Dan Simmons: Hyperion
Hyperion
em wkraczam w świat science-fiction, bo to moja pierwsza książka tego gatunku. Choć już dawno miałem w planach spróbować, nawet gdy dostałem w prezencie (dziękuję!) te opasłe tomiszcze, musiało swoje na półce odczekać. Na moment w którym będę w stanie skonfrontować z rzeczywistością swoje przekonanie, że sf nie jest dla mnie.
Zapominałem na chwilę, że w powieściach wykreowany świat stanowi tło, a liczy się akcja. Nie miejsce jest ważne, nie uniwersum. Przypomniałem sobie o tym dopiero, gdy zacząłem czytać. Całość opiera się o opowieści siedmiu pielgrzymów, którzy uwierzyli, że zbliża się koniec ludzkości i wyruszyli szukać… Właściwie nie do końca wiadomo czego każdy z nich oczekuje, bo Hyperion
to dopiero pierwszy tom (z czterech). I nie mogę się doczekać aż będę mógł sprawdzić co się faktycznie wydarzyło.
Jest wszechświat dawno po zniszczeniu Ziemi, jest sztuczna inteligencja, która uwolniła się spod władania ludzi, choć z nimi współpracuje. Są też bliżej niesprecyzowani wrogowie, siły wyższe i mnóstwo religii. Ale takiej religii, która wciąga i nastawia umysł na zastanawianie się nad głębszymi zagadnieniami. Dzięki temu, że każda z postaci ma swoją opowieść, każdą poznajemy bardzo dokładnie i każda wydaje się ciekawa. Nawet historia o miłości daleka jest od banałów – jest smutna i przez to bardzo budująca. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że pal licho główną oś fabularną, kupiłbym siedem tomów, które zawierałyby tylko pojedyncze opowieści bohaterów. Romans, dramat, powieść kryminalna, trochę akcji i poezji.
Swój pierwszy krok w gatunek uważam za bardzo udany. Dalej wolę czasy przypominające średniowiecze niż przyszłość, ale mieszanina jaką dostałem w książce Simmonsa porwała mnie w pełni.
Komentarze
Gratuluję zapoznania się z opisywaną pozycją :-) Saga Hyperiona jest naprawdę wspaniała, więc życzę miłych chwil z kolejnymi tomami.
Musisz koniecznie przeczytać drugi tom, w nim wiele się dzieje jak i wiele wyjaśnia, chociaż sposób w jaki został napisany jest zupełnie inny niż pierwszy tom (niestety trochę gorszy)
Z jednej strony: bardzo dobrze zacząłeś. Z drugiej: bardzo źle. Źle, bo po Hyperionie wszystko będzie się wydawać "drugiego sortu". To zdecydowanie najlepsza pozycja SF jaką kiedykolwiek czytałem, seria która stała się dla mnie objawieniem wiele lat temu. Na tyle, że Chyżwara mam wytatuowanego na ramieniu ^^.
Dodam, że nie zawiedziesz się następnymi tomami, aczkolwiek będą nieco inne niż pierwszy, inaczej skonstruowane. Jedno jednak musisz wiedzieć: wszystko co czytałeś dotąd w Hyperionie ma znaczenie. Tak kompletnie przemyślanej fabuły, powiązania wątków itp. nie spotkałem w żadnej innej książce. To nie są kolejne, dopisywane tomy jak w przypadku wielu autorów. To jest jedna całość.
Hyperion Cantos (tak się określa całość tej serii po angielsku) to nie tylko SF. To dzieło które ociera się o politykę, socjologię, religię, miłość, filozofię, poezję. To dzieło które warto przeczytać kilka razy żeby spojrzeć na nie za każdym razem z innej strony.
Mój Chyżwar pozdrawia ^^ http://i54.tinypic.com/28018p3.jpg
tonid: Niby jest jeszcze Dune, które też podobno poziomem sięga wysoko. Tatuaż - łał. To twoja wizja Chyżwara?
O ja tej Chyżwarek! Ale super wyszedł! Te oczy do mnie przemawiają!
zx: moja i autora tatuażu (Artura Szolca), ze 4 godziny siedzieliśmy wspólnie i on rysował, a ja mówiłem co i jak poprawić ewentualnie. W pełni na podstawie wszystkich opisów Chyżwara z książki (on jej nie czytał). Lisek: thx, też uważam że genialnie wyszedł ^^.