Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.
To jeden z tych seriali, które niby nie są do końca serio, ale wciągają całkowicie. Pierwsza seria wyglądała jak parodia, albo może parafraza Zmierzchu. Mógłbym zrobić porównanie scena po scenie. Ale później jest już całkowicie inaczej i coraz ciekawiej.
Po pierwszych odcinkach czwartego sezonu bałem się też, że serial upada, bo wrzucono tam tyle „magii” naraz, że zrobiło się sztucznie. Wcześniej „magia” była tylko dodatkiem do zwykłego życia. Na szczęście chwilę później się uspokaja i wygląda na to, że będę oglądał ten – jeden z lepszych – seriali póki będą wychodziły nowe odcinki.
Chciałbym kiedyś popracować na Linotypie, nawet mimo trujących oparów ołowiu (choć wydaje mi się, że teraz ołów zastępuje się czymś innym). To naprawdę zadziwiająca maszyna z tymi wszystkimi ruchomymi elementami pracującymi jednocześnie z taką precyzją.
Film powstaje bez żadnego wsparcia finansowego, twórcy próbują swoich sił na Kickstarterze.
Duet Tiger in a Jar nakręcił dwa piękne przepisy kulinarne. Są wyjątkowe dzięki kolorystyce, kadrom jak i dlatego, że główną rolę pełnią składniki, a nie jakiś tam kucharz. ;-) Chętnie zobaczyłbym stronę z przepisami utrzymaną w takim klimacie, bo jak do tej pory wszystkie powielają ten sam schemat.
Nie raz marudziłem, że mało się teraz robi ciekawych budynków, choć chyba ten trend powoli się zmienia. W każdym razie nowa siedziba Apple jest fajna. Nie wiem czy praktyczna, czy tylko widowiskowa, ale nie robi mi to żadnej różnicy, bo wygląda ciekawie. A mogli po prostu postawić kolejny nudny (i dużo tańszy) biurowiec.
Pisałem już o kilku fajnych drobnostkach związanych z nową siedzibą w Cupertino.
Podziwiam ich za to, że faktycznie znajdują na świecie najlepszych ludzi do danej roboty. Bardzo mi się podoba ten okrągły projekt budynku i zalesienie kampusu. Warto zaznaczyć, że będzie on miał własne źródło zasilania. Mówi się o bardziej ekologicznych rozwiązaniach, zobaczymy jak to będzie w praktyce. Myślę, że to może być przyszłość – pojedyncze firmy lepiej sobie poradzą z rozwojem energetyki, bo potrzebują pewnego i taniego źródła energii, a przy tym wyglądającego ekologicznie, czyli korzystnie w oczach świata. Prędzej czy później każda większa placówka będzie produkować własny prąd.
Marko Manev stworzył piękną serię plakatów przedstawiających superbohaterów ze świata Marvela w minimalistycznym ujęciu. Nie wszystkie są na równym poziomie, ale zdecydowana większość oparta jest na bardzo dobrym pomyśle. Wydruki nie są drogie.
Miha Feuš próbuje zrobić coś z niezbyt wygodną obsługą interfejsu w aparatach cyfrowych, ale tak na prawdę nie zmienia wiele. Właściwie to porządkuje tylko dotychczasowe przyzwyczajenia w odrobinę mniej chaotyczny panel nawigacyjny.
Problem z interfejsem aparatów cyfrowych leży gdzie indziej – są one nastawione na obsługę konkretnych funkcji, zamiast na uzyskanie pożądanego efektu. Mówię tu o tym, że musimy najpierw nauczyć się obsługiwać przesłonę, dobierać parametry takie jak ISO czy wiedzieć który obiektyw da nam płytką głębię ostrości.
Z punktu widzenia dobrego user-experience nie powinniśmy w ogóle zastanawiać się nad technicznymi szczegółami. Użytkownik, wiedząc, że np. chce uzyskać bokeh, albo maksymalnie rozmazane tło i wyraźną postać na pierwszym planie, powinien mieć prosty dostęp do funkcji, które same ustawią odpowiednie parametry. Sądzę, że podobnie powinny być oznaczane obiektywy. Prosty system piktogramów określających możliwości obiektywu (w słabym świetle, w małych pomieszczeniach czy maksymalne rozmazanie tła) byłby dla użytkowników dużo wygodniejszy.
Oczywiście dałoby to możliwość fotografowania z ciekawymi efektami nie tylko tym, którzy posiedli tajemną wiedzę o możliwościach używanej optyki i sensora. Więc część profesjonalistów mogłaby się poczuć zagrożona, że każdy w łatwy sposób może operować aparatem bez dużego doświadczenia i wiedzy o technicznych aspektach. Prawda jest taka, że i tak coraz trudniej wyróżnić się na tle milionów podobnych zdjęć i ta tendencja postępuje.
Zgodnie z badaniami na University of Twente faktycznie pomaga dyslektykom w odbiorze tekstu. Coś takiego mogła zaprojektować tylko osoba, która cierpi na tę przypadłość i zna wszystkie utrudnienia, które wychodzą przy czytaniu. Nigdy bym nie pomyślał, że tych kilka prostych zabiegów może tak bardzo pomóc dyslektykom w czytaniu.