Hardware jako usługa


Wszyscy wymieniamy sprzęt. Wszyscy wymieniamy sprzęt, bo sprzęt się starzeje. Kupujemy telefon, telefon po dwóch latach staje się przestarzały, a my przecież chcemy nadążać za rozwojem technologii i korzystać ze wszystkich udogodnień, które oferują producenci. Stare urządzenie - jeśli jeszcze działa - sprzedajemy albo komuś przekazujemy. Jeśli nie działa, leci na śmietnik, choć oczywiście na koniec wszystkie urządzenia tam kończą.

A co gdyby nie sprzedawać produktu, ale usługę? W końcu rynek właśnie do tego dąży - to usługi zajmują najważniejszą pozycję, a sam produkt schodzi na margines. Pytanie w jaki sposób można przekształcić w tak sprzedawane dobra? W niewielkim stopniu robią już tak operatorzy sieci komórkowych. Sprzedają abonament dołączając do tego telefon, choć oczywiście klienci często postrzegają to całkiem odwrotnie. Ten model można zdecydowanie ulepszyć.

Swego czasu thegreenergrass.org przedstawiło koncepcję zwaną Linc. W uproszczeniu jest to usługa w której płacimy np. miesięczny abonament, w zamian zaś dostajemy telefon (chodzi głównie o ideę, nie sam projekt telefonu). W ramach abonamentu producent co roku wymienia nam telefon. Przysyła nowy model, z wprowadzonymi wszystkimi ulepszeniami, piękną obudową, szybszymi komponentami i nowymi możliwościami jakie wprowadzono w przeciągu roku. Urządzenie synchronizuje się bezprzewodowo ze starym aparatem, dzięki czemu nie musimy martwić się w żaden sposób o swoje dane. W zamian za to, my odsyłamy telefon do producenta.

Po co? Żeby wykorzystać to, co z niego zostało. Urządzenie jest skonstruowane tak, że możliwy jest jego łatwy i automatyczny demontaż, a każda część może być powtórnie wykorzystana. Aluminium i szkło z obudowy do kolejnych modeli, procesor do innych urządzeń itd. Elementy, które nie mogą być wykorzystane ponownie są zabezpieczane i utylizowane przez producenta.

My nie musimy się o nic martwić - co roku dostajemy nowy telefon, odsyłamy stary, a ten jest poddawany recyclingowi. Brzmi świetnie - i dla użytkownika i dla środowiska. Oczywiście wiele zależy od tego jak kształtowały się ceny, ale można powiedzieć, że przez rok zbieramy na tańszy telefon płacąc abonament. Tańszy, bo złożony poniekąd z poprzednich modeli. W koncepcji thegreenergrass.org chodzi o aparat telefoniczny, a co gdyby rozszerzyć ten pomysł na więcej produktów. Czy gdyby np. oferować podobną usługę do komputerów PC, nie skorzystali by na tym wszyscy?

Nie wiem jak wiele elementów z blaszaka można wykorzystać, ale na pewno kilka się znajdzie. Co jakiś czas dostajemy nowy komputer, z hardwarem mogącym udźwignąć choćby nowe gry. Zbliża to PCta do konsoli, prawda? Nie musimy się martwić sprzętem. Dodatkowo można oferować jakieś usługi połączone np. zniżki na gry (bo przecież wydawcy też na tym korzystają). Można byłoby pokusić się o podobne rozwiązanie w przypadku samochodów (i powiązać taki abonament z np. ubezpieczeniem), choć to akurat wymagałoby głębszego zastanowienia. Zasada jest prosta - im więcej elementów w starym modelu można wykorzystać i poddać recyclingowi, tym tańszy kolejny model i większy zysk dla środowiska. Bylibyście gotowi płacić taki abonament choćby w przypadku telefonu?

Linc Linc Linc

Komentarze

kanał komentarzy do tego artykułu

Inicjatywa raczej jest mało realna do zrealizowania, nawet w przypadku telefonu. Po prostu nie opłaca się wysyłanie i przerabianie starych modeli, bądź wykorzystywanie części które z nich zostały. Zakładam że są to zbyt duże koszta, choćby z sama przesyłką paczki.

Usługą może być co najwyżej oprogramowanie, a nie sprzęt w który można przywalić młotkiem ;) telefony po upływie abonamentu i tak zostaje wymieniony na nowy. Za sprzęt którego chcemy się pozbyć trzeba dopłacić.

Łukasz: Założenia założeniami, ale Linc to nie jest tylko pusty pomysł, a poważna koncepcja, która przedstawiana była na kilku sporych konferencjach, więc myślę, że stoją za tym też jakieś wyliczenia.

Na marketingu uczą, że właśnie trzeba starać się nadać rzeczom materialnym (produktom) charakter usług, a usługi umaterialniać, więc coś w tym musi być. ;)

Łukasz, usługą jest możliwość wykonywania rozmów, a kupno telefonu schodzi na plan dalszy. Jeśli taki model miałby np.: obniżyć ogromne ceny abonamentów, do których dodawane są jakieś wypaśne modele to ja się na to piszę.

Jak najbardziej piszę się na uniezależnienie usługi od produktu.

A jeśli chodzi o przesyłki to nie martw się, nikt nie będzie odsyłał jednego czy kilku telefonów do recyklingu, tylko będą wozić je kontenerami.

BN: Też nie do końca. Usługą w tym wypadku jest wymiana telefonu rocznie na nowszy model. Ewentualnie wliczony w to abonament byłby możliwy przy podjęciu współpracy z jakimś operatorem. Tak czy inaczej, wydaje mi się, że można byłoby obniżyć koszty. A jeszcze pewnie np. Unia wsparłaby pomysł. W końcu słowo-klucz to ekologia.

Wydaje mi się, że ciezko by bylo zrobic telefon na tyle zmodularyzowany, ze daloby sie go recyklingowac w wystarczajacym stopniu. Wydaje mi się, że jest to taki leasing, czyż nie? W przypadku, gdy nie bedzie wystarczającego poziomu odrecyklingowania starych telefonów, przyjmie to praktycznie postać rat za telefon (po splaceniu, dostajesz znow nowy telefon do splacenia).
To mogloby wypalic (i z tego co wiem podobne rzeczy dzialaja) w przypadku komputerow, gdy firma otrzymuje ciaglosc technologiczna w zamian za oplaty miesieczne. Potem taki sprzet mozna sprzedawac na allegro na czesci (w Internecie mozna kupic poleasingowy sprzet komputerowy).

Ale, jeśli wszystko dobrze zrozumiałem, tak już się dziś dzieje. Producenci we współpracy ze sprzedawcami dobrych usług dogadują się do tego stopnia, że kupując pakiet dostajemy wszystko, czego tylko potrzebujemy na start – wszystko odpowiednio opisane i oczywiście, obłożone opłatami, ale jest.

Chociażby w przypadku dekoderów i usługi telewizji N. Zamawiając telewizję dostajemy propozycję wynajmu od nich dekodera i kupna reszty części. Później mamy serwis w autoryzowanych punktach, obsługę klienta, etc.

Pamiętaj też inne podejście do tematu – OnLive, czy każde innego usługi cloud computing, jak chociażby Googlowe serwisy. Tam też producent usługi dostarcza nam całe zaplecze do działania poszczególnych aplikacji bez zamartwiania użytkownika końcowego tym, jak to wszystko działa. Ten tylko musi posiadać nawet najbardziej ekonomiczny zestaw komputerowy, który udźwignie system operacyjny (co i tak staje się coraz bardziej interesujące dla producentów oprogramowania, którzy myślą o tworzeniu zunifikowanych zestawów sprzęt+oprogramowanie). Być może nie idzie to aż tak daleko, jak piszesz, według koncepcji The Green Grass, ale warto zauważyć, że coś w tym kierunku się dzieje.

Swoją drogą – mi osobiście nie podoba się taki pomysł. Wolę mieć swoje i dbać o to i troszczyć się. Chociaż może za kilka lat będę bardziej wygodny i wtedy zacznę poważniej myśleć nad usprawnieniami, takimi właśnie, jak te tu przedstawione. ;-)

Jiobel: W Linc główny nacisk postawiono na recycling i to czyni z tego projektu coś więcej niż to, co oferuje się w tej chwili.


Dodaj komentarz

Komentarze możesz formatować tylko za pomocą Markdown. Jeśli nie masz pojęcia z czym to się je, lepiej używaj zwykłgo tekstu.

Przed wysłaniem komentarza sprawdź go pod kątem błędów - zarówno technicznych (np. wynikłych z używania Markdown) jak i językowych. Zapoznaj się również z polityką komentowania na blogu.

skocz na górę strony