second gate studio blog

Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.

Chorded Keyboard

Doug Engelbart's Chorded Keyboard as a Multi-touch Interface

Wydaje mi się, że chciałbym tego używać. I to nawet nie tylko na ekranach dotykowych, ale i jako zamiennika klawiatury. Raz, że bardzo ogranicza ruchy ręką jakie trzeba robić przy standardowej klawiaturze (w połączeniu ze Slidepadem byłoby ekstra). Dwa, że na ekranach dotykowych faktycznie wydaje się być dużo wygodniejsze i bardziej naturalne.

Oczywiście, żeby miało to sens trzeba byłoby się przyzwyczaić i nauczyć systemu, ale nikt z nas nie zaczynał pisać na klawiaturze dziesięcioma palcami.

HTML & CSS

Jon Duckett: HTML & CSS Jon Duckett: HTML & CSS Jon Duckett: HTML & CSS Jon Duckett: HTML & CSS

Większość książek o kodzie jest wizualnie nudna. Ta napisana przez Jona Ducketta wygląda ciekawie. Na tyle, że nauka z nią powinna być łatwiejsza niż z typowym tekstem. Tak mi się wydaje.

iPhone 3G po czterech latach

iPhone 3G

Kiedy pierwszy raz pisałem o iPhone miałem w planie recenzować go przez jakiś czas, ale wyszło, że to całkiem zbędne, bo w sieci podobnych materiałów było pełno. Mniej jest za to recenzji po jakimś czasie użytkowania.

Przez cztery lata telefon zestarzał się dość mocno. O ile przy pierwszym włączeniu byłem oczarowany płynnością działania, tak dzisiaj już irytuje mnie czekanie na uruchomienie aplikacji do SMSów. Tym bardziej, że większość popularnych programów wymaga już iOS w wersji co najmniej czwartej. A czwarta wersja na iPhone 3G chodzi zbyt wolno, więc zostałem u siebie na wersji 3.1.3 z zapasem starszych wersji ulubionych aplikacji.

Wciąż używałbym go bez większego kłopotu (tak na prawdę nie potrzeba mi wiele, tym bardziej wymagających graficznie gierek), gdyby nie stan hardware. Po czterech latach użytkowania mój 3G padł całkowicie. Przez ten czas wymieniłem panel LCD (uszkodziłem sam) i słuchawki (kable od Apple rozwalają się przeszybko). Rozwalił się też górny przycisk (taśma łącząca górne elementy ma tendencję do przerywania po jakimś czasie), nie do końca łączył jack od słuchawek, a na koniec jeszcze odpadły przyciski głośności.

Prawda jest taka, że naprawianie telefonu od Apple nie jest trudne. Tym bardziej, że w sieci znajduje się mnóstwo poradników i tyleż miejsc skąd można kupić części zamienne. Niestety odnoszę wrażenie, że wszystko robione jest specjalnie tak, żeby po jakimś czasie przestało działać. Wspomniana wyżej taśma łącząca górne elementy to popularny problem, do tego pękająca z tyłu obudowa, czy odpadające przyciski. W środku jest wszędzie mnóstwo kleju, który przestaje utrzymywać elementy po jakimś czasie (za to łapie mnóstwo brudu). Nawet metalowa ramka podtrzymująca elementy rozpadła mi się w ręku jakby była ze styropianu. Soczewka aparatu też potrafi odkleić się od matrycy. Za to przednia szybka (pomimo widocznych pod słońce rys) jest całkiem wytrzymała, a zaliczyła kilkanaście poważnych upadków.

Trochę mnie to zraziło, nie powiem. Tyle, że kolejnym telefonem i tak będzie iPhone, bo dalej nie widzę dla siebie nic odpowiedniego. Jestem ciekawy czy technologia produkcji poprawiła się trochę, czy może wręcz odwrotnie.

Co dobrego wynikło z ACTA i dlaczego nie potrzebujemy rządu

Nie znam się na polityce zupełnie. Tak samo słabo znam się na prawie. Ale bardzo spodobało mi się, że w końcu udało się coś faktycznie oprotestować. I już nie będę się nawet zastanawiał nad potrzebą protestów. Cieszy mnie, że u nas też można się umówić na FB i razem wytrwale dążyć do celu. Nawet przy −22 stopniach. W końcu jakieś oburzenie wyszło z komentarzy pod artykułami do realnego świata. Dobrze jest pokazać siłę od czasu do czasu.

Na jaw wyszła również hipokryzja rządzących. Była tak bardzo widoczna, że nawet największy ślepiec powinien ją zauważyć. Jasno i wyraźnie okazało się, że tam na szczeblach władzy nikt nie ma pojęcia co faktycznie podpisuje, za to każdy potrafi nadrabiać dobrą miną. Rząd kłamał w oczy swoim wyborcom. Szczerze dziwię się, że nie ma poważniejszych skutków, ale mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.

I w którymś momencie tak mi przyszło do głowy – czy faktycznie potrzebny jest nam rząd? Jeśli dobrze rozumiem pierwotne założenie było takie, żeby naród wybrał swoich przedstawicieli, bo nie było technicznych możliwości, żeby w demokracji udział w podejmowaniu decyzji brali wszyscy. W tej chwili mamy takie możliwości. Każdy chętny obywatel mógłby głosować przez sieć. Odpowiednio prosty interfejs (czyli pola do wyboru TAK/NIE i treść „ustawy” w opcji skróconej i pełnej.

Na drodze oczywiście staje kilka problemów technicznych. Co z osobami bez dostępu do internetu? Jeśli można stawiać mnóstwo placówek państwowych, to chyba można większość pozamykać, a zostawić część jako „lokale do głosowania”.

Zastanawiać się też można nad tym czy głosujący nie poddadzą się wpływowi tłumu, albo czy będą rozumieli treść ustawy nad którymi głosują. Nie widzę problemu – obecny rząd poddaje się naciskom z każdej strony, a jeśli nie z zewnątrz, to wewnątrz partii. Do tego i tak nie rozumie sensu większości zgłaszanych projektów. Gorzej nie będzie. A powinno być lepiej, bo jednak po ACTA wyraźnie widać, że społeczeństwo potrafi słuchać mądrzejszych w danej dziedzinie. Spora część protestujących nie wiedziała przeciw czemu dokładnie protestuje. Ale protestowała, bo uwierzyła grupie osób, które swoją pozycją (wiedzą, tytułami, doświadczeniem) przekonywały, że ACTA jest złe.

Czy znajdą się jakieś osoby, które zechcą pisać ustawy? Bez wątpienia. Mamy Wikipedię i mnóstwo darmowych materiałów w sieci. Często bardzo specjalistycznych i wymagających. Pisanych z pasji i chęci poprawy świata. Nie wątpię, że znalazłyby się mądre osoby, które swoją wiedzą podzieliły się dla dobra społeczeństwa.

Oczywiście w ten sposób nie da się całkowicie wykluczyć rządu. Jednak da się go zminimalizować do kilku postaci, które sprawowałyby pieczę nad działaniem systemu i kontrolą wprowadzonych zasad. Ja po prostu wierzę w samo-kontrolujący się system, który szybko wyłapuje błędy, bo od razu odczuwa ich skutki. A jeśli boli, to staramy się poprawić.

Wiem, że w takim myśleniu jest kilka dziur. Na pewno większość można załatać. Jestem przekonany, że w obecnym systemie tych dziur jest jeszcze więcej. Jeśli wszystko idzie do przodu, to dlaczego system państwa mamy praktycznie taki sam jak u najstarszych społeczności na ziemi? Może czas w końcu uaktualnić tę przestarzałą formę.

Disclaimer: Sam jestem anarchistą, nie głoszę tu prawdy objawionej. Tak sobie tylko myślę…