The Secret of Kells
The Secret of Kells
Przyjemna, delikatna opowieść w pięknej oprawie. Wizualne arcydzieło, muzyczna i dźwiękowa uczta. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że jeszcze robi się tak fajne rzeczy. Shrek nie jest dla mnie. Powiem więcej – nie lubię go. Tymczasem to cudo postawiłbym zaraz za Królem Lwem. Jednego mi szkoda – że ja oglądam takie rzeczy z zapartym tchem do samego końca, a młodsze pokolenia pewnie nawet nie usłyszą o The Secret of Kells.
Całość postała pod wpływem The Book of Kells. Jest to manuskrypt z 800 roku stworzony przez celtyckich mnichów. Tak na prawdę są to cztery Ewangelie, z tym, że przepięknie zdobione. Takiego stylu ze świecą szukać gdziekolwiek indziej. Co ciekawe – księga jest wystawiona w bibliotece Trinity College w Dublinie i można ją obejrzeć. Tak na prawdę nikt nie wie gdzie powstawały zdobienia ani kto je tworzył, bo teorii jest mnóstwo. Polecam przejrzeć wpis na Wikipedii, ze szczególnym uwzględnieniem mojej ulubionej strony z wizerunkiem Chrystusa Króla.
Komentarze
Muzyka faktycznie jest świetna. Moje ulubione kawałki to "Kells destroyed" i "The Book of Kells".
Z innym dobrych animacji nie wpisujących się w nurt Shreka można wymienić "Koralina i tajemnicze drzwi" oraz "Fantastyczny Pan Lis". Z filmów rodzinnych polecam "Lustrzana Maska" (2005). :]
Ps. Dlaczego ten Jezus jest taki smutny? ;)
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b1/KellsFol032vChristEnthroned.jpg
A z czego ma się cieszyć? ;)
No nie wiem.. Bo ma fajne, złote włosy? Ale też nie było powodu, aby robić z niego smutasa. Nawet sępy w tle są przygnębione.
Myślę, że jakiś powód był. Choćby to w jakim momencie Ewangelii znajduje się rycina.