ratowania jakiegoś tam miasta z rąk dziwaków, którzy brali się niewiadomo skąd. Zaczął być człowiekiem z krwi i kości, który twardo stąpa po ziemi, dysponuje zabawkami, które – tym razem – nie brały się z powietrza, cierpi, czasem obrywa, ale jest skuteczny, a każdy element z jego świata jest dużo bardziej rzeczywisty niż był kiedyś.

Komiksów nie znam. Żałuję, ale nigdy nie miałem do nich jakiegoś dostępu, a wykreowany świat nie kręci mnie na tyle, żeby wydać mały majątek na jego poznanie. A i nie znam nikogo, kto mógłby mnie jakoś wprowadzić. O ile w nowej serii filmów całość poszła właśnie w kierunku urealnienia Batmana, Gotham i całej reszty, tak gra bazuje raczej na komiksie, chociaż postawiłbym ją gdzieś między komiksem właśnie a Batman Begins.

Patrząc z jakiejś odległej perspektywy, gra jest dość schematyczna. Okładamy bandziorów, skradamy się starając się wyeliminować tychże bandziorów, biegamy i czasem walczymy z jakąś grubszą rybą. Tyle, że schemat ten oprawiony jest w bardzo dobrą fabułę i świetną oprawę graficzno-dźwiękową, a całość oblano litrami grywalności. Dawno nie bawiłem się przy czymś, co nie znudziło mi się przed ukończeniem głównego wątku fabularnego, a przy Arkham Asylum mogłem siedzieć bez przerwy.

Co na to wpływa? Na pewno system walki. Cieszy mnie, że coraz częściej twórcy oddają nam większą kontrolę nad zachowaniami bohatera, a pojedynki nie ograniczają się tylko do jak najszybszego wciskania lewego przycisku myszy. Najpierw Assassin’s Creed, teraz Batman. Każda grupka zbirów z którą przyjdzie nam się zmierzyć dostarcza frajdy. Elementy skradanki to mój faworyt. Zawsze lubiłem styl obserwuj, znajdź słabe punkty, uderz precyzyjnie i stanowczo, dlatego seria Splinter Cell to jedna z moich ulubionych rozrywek na PC. Ciche eliminowanie przeciwników i obserwowanie jak pozostali wpadają w panikę zdecydowanie trafia w mój gust.

Co tu dużo mówić – klimat oddano perfekcyjnie, gra trzyma poziom do samego końca, fabuła nie jest może najwyższych lotów, ale do naiwności niektórych dzisiejszych produkcji jej daleko. Zwyczajnie – warto.

Poznaj świat

Meet the World, Angola Meet the World, Brazylia Meet the World, Burkina Faso Meet the World, Chiny Meet the World, Kolumbia Meet the World, Unia Europejska Meet the World, Somalia Meet the World, USA

Jedna z lepszych kampanii jakie widziałem. Lepszych pod względem pomysłu, choć oczywiście wykonanie też jest bardzo dobre. Icaro Doria stworzył swego czasu grafiki na potrzeby kampanii Meet the World dla magazynu Grande Reportagem. Całość jest już dość wiekowa, bo kampania rozpoczęła się w styczniu 2005 roku, ale postanowiłem przypomnieć, bo poza mną znajdzie się pewnie kilka osób, które tego nie widziały.

Autor wykorzystał kolory (ich ilość) na flagach państwowych do odzwierciedlenia głównych problemów panujących w danych krajach. Autentyczne dane zaczerpnięto między innymi z raportów Amnesty International. Co prawda przez kilka ostatnich lat trochę się zmieniło, ale większa część i tak ma duże odzwierciedlenie w dzisiejszej rzeczywistości. Pomysł podobno odbił się szerokim echem na świecie, tym większy szacunek dla twórcy. Prawda, że przemawia do wyobraźni bardziej niż standardowe słupki z procentami?