Telewizyjni idole w sidłach show-biznesu
Potraktowano mnie przedmiotowo i szybko odwalono robotę, bo istotny był szybki zysk – wspomina w rozmowie z interia.pl Alicja Janosz, zwyciężczyni pierwszej edycji Idola z 2002 roku. Wokalistka po raz pierwszy tak szczerze opowiada o tym, co działo się krótko po jej triumfie w programie.
Zwyciężczyni pierwszej polskiej edycji Idola zwraca uwagę na przedmiotowe, a nie partnerskie, traktowanie laureatów. Wspomniane poganianie jej przez wytwórnię BMG nie jest jedynym przykładem.
Do mojego menedżera zadzwonił wynajęty przez wytwórnię obcy mi producent, który zadeklarował, że robi dla mnie płytę. Zadzwonił, żeby się dowiedzieć w jakiej tonacji śpiewam, bo przygotowywał do mnie singel. Dziś takie pytanie by mnie rozbawiło do łez, bo to kompletny absurd.
Polecam przeczytać. Dla mnie cała otoczka z wykorzystywaniem gwiazd telewizji nie ma większego znaczenia, nie moja sprawa. Ale pokazuje jedną ważną rzecz – nikomu nie potrzebne są wielkie wytwórnie muzyczne. Wszyscy wiemy, że nie lubią ich odbiorcy (głównie za ceny i niewielkie marże dla wykonawców), ale ktoś w końcu mówi wprost, że nie lubią ich artyści.
Większości pewnie brakuje odwagi, żeby spróbować samemu, ale mamy coraz więcej przykładów, że grupy, które same zajmują się swoją karierą osiągają większe korzyści niż te, które poddały się dyktaturze wytwórni. To co jeszcze pozostało na liście argumentów za istnieniem obecnego modelu sprzedaży?
Komentarze
Mysle, ze to stanowcze uproszczenie! Zalezy od tego co z Tobą chce zrobic taka wielka wytwornia, jesli gwiazde, to maja do tego bardzo duzo narzedzi i bedziesz im bardzo wdzieczny (bez narzekania na pieniadze)! Najgorzej, jak sie wspolpracuje na sile (tak jak w tym wypadku), ktos wygral i trzeba mu wydac plyte. Jesli sie 2 strony dobrowolnie deklaruja do wspolpracy to wtedy relacja jest partnerska!
lolek: Obecne prawdziwe 'gwiazdy' powstawały w czasach, kiedy wytwórnie były bardziej przyjazne wszystkim. Podaj mi jakąś gwiazdę obecnych czasów, która nie jest popową 'klasą średnią'. Może nawet uda się znaleźć kilka, ale ginął w tłumie tych wszystkich jednosezonowych gwiazdeczek.