second gate studio blog

Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.

Wpis dodany roku w kategoriach Ogólne i otagowany słowami: praca, telefon, Trackback.

Nie mam telefonu służbowego

Nawiązując do mojego wcześniejszego marudzenia o bezcelowych spotkaniach. Jaki jest dobry filtr na wartościowych klientów? Brak telefonu. Wszystkim nowym klientom, kiedy się do mnie zgłaszają i proszą o telefon, odpowiadam, że nie mam służbowego numeru i proszę o kontakt mailowy. Na początku wydawało mi się, że to dość ostre zagranie z mojej strony i mogę przez to trafić dużo przydatnych kontaktów, ale w praktyce okazuje się, że większość nie okazuje nawet zdziwienia i akceptuje każdą alternatywną formę kontrataku.

Czy w dzisiejszych czasach w ogóle można nie mieć telefonu? Dla kogoś takiego jak ja, czyli osoby, która wybitnie nie lubi rozmów telefonicznych (a do tego średnio je znosi fizycznie) oczywistym jest, żeby tę formę kontaktu, jako mało praktyczną, zminimalizować. Nie mam numeru na wizytówce, nie podaję pracodawcom. Telefon jest dla mnie formą kontaktu ze znajomymi i rodziną. Nie z pracą. Gdybym używał telefonu służbowo, przez połowę dnia pracy nie robiłbym nic poza odbieraniem go i porządkowaniem żółtych karteczek na których zapisywałbym kto czego chciał.

Prawda jest jednak taka, że czasami mój numer przedostaje się do sfery pracy. Kiedy któryś znajomy mnie poleca na przykład. I mogę powiedzieć, że tyle wystarczy żeby odbierać telefon zbyt często. Dlatego, drogi pracodawco, nie dziw się, że nie odbieram telefonu. W tym czasie pracuję nad twoim zleceniem.

Komentarze

Piotr Szymczak 13:12:58 | 13 września 2010

Znałem jedną osobę która nie posiadała w ogóle komórki, spotkać się z nią towarzysko to był wyczyn, mail czy GG na kilka dni przed :) Ale to uczyło punktualności i dyscyplinowało obie strony, bo głupio odwołać spotkanie jak nie możesz do kogoś zadzwonić.

Ja jeszcze nie próbowałem nie podawać pracodawcy nr telefonu, śmiem zaryzykować że w niektórych branżach wysłanie CV bez telefonu równa się CV do /dev/null inna sprawa w przypadku zleceń kiedy to ktoś dostaje taką formę kontaktu jaką mu narzucisz.

torero 22:09:07 | 13 września 2010

A jesteś w stanie zagwarantować, że KAŻDĄ sprawę, którą w normalnym warunkach załatwia się telefonicznie w minutę, jesteś w stanie załatwić mailowo w czasie - ok, mam dzisiaj gest - tylko dwa razy dłuższym?

To nie farmazon, to kwestia szacunku do czyjegoś czasu. Zresztą od dawna noszę się z notką z zupełnie przeciwnym przesłaniem :)

zx 23:21:13 | 13 września 2010

Piotr: Posiadanie komórki to może trochę za dużo. Dla znajomych i rodziny komórkę mam. Bo faktycznie może być ciężko. Nie te czasy, że za przyjaciół robili po prostu najbliżsi sąsiedzi z braku wyboru. ;) To chyba kwestia tego jak dobrym się jest w tym co się robi i jak bardzo chce się nie oddawać się tylko pracy. Jeśli zleceniodawca tego nie rozumie, to ja z nim nie chcę pracować. Jak będę przymierał głodem, to schowam przekonania do kieszeni. Na razie wygląda na to, że taka forma jest akceptowana.

torero: Oczywiście, że nie. Zrobię to, co robię, wtedy zajmę się kolejną sprawą. Szacunek powinien być obustronny. Do mojego czasu również. Z punktu widzenia zleceniodawcy to tylko jedna minutowa rozmowa. Z mojego punktu widzenia to przerwanie pracy (ja nie umiem jej przerwać i od razu wrócić, pracuję ciągami i w takim ciągu zapominam o świecie) i odbieranie takich telefonów od wszystkich klientów, czyli co pół godziny. Spojrzałeś na to z drugiej strony? Chętnie bym przeczytał co masz do napisania i trochę podyskutował.

CoSTa 15:10:08 | 15 września 2010

A ja siedzę po obydwu stronach (zlecam prace ale i przyjmuję zlecenia) i bez telefonu po prostu nie wyobrażam sobie współpracy. Zarówno jako zlecający jak i zleceniobiorca. Zarówno jako zleceniodawca jak i zleceniobiorca chcę i wymagam kontaktu. Jako zleceniobiorca też odbieram telefony co pół godziny czy co godzinę ale zapanowanie nad tym to już tylko kwestia organizacji pracy.

zx 23:21:29 | 15 września 2010

CoSTa: Zależy do człowieka pewnie. Ja postrzegam swoją pracę jako coś zakrawające na pracę artystyczną i o żadnej organizacji pracy nie ma mowy. Jest wena, to się ją pielęgnuje wyłączając telefon i nie pozwala przerywać. Dopiero wtedy klient dostaje wartościową pracę.

zx 00:36:54 | 30 stycznia 2011

Zapisuje sam sobie: http://misz.net/index.php/2008/10/dac-klientowi-telefon/