second gate studio blog

Autorem tego bloga jest zx. Na stronie zajmuję się szeroko pojętym user-experience i takoż pojętym designem. Piszę o technologii, pokazuję rzeczy zaprojektowane z wyczuciem, dbałością o szczegóły i szukam inspiracji w każdej możliwej dziedzinie. Kontakt.

Linotype the Film

Chciałbym kiedyś popracować na Linotypie, nawet mimo trujących oparów ołowiu (choć wydaje mi się, że teraz ołów zastępuje się czymś innym). To naprawdę zadziwiająca maszyna z tymi wszystkimi ruchomymi elementami pracującymi jednocześnie z taką precyzją.

Film powstaje bez żadnego wsparcia finansowego, twórcy próbują swoich sił na Kickstarterze.

50 Watts

Arthur Conan Dolye: Przygody Sherlocka Holmesa Ludwik Jerzy Kern: Menażeria Kapitana Ali Baśnie i Legendy Wietnamskie Stanisław Lem: Pamiętnik Znaleziony W Wannie Stanisław Lem: Bajki Robotów Robert Walser: Jakob von Gunten Stanisław Lem: Cyberiada Jerzy Szaniawski: Łgarze Pod Złotą Kotwicą

50 Watts to skarbnica klasycznego designu okładek do książek. Warto przejrzeć – można znaleźć prawdziwe perełki, w tym mnóstwo okładek polskich. Ba, znajdzie się też kilka polskich plakatów.

Massimo Vignelli na Offset 2009

Jeśli ktoś nie zna prac Vignelli’ego, a ma ochotę uzupełnić wiedzę, warto zobaczyć. Nic specjalnego się nie dowiedzie, bo wykład nie był raczej inspirujący, ale co jakiś czas pojawia się ważniejsze zdanie, które można przełożyć na własne umiejętności. No i… odrobina historii designu też nie zaszkodzi.

Nagranie jest okrutnie ciche, ale uważajcie na kaszel, wtedy wali po uszach. ;)

Swoją drogą – nie miałem pojęcia, że zespół Vignelli’go projektował dla polskich makaronów Malma.

Dan Simmons: Hyperion

Dan Simons: Hyperion

Hyperionem wkraczam w świat science-fiction, bo to moja pierwsza książka tego gatunku. Choć już dawno miałem w planach spróbować, nawet gdy dostałem w prezencie (dziękuję!) te opasłe tomiszcze, musiało swoje na półce odczekać. Na moment w którym będę w stanie skonfrontować z rzeczywistością swoje przekonanie, że sf nie jest dla mnie.

Zapominałem na chwilę, że w powieściach wykreowany świat stanowi tło, a liczy się akcja. Nie miejsce jest ważne, nie uniwersum. Przypomniałem sobie o tym dopiero, gdy zacząłem czytać. Całość opiera się o opowieści siedmiu pielgrzymów, którzy uwierzyli, że zbliża się koniec ludzkości i wyruszyli szukać… Właściwie nie do końca wiadomo czego każdy z nich oczekuje, bo Hyperion to dopiero pierwszy tom (z czterech). I nie mogę się doczekać aż będę mógł sprawdzić co się faktycznie wydarzyło.

Jest wszechświat dawno po zniszczeniu Ziemi, jest sztuczna inteligencja, która uwolniła się spod władania ludzi, choć z nimi współpracuje. Są też bliżej niesprecyzowani wrogowie, siły wyższe i mnóstwo religii. Ale takiej religii, która wciąga i nastawia umysł na zastanawianie się nad głębszymi zagadnieniami. Dzięki temu, że każda z postaci ma swoją opowieść, każdą poznajemy bardzo dokładnie i każda wydaje się ciekawa. Nawet historia o miłości daleka jest od banałów – jest smutna i przez to bardzo budująca. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że pal licho główną oś fabularną, kupiłbym siedem tomów, które zawierałyby tylko pojedyncze opowieści bohaterów. Romans, dramat, powieść kryminalna, trochę akcji i poezji.

Swój pierwszy krok w gatunek uważam za bardzo udany. Dalej wolę czasy przypominające średniowiecze niż przyszłość, ale mieszanina jaką dostałem w książce Simmonsa porwała mnie w pełni.

Krótki dokument z Massimo Vignelli

Massimo Vignelli to jeden z włoskich projektantów starej daty, których prace mnie ostatnio inspirują. W dziedzinie projektowania to chyba właśnie doświadczenie stanowi klucz do całkowicie świadomego tworzenia (chcę, żeby to wyglądało tak, więc zrobię to tak), a do tego zapewnia dużą niezależność od wymagań zleceniodawców, a to podstawa do dobrego designu. Właśnie od takich ludzi można się najwięcej nauczyć.

Yulia Brodskaya i technika zwana quilling

Yulia Brodskaya: 1000 Songs Everyone Must Hear (2009) Yulia Brodskaya: 1000 Songs Everyone Must Hear (2009) Yulia Brodskaya: 5000 Dollars (2009) Yulia Brodskaya: 5000 Dollars (2009) Yulia Brodskaya: Cadbury Diary Milk (2009) Yulia Brodskaya: Cadbury Diary Milk (2009).png Yulia Brodskaya: Havas (2009) Yulia Brodskaya: Havas (2009) Yulia Brodskaya: Havas (2009) Yulia Brodskaya - Top 100, Cover of Design Week’s Top 100 (2009)

Jestem wielkim fanem wszystkiego co powstaje ręcznie. Komputery są fajne, sam się nimi zajmuję, sam używam ich jako narzędzia do tworzenia, ale jednak na końcu i tak chciałbym, żeby efekty mojej pracy można było nie tylko zobaczyć na ekranie monitora, ale również dotknąć, poczuć.

Dlatego też idealnie trafia do mnie technika używana przez rosyjską artystkę. Yulia Brodskaya tworzy posługując się kolorowym papierem, którego cienkie paski przykleja pionowo do podłoża. Przy optymalnym oświetleniu jej pracochłonne prace wyglądają perfekcyjnie, niewiele trzeba, żeby pomylić je z grafiką komputerową. Zyskały duże uznanie wśród reklamodawców, którzy cały czas zlecają Yulii kolejne prace, a ona wywiązuje się z nich w swoim, wyjątkowym stylu. (Dla zainteresowanych - wywiad.)

Gdy tylko uzmysłowi się, że to wszystko powstało bez użycia jakichś specjalnych narzędzi, od razu widać ogrom pracy i precyzję jakąś trzeba się wykazać przy stworzeniu czegoś takiego. A przecież efekt wydaje się być lekki, radosny.

Wired w formie elektronicznej

Pisałem niedawno o pomysłach na wydawanie gazet i magazynów w formie elektronicznej. Przyglądałem się dwóm koncepcjom i dwóm dość odmiennym podejściom do interfejsów i tego jakie dodatkowe korzyści może przynieść przeniesienie wersji papierowej w nowoczesny, multimedialny świat. Do grona wydawców, którzy chcą oferować swoje publikacje w takiej formie dołącza technologiczny Wired.

Nie znamy urządzeń na których uruchomić można będzie aplikacje przygotowaną przy współpracy wydawnictwa, jednak znamy partnera ją przygotowującego - Adobe. Decyzja co najmniej dziwna. Powszechnie uważa się, że magazyn będzie sprzedawany przez iPada, a jak wiadomo Apple nie bardzo lubi się z Adobe i technologiami stworzonymi przez amerykańskie przedsiębiorstwo. Całość ma opierać się na AIR, a na produkt sygnowany jabłuszkiem przeniesione zostanie przez (będący jeszcze w fazie testów) Packager. Ten w teorii ma umożliwiać bezproblemowe kompilowanie aplikacji stworzonych we Flasu i AIR na platformę zamkniętych produktów Apple.

A jak prezentuje się samo GUI? Założenia wydają się bardzo podobne do Sports Illustrated omawianego w poprzednim artykule. Tutaj też mamy dodatkowe zdjęcia, wideo, czy nawet modele 3D pozwalające obejrzeć dany produkt z każdej strony. Mamy też kilka opcji ułatwiających przeglądanie materiałów oraz obowiązkowo funkcje umożliwiające dzielenie się treściami. Wydaje mi się jednak, że całość nie wygląda tak dynamicznie jak powinno. Na szczęście nie ujednolicono sposobu publikowania artykułów i każdy wygląda inaczej, jednak prezentacja Sports Illustrated dalej pozostaje niedościgniona. Widzieliśmy tam dużo większą dynamikę połączoną z prostszym interfejsem. Nie mniej jednak i tak jest bardzo dobrze. Tym bardziej, że Condé Nast Publications - wydawca magazynu - chce aby udostępniane treści dostępne były na wielu platformach.