Filmy dokumentalne o Apple
- 04 grudnia 2009
- 19:51:45
Dzięki stronie SnagFilms, kolekcjonującą najlepsze filmy dokumentalne, zyskaliśmy darmowy dostęp do dwóch najbardziej znanych filmów dokumentalnych o Apple - MacHeads i Welcome to Macintosh. Dla osób nie związanych z firmą czy społecznością raczej nic specjalnego, a jednak warto przyjrzeć się jak dorastała i co osiągnęła jedna z najbardziej wpływowych firm na świecie.
Welcome to Macintosh
Całkiem fajnie przedstawiona historia Apple, od momentu powstania, przez kolejne upadki, projekty kolejnych produktów, aż do dzisiaj. Sporo o inspiracjach, ogólnie o marketingu, bardzo dużo o problemach i sporo o Steve Jobsie.
MacHeads
Film poświęcony społeczności zgromadzonej wokół Apple i bezwarunkowemu oddaniu marce przez fanów. Często mówi się, że produkty Apple to nie hardware czy software, ale po prostu styl życia.


Komentarze
kanał komentarzy do tego artykułuRaczej orientacja seksualna…
Paweł Ciupak
14:50:32 | 05 grudnia 2009
Nie no nie ma jak tworzenie obiektu kultu z wielkiej korporacji, Apple ma dobrych speców od reklamy, bo teraz jaki by syf nie wypuścili, głupi fanboj zawsze kupi, a w filmach tego typu zapewne też maczają palce specjaliści z Apple.
pecet
15:16:52 | 05 grudnia 2009
pecet: Pewnie tak, ja na przykład do hardware'u od Apple podchodzę dość krytycznie. I co z tego skoro spójności jaką daje to wszystko nie zapewnia żaden inny producent?
zx
19:14:58 | 05 grudnia 2009
Jeszcze żeby za tą spójnością szła jakość systemu operacyjnego, jakość ogólnie samych komputerów, możliwość łatwej wymiany podzespołów, proporcjonalna do jakości cena, etc. etc.
Paweł Ciupak
19:51:29 | 05 grudnia 2009
Do systemu nic nie mam, z resztą się zgadzam. Tylko... w tej chwili nie ma drugiego takiego, który by mi taką bezpolesną spójność zafundował. I póki się nie pojawi, to dla mnie Apple właśnie robi całość tak, jak powinno. A, że jest jedyne na rynku, to dyktuje duże ceny i ma gdzieś sporo spraw. Póki nikt im nie zacznie gonić po piętach (albo póki nie zaczną tracić rynku), raczej nic się nie zmieni.
zx
19:54:49 | 05 grudnia 2009
Akurat spójność produktów Apple nie jest wcale większa od spójności produktów innych firm, prosza ja ciebia. Ot, po prostu maki domyślnie mają wgrane wszystkie potrzebne sterowniki do sprzętu – ale u innych firm sprzedających sprzęt w transakcji wiązanej z systemem też tak jest. Bo hardware, nie oszukujmy się, to jest zwykły sprzęt jaki możemy znaleźć w innych komputerach klasy PC, i Apple nic nie dostosowuje w nim, żeby współgrał ze sobą bardziej niż u innych producentów.
Paweł Ciupak
20:01:08 | 05 grudnia 2009
No dobra, ale znajdź mi sprzęt który umożliwi mi streamowanie muzyki z mojego komputera do dowolnego miejsca w domu via WiFi (iTunes + AirPort Express), albo coś, co zrobi mi backup w sposób, nad którym nie będę się zastanawiał (Time Machine), albo... Tego jest na prawdę dużo. Jasne, to wszystko można osiągnąć z innym sprzętem i innym softem, ale ile trzeba się namachać? Bo np. konfiguracja sieci firmowej (jeden storage, kupa sprzętu do łączenia się, jeden storage na kopie zapasowe i dwie drukarki) nigdy nie była tak prosta jak jest ze sprzętem Apple. A późniejsza obsługa jest tak prosta, że wystarczy półgodzinne szkolenie i wszyscy wiedzą jak wszystko działa. To jest właśnie ta spójność - po prostu działa, a obsługa jest banalna. Uwierz Pawle, są ludzie, którym się po prostu (już) nie chce kombinować i martwić czy jedno zadziała z drugim i co musi dokupić, żeby Vista widziała się z XP w sieci albo jaki router pozwoli zrobić w domu przyjazną sieć.
zx
20:07:12 | 05 grudnia 2009
Dowolny – w innych komputerach też da się to łatwo zrobić, np. udostępniając pliki z muzyką przez SMB.
Akurat możliwość planowania automatycznych kopii zapasowych jeszcze była albo w Windows 95, albo 98 – i, o ile się nie cierpi na oligofrenię, nie były one wcale trudne w obsłudze. Takie narzędzia ma też np. moja dystrybucja linuksa, aczkolwiek ich użyteczność pozostawia sporo do życzenia – no ale klient Apple raczej nie jest targetem dla tego systemu.
Baardzo mało.
Lól. Ciekawe dlaczego tylko ciągle słyszę o różnorakich problemach z produktami Apple.
Nic. U mnie to także „just worked”.
Paweł Ciupak
20:19:47 | 05 grudnia 2009
Czyli po prostu podłączam kabelek z jackiem do głośników i drugiego sprzętu, który sobie podłącze do gniazdka i działa? Czy muszę się naszukać, naustawiać a potem i tak niezbyt wygodnie tym zarządzać?
Racja, ale wygodzie przeglądania plików chronologicznie w tak prosty sposób jeszcze nie widziałem, ale to trudne do zrobienia nie jest. Nie chodzi mi tylko o warstwę programową - sprzęt pod Time Machine to też fajna sprawa.
O to chodzi. Ja nie chcę machać w ogóle. Jeśli muszę z czymś kombinować, to w tym momencie komputer utrudnia mi życie, a ma je przecież ułatwiać. Nie jestem komputerowym analfabetą, potrafię wiele, wiele już miałem okazję zrobić i za każdym razem mam to samo - nawet jeśli się uda, to zarządzanie czymkolwiek potem nie jest wygodne. Masz po prostu inny pogląd - ty chcesz spędzać czas z komputerem, ja chcę do niego usiąść i zrobić to, co chcę zrobić jak najwygodniej. Tylko w takim razie nie rozumiem takiego najeżdżania na Apple i ich dzieła za każdym razem. To nie jest target dla geeków, to sprzęt i soft dla ludzi, którzy po prostu chcą się w czymś wyręczyć komputerem.
Bo nie ma ideałów?
No to albo jesteś kompletny mastah, albo ja jestem uber lama, bo u mnie działać ot tak nie chciało.
zx
21:37:15 | 05 grudnia 2009
A co ma wspólnego z tym kabelek z jackiem? Poza tym, sprzęt Apple to telepatycznie wie, gdzie trzymasz muzykę, i którą chcesz włączyć?
Musisz zaznaczyć po prostu jedną (słownie: jedną) rzecz w właściwościach odpowiedniego katalogu. Jeżeli umiesz kliknąć prawym klawiszem (chyba że już zapomniałeś jak to się robi) i umiesz czytać, to nawet minuty ci to nie zajmnie.
Sprzęt? Do to tego potrzeba jakiegoś dodatkowego sprzętu? No faktycznie, it's Mac way.
Ta? To bardzo dziwne, że chce ci się machać żeby produkować taśmowo wpisy i komentarze oddające cześć Ejpl i Makom.
Czyli mówisz, armata na muchy?
To nie mów, że to po prostu wszędzie i zawsze „dżast łerkz”, bo przeczysz sam sobie.
Niee, po prostu ja nie wychodzę z założenia, że śrubka ma się sama wkręcić, a gwóźdź ma się sam wbić. Aczkolwiek w tym przypadku nie musiałem wbijać, bo samo wszystko trzymało się kupy.
Paweł Ciupak
21:51:09 | 05 grudnia 2009
Aaa, to tu jest problem. Bo mówiąc o Macach nie masz o nich pojęcia, tak? No to ja tutaj tłumaczyć nie będę jak działa AirPort.
Nie potrzeba, ale jest i czeka jeśli chce się go użyć.
Mówisz? Tylko w którym miejscu?
Jeśli nie mam cela, to lepiej użyć armaty niż żyć w ich towarzystwie.
Nie przeczę, bo tak nie mówię.
A ja wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o komputery, to mają działać tak, żebym ja się nie musiał zastanawiać jak działają. Jesteś fanem grzebania, to grzeb. Reszcie tego nie trzeba.
zx
22:04:37 | 05 grudnia 2009
Cóż, skoro już wyciągasz argumenty typu „nie znasz się, bo nie używałeś”, to ja nie będę dalej dyskutować – jakoże fanboi się trolluje, a nie z nimi dyskutuje, a właśnie nie pozostawiłeś mi żadnych złudzeń, że nim jesteś.
Poza tym dalej zbaczasz z tematu i przekręcasz moje słowa, bye.
Paweł Ciupak
22:11:32 | 05 grudnia 2009
Nie o to chodzi, że nie używałeś. Ja sam też miałem ze sprzętem Apple niewiele do czynienia, bo zwyczajnie mnie na niego nie stać. Chodzi mi o to, że przekreślasz coś, o czym nie masz nawet wiedzy teoretycznej. Brzmi to tak, jakbyś mówił, że produkt jest zły, bo ma logo Apple i tyle, a każdy który docenia cokolwiek co Apple produkuje, od razu jest fanbojem. Sorry, spudłowałeś całkowicie. Każdy, kto mnie trochę zna, albo chociaż od czasu do czasu śledzi twittera powie ci, że częściej po Apple jadę niż je chwalę.
Tyle, że moja praca to właśnie tworzenie produktów, które są przyjazne w obsłudze, więc najpierw zapoznaję się z tematem, a dopiero potem wyrażam opinie, polecam.
O tak, tutaj mnie zaginasz całkowicie. :D
zx
12:00:51 | 06 grudnia 2009
@PC
"Cóż, skoro już wyciągasz argumenty typu „nie znasz się, bo nie używałeś”, to ja nie będę dalej dyskutować – jakoże fanboi się trolluje, a nie z nimi dyskutuje, a właśnie nie pozostawiłeś mi żadnych złudzeń, że nim jesteś."
Wypadałoby jednak mieć choć blade pojęcie o czymś, co się krytykuje. Nie masz, co udowadniasz każdym słowem. Rozmowa po prostu nie ma sensu - jesteś uprzedzony i OK, każdy orze jak może i się dowartościowuje jak umie. Ale buczenie o czymś, czego się na oczy nie widziało to po prostu trollowanie. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
CoSTa
08:55:14 | 14 grudnia 2009