Skinput


Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich implantów elektronicznych, wszczepiania urządzeń w ludzką tkankę i w ogóle wykorzystywania ciała do podobnych rzeczy. Oczywiście, np. wizja dodatkowej soczewki w oku, która pozwoliłaby widzieć z daleka wydaje się być kusząca, ale dla mnie człowiek zatraca wtedy w jakiś sposób swoją naturę.

Dlatego też średnio podoba mi się idea stojąca za Skinput. Co prawda nie ma to nic wspólnego z bezpośrednią ingerencją w ludzkie ciało, ale jak dla mnie za bardzo ociera się o tę granicę. Nie mniej jednak sam pomysł wydaje się być przyszłościowy i warto się mu przyjrzeć. Urządzenie wykrywa uderzenia w ludzkie ciało i potrafi rozróżnić które miejsce zostało pobudzone. Na tej podstawie zaprogramować można sterowanie np. odtwarzaczem audio. Uderzenie się w kciuk włączy następną piosenkę, a w palec wskazujący wyciszy dźwięk. Do tego autor proponuje umieszczenie w urządzeniu (które w praktyce jest niewielką opaską zakładaną na rękę) projektora, który zamieniłby nasze przedramię w coś na wzór dotykowego ekranu.

Teoretycznie mogłoby się znaleźć kilka zastosowań takiego produktu, ale pozostaje jeszcze kwestia baterii, czy wagi samego urządzenia.

BTW. Nie mam pojęcia dlaczego przy wyświetlaniu akurat tych filmów w formacie .mov nie pokazuje się interfejs do sterowania. Przy załączaniu z innych źródeł nie mam takiego problemu. Uruchomić film można kilkając na niego dwukrotnie i tak samo przerywamy odtwarzanie.

Skinput: Interfejs Skinput: Klawiatura numeryczna Skinput: Opaska na ramię Skinput: Sensory umieszczone w opasce na ramię

Komentarze

kanał komentarzy do tego artykułu

"Oczywiście, np. wizja dodatkowej soczewki w oku, która pozwoliłaby widzieć z daleka wydaje się być kusząca, ale dla mnie człowiek zatraca wtedy w jakiś sposób swoją naturę."

Do diabła z naturą, ja tam zawsze chciałem być cyborgiem;-). A co jak co, ale dodatkowe soczewki przydałyby mi się jak cholera, bo naturalne już się trochę zużyły.

Pomysł nie jest nowy. To połączenie projektora wizyjnego zamiast projektora statycznego jak poniżej, oraz zastąpienie kamery czy innego czujnika ruchu, sensorami napięcia mięśniowego czy innego nacisku. O czym mówię? O tym:

http://www.luxlux.pl/artykul/9773/klawiaturalaserowacelluon

Choć nie mówię nie, bo skinput po dopracowaniu może się przydać osobom niepełnosprawnym na przykład. Sama technologia jak na razie pozostawia wiele do życzenia, na filmikach widać raz po raz powtórzone „kliki”, bo urządzenie nie zrozumiało. Tak samo, jak w „mojej” klawiaturze laserowej.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich implantów elektronicznych, wszczepiania urządzeń w ludzką tkankę i w ogóle wykorzystywania ciała do podobnych rzeczy.

Chociaż Skinput uważam za niezbyt potrzebne czy udane urządzenie, to elektronika w ciele, choć generalnie mi się nie podoba, to jest niemal pewna, tzn. stanie się codziennością w następnej dekadzie.

Czy to źle czy dobrze? Na pewno można przytoczyć wiele argumentów na obronę obu stanowisk. Sztuczne kolano pozwala osobom po wypadkach swobodnie chodzić i pracować. Sztuczne serce i zastawki cieszyć się dziadkom opieką nad wnukami. Implanty dentystyczne zapewniają ładny uśmiech osobą po wypadkach, chorobach i starym, u których z racji wieku brak naturalnego uzębienia. Nie da się wszystkich implantów włożyć do jednego worka. Nawet tych elektronicznych, dla jednych „płytka w korze mózgowej” może być gadżetem zwiększającym możliwości pamięci, dla innych może być jedynym sposobem na walkę z alzheimerem lub pourazowymi utratami pamięci.

Poza ingerencjami fizycznymi (mechanika, elektronika czy nanoroboty) wpływ na ludzkie życie mają także środki medyczne. Powszechność leków antydepresyjnych, a nawet chemii w wodzie pitnej, znacząco odmieniła ludzkie zachowania. Nawet instytucje społeczno-polityczne jakie wytworzyła współczesna cywilizacja diametralnie odmieniły zachowania ludzi. System opieki zdrowotnej i emerytalny przejął lwią część obowiązków rodzinny, skracając lub eliminując więzy pomiędzy jej członkami. Dziś kształtując swoją przyszłość - osobę jaką chcę być za lat 20 - nie przywiązuję wagi do tego, kto będzie zajmował się moimi dziećmi czy rodzicami, na wszystko mam gotowe rozwiązania, niczego nie muszę poświęcać i z niczego rezygnować.

Bardzo fajną książkę na ten temat napisał w latach 90-tych Francis Fukuyama, Koniec człowieka. Rozważa w niej granicę, po przekroczeniu, której stracimy nasze człowieczeństwo, a więc to, co odróżnia nas zarówno od zwierząt, jak i maszyn. Czy bez bólu (elektromagnetyczna tarcza wokół ciała) będę podejmował te same decyzje i postępowa identycznie jak w przypadku, gdy ten mi grozi? Czy stanę się przez to bardziej agresywny? Czy społeczeństwo, w którym największą grupą społeczną są kobiety i starcy będzie wybierać takich samych polityków, jak młode? Jakie to może mieć przełożenie na porządek międzynarodowy i liczbę wojen? Przypomina, że o tym kim jesteśmy stanowią także nasze niedomagania i niedołężności.

Grzegorz: O to właśnie mi chodzi. Te wszystkie ograniczenia, które stwarza ludzkie ciało kształtują naszą osobowość. Jestem przekonany, że "na dniach" elektronika w ciele będzie standardem, dlatego obserwuję jak to wszystko się rozwija. Za książkę dzięki, postaram się dorwać i przeczytać.

W Polsce książkę Fukuyamy podzielono na dwie — „Koniec historii” i „Ostatni człowiek” (podwójny zysk dla wydawnictwa). Obecnie są dość trudno dostępne, dlatego w grę wchodzą biblioteki lub rynek wtórny, ale tutaj ceny są bardzo wysokie. Niemniej życzę miłej lektury.


Dodaj komentarz

Komentarze możesz formatować tylko za pomocą Markdown. Jeśli nie masz pojęcia z czym to się je, lepiej używaj zwykłgo tekstu.

Przed wysłaniem komentarza sprawdź go pod kątem błędów - zarówno technicznych (np. wynikłych z używania Markdown) jak i językowych. Zapoznaj się również z polityką komentowania na blogu.

skocz na górę strony