Nie znam się na polityce zupełnie. Tak samo słabo znam się na prawie. Ale bardzo spodobało mi się, że w końcu udało się coś faktycznie oprotestować. I już nie będę się nawet zastanawiał nad potrzebą protestów. Cieszy mnie, że u nas też można się umówić na FB i razem wytrwale dążyć do celu. Nawet przy −22 stopniach. W końcu jakieś oburzenie wyszło z komentarzy pod artykułami do realnego świata. Dobrze jest pokazać siłę od czasu do czasu.
Na jaw wyszła również hipokryzja rządzących. Była tak bardzo widoczna, że nawet największy ślepiec powinien ją zauważyć. Jasno i wyraźnie okazało się, że tam na szczeblach władzy nikt nie ma pojęcia co faktycznie podpisuje, za to każdy potrafi nadrabiać dobrą miną. Rząd kłamał w oczy swoim wyborcom. Szczerze dziwię się, że nie ma poważniejszych skutków, ale mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.
I w którymś momencie tak mi przyszło do głowy – czy faktycznie potrzebny jest nam rząd? Jeśli dobrze rozumiem pierwotne założenie było takie, żeby naród wybrał swoich przedstawicieli, bo nie było technicznych możliwości, żeby w demokracji udział w podejmowaniu decyzji brali wszyscy. W tej chwili mamy takie możliwości. Każdy chętny obywatel mógłby głosować przez sieć. Odpowiednio prosty interfejs (czyli pola do wyboru TAK/NIE i treść „ustawy” w opcji skróconej i pełnej.
Na drodze oczywiście staje kilka problemów technicznych. Co z osobami bez dostępu do internetu? Jeśli można stawiać mnóstwo placówek państwowych, to chyba można większość pozamykać, a zostawić część jako „lokale do głosowania”.
Zastanawiać się też można nad tym czy głosujący nie poddadzą się wpływowi tłumu, albo czy będą rozumieli treść ustawy nad którymi głosują. Nie widzę problemu – obecny rząd poddaje się naciskom z każdej strony, a jeśli nie z zewnątrz, to wewnątrz partii. Do tego i tak nie rozumie sensu większości zgłaszanych projektów. Gorzej nie będzie. A powinno być lepiej, bo jednak po ACTA wyraźnie widać, że społeczeństwo potrafi słuchać mądrzejszych w danej dziedzinie. Spora część protestujących nie wiedziała przeciw czemu dokładnie protestuje. Ale protestowała, bo uwierzyła grupie osób, które swoją pozycją (wiedzą, tytułami, doświadczeniem) przekonywały, że ACTA jest złe.
Czy znajdą się jakieś osoby, które zechcą pisać ustawy? Bez wątpienia. Mamy Wikipedię i mnóstwo darmowych materiałów w sieci. Często bardzo specjalistycznych i wymagających. Pisanych z pasji i chęci poprawy świata. Nie wątpię, że znalazłyby się mądre osoby, które swoją wiedzą podzieliły się dla dobra społeczeństwa.
Oczywiście w ten sposób nie da się całkowicie wykluczyć rządu. Jednak da się go zminimalizować do kilku postaci, które sprawowałyby pieczę nad działaniem systemu i kontrolą wprowadzonych zasad. Ja po prostu wierzę w samo-kontrolujący się system, który szybko wyłapuje błędy, bo od razu odczuwa ich skutki. A jeśli boli, to staramy się poprawić.
Wiem, że w takim myśleniu jest kilka dziur. Na pewno większość można załatać. Jestem przekonany, że w obecnym systemie tych dziur jest jeszcze więcej. Jeśli wszystko idzie do przodu, to dlaczego system państwa mamy praktycznie taki sam jak u najstarszych społeczności na ziemi? Może czas w końcu uaktualnić tę przestarzałą formę.
Disclaimer: Sam jestem anarchistą, nie głoszę tu prawdy objawionej. Tak sobie tylko myślę…