Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.
O ile ekologiczne źródła energii bardzo cenię, tak obecnie stosowane turbiny wiatrowe nie koniecznie. Raz, że są drogie – tak w utrzymaniu jak i uruchomieniu. Dwa, że wcale nie są wydajne. Do tego wyglądają dość średnio ze swoją masywnością. Owszem, z daleka wydają się lekkie i neutralne, ale gdy podejdziemy bliżej przygniecie nas rozmiar takiego kolosa.
Szybko stałem się fanem turbin rozmieszczanych nie na lądzie, a na wodzie. Morze czy ocean to wielka, niewykorzystana i nieodwiedzana powierzchnia, na której obecność turbin nikomu nie powinna przeszkadzać (oczywiście jeśli nie ustawimy ich przy pięknej plaży).
Inżynierowie w Wielkiej Brytanii zaprojektowali nową turbinę, przeznaczoną właśnie do ustawiania na wodzie. Wyeliminowano w niej najpoważniejsze wady z rozwiązań stosowanych obecnie. Przede wszystkim skrzydła turbiny obracają się równolegle do powierzchni ziemi. Takie rozwiązanie zapewnia wykorzystanie wiatru wiejącego z każdej strony, a nie tylko skierowanego prostopadle do urządzenia. Sam mechanizm umiejscowiony jest zaraz przy powierzchni wody (eliminuje to problemy z ewentualną naprawą na dużej wysokości), a całość ma produkować 10 megawatów energii, czyli prawie trzy razy więcej niż przy dzisiejszych rozwiązaniach. Mało tego, istnieje potencjalna możliwość, że wraz ze wzrostem wielkości turbiny, wzrośnie również wydajność. Jestem niezmiernie ciekawy co z tego wyjdzie, ale do pierwszego prototypu będzie trzeba jeszcze poczekać. Planowany jest na 2013 rok.
Plakaty o typografii z udziałem postaci z Star Wars stworzone przez włoską agencję H-57 Creative Station. Postaci stworzonych tylko przy pomocy znaków pisarskich z różnych fontów dodajmy. Bardzo sprytne połączenie dla fanatyków serii i typografii jednocześnie – rozejdą się jak świeże bułeczki. ;)
Yoda wydaje się być trochę zbyt prosty w formie, ale już Darth Vader i szturmowiec, bogatsi w szczegóły, wyglądają świetnie. A, że całość ma promować typografię, na dole znajdziemy dokładną listę znaków użytych do stworzenia grafiki wraz z listą wykorzystanych fontów.
Ostatnio intensywnie pochłaniam wszystko co związane z tworzeniem muzyki. Ciekawią mnie wszystkie te urządzenia z mnóstwem kontrolek, diod i przycisków. Do tej pory nie miałem z nimi styczności, więc jedyne co mi się w nich podobało, to właśnie wygląd. Nie znałem (i dalej dopiero poznaję) zastosowania. Synthesizer 76 to próba przeniesienia jednego z takich pięknych urządzeń na iPada. Czy da się przenieść sprzęt stworzony do jakiegoś konkretnego celu w tworzeniu muzyki w całości na komputer, tablet czy telefon i zachować przy tym jego funkcjonalność i jakość? O tym nie mam pojęcia. Na pewno dla muzyka–amatora będzie to wystarczające narzędzie. A przy takim designie można tylko chylić czoła.
Nigdy nawet nie zastanawiałem się jak wygląda świat projektantów nagrobków. Natknąłem się na jeden, który moim zdaniem jest strzałem w dziesiątkę, w porównaniu do tych wielkich pustych pudełek, które stawia się teraz na cmentarzach bez wyraźnego powodu. Taki – jeśli można tak mówić o nagrobkach – powiew świeżości. W sumie amerykańskie cmentarze wojskowe wyglądają całkiem przyzwoicie. Puste, duże przestrzenie, gdzie groby stanowią jedynie proste tablice. Fajna sprawa.
Johan Kauppi, szwedzki projektant, podszedł do tematu trochę inaczej. W jego wizji oprócz prostoty i minimalizmu na cmentarzach przydałoby się też trochę życia (!). Każda płyta nagrobna (prosta, czytelna, schludna) ma otwór na posadzenie rośliny. W domyśle czegoś przypominającego drzewo. Inspirował się skandynawskimi tradycjami pochówku. Luohkka, czyli mała górka z drzewami. Fajnie wpisuje się to w dzisiejsze czasy i dążenie do ekologii. Takie zamknięte koło życia. Wydaje mi się, że cmentarze wykorzystujące ten pomysł mogłyby wyglądać świetnie przy symetrycznym ułożeniu płyt (jak wyżej wspomniane wojskowe cmentarze w USA), ale równie dobrze (o ile nie lepiej) przy ułożeniu losowym.
Kto zaprojektował znany wszystkim piktogram ostrzegający przed skażeniem biologicznym? Piktogram, który znają wszyscy, a nawet jeśli nie znają, dobrze wiedzą, że mówi o czymś niebezpiecznym. Dow Chemical Company w 1966 roku. A szybko sprawdzić to można dzięki NounProject czyli bogatej liście popularnych piktogramów, które widzimy na co dzień, a jako designerzy używamy prawie tak samo często. Nie wszystkie ikonki mają przypisanego autora, jednak oprócz roli edukacyjnej, strona udostępnia swoją bogatą kolekcję do pobrania w postaci wektorowych plików SVG. Szkoda tylko, że nawigacja po zbiorze jest tak okrutnie niewygodna.
Słoiki nie są wygodne. Są przydatne, są świetnymi pojemnikami, ale gdy przychodzi do wyjęcia z nich zawartości nie jest już tak fajnie, zwłaszcza przy dnie. Przy pierwszych projektach pewnie ich kształt podyktowany był ograniczeniami technologii, ale nie widzę powodu dla którego w dzisiejszych czasach dalej stosuje się te niewygodne zaokrąglenia.
Tym bardziej po tym, jak zobaczyłem projekt słoika wykonany przez Sherwooda Forlee. Dwa podstawowe plusy – odkręca się z obu stron i jest w środku płaski, bez żadnych zaokrągleń. W ten sposób można z niego wygrzebać wszystko. Nie wiem czy nie utrudnia to ich szczelnego zamknięcia, ale chcę je zobaczyć na półkach.
Główna siedziba Facebooka została zaprojektowana przez Studio O + A. Patrząc na chaos panujący na samej stronie, spodziewałem się podobnego w biurze. I chyba się nie zawiodłem. Oficjalne materiały są oczywiście świetne, wyglądają elegancko, minimalistycznie i nowocześnie, ale gdy obejrzy się te bardziej zwyczajne materiały widać, że jest dość zwyczajnie i miejscami chaotycznie.
Zastanawiałem się troch ostatnio jak moda zapoczątkowana przez Google, na luźne i nieformalne biura, wpływa na pracę. Niby patrząc na wyniki firm stosujących ten model (a przynajmniej tych, o których słychać) jest nieźle, ale gdyby podczas pracy ktoś jeździł mi przy biurku na deskorolce, nie pracowałoby mi się zbyt dobrze. A może do pracy w takich warunkach trzeba mieć odpowiedni charakter?