iPhone i GPS
- 31 maja 2009
- 12:54:28
Lubię mieć pod ręką dobrą mapę, bo miasta w którym mieszkam nie znam praktycznie w ogóle. Dobrej mapy jednak ciągle ze sobą nosić nie zamierzam, dlatego też rozwiązaniem wydawał się GPS wbudowany w telefon. iPhone 3G spadł mi z tym jak z nieba, jednak o wbudowanym GPSie ciągle krąży wiele mitów. To jak z tym w końcu jest? Da się używać, czy nie?
Na początku wydawało się, że wystarczy mi prosta mapa z oznaczeniem pozycji w której się znajduję. Po mieście poruszam się głównie pieszo (ew. autobusem lub rowerem), więc nie potrzebowałem nawigacji turn-by-turn. Chodziło tylko o to, żeby wiedzieć czy muszę już wysiąść z autobusu, w którą uliczkę mam wejść, żeby dostać się do WORDu, albo gdzie jest ta nowa galeria handlowa. ;) Wiadomo jednak – apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Dual Screen chyba nie dla mnie
- 06 marca 2009
- 21:46:32
Kilka tygodni temu miałem okazję wypróbować pracę na dwóch monitorach. Jeden to mój dwudziestocalowy, panoramiczny Dell, drugim był "kwadrat" Samsunga takiej samej wielkości. Może nie jest to specjalnie dobre połączenie wielkościowo, ale mogłem przekonać się chociaż jak pracuje się na zestawie wieloekranowym.
Przede wszystkim – jeśli ktoś ma w planach zaopatrzenie się w drugi monitor – postarajcie się dobrać wielkości. Opcje są dwie: albo dwa takie same monitory, albo też jeden mniejszy i postawiony w pionie (PIVOT). Czasem różnica wielkości bywa irytująca. Dodatkowo monitory powinny być parametrowo identyczne. Od jednego producenta, na jednej matrycy. Cokolwiek robiłem z ustawieniami, nie dało się uzyskać takiego samego nasycenia kolorów czy jasności. (Jednocześnie zauważyłem jak ułomne są matryce TN w porównaniu do tej siedzącej w Dellu.)
Slidepad zamiast myszy
- 04 listopada 2008
- 16:30:08
PC-tami sterujemy najczęściej za pomocą myszy i klawiatury. Niby są jeszcze trackballe i pewnie kilka innych pomysłów, ale wszystkie opierają się na bazowej koncepcji. Przez ostatnie lata dokonano kilku udoskonaleń – najpierw myszy o coraz większym DPI, potem wykorzystujące rozmaite promienie świetlne, dodawano kolejne klawisze, wyginano obudowę, żeby dopasować ją do ręki… Jednak w gruncie rzeczy mysz nie zmieniła się praktycznie od momentu powstania. Bierzemy gryzonia w dłoń i machamy nim po całym biurku. I niestety, moim zdaniem, nie jest to zbyt wygodna metoda. Nawet najlepszym myszom IMO daleko do precyzji. Miałem już do czynienia z wieloma modelami i ani jeden nie był wystarczająco dobry. Zawsze coś mi przeszkadzało.
Podobnie jest w laptopach. Tutaj używa się trackpadów, które również do wygodnych nie należą. Co prawda są producenci, którzy starają się tę technologię udoskonalić, jednak w gruncie rzeczy nie da się poprawić czegoś, co już w założeniach jest kiepskie (choć doceniam to, co zrobiło Apple w najnowszych MacBookach).
iPhone: Z zewnątrz
- 12 października 2008
- 18:02:16
Jedziemy dalej z ocenianiem i krytykowaniem iPhone. Przede wszystkim bardzo podoba mi się polityka Apple co do pakowania swoich produktów. Zarówno komputery, iPody jak i iPhone podróżują po świecie w jak najmniejszych paczkach. Apple oszczędza na transporcie, a my zyskujemy, bo dzięki temu spala się mniej benzyny.
iPhone przyszedł zapakowany w małe i bardzo stylowe pudełko. Na samej górze leżał telefon, ofoliowany prawie z każdej strony. Pod nim znaleźć można było krótką instrukcję (w języku polskim i angielskim). Jednak niech nikt nie liczy, że omówiony tam będzie każdy szczegół, opisana konfiguracja itp. Nic z tego – jest kilka ogólnych wskazówek jak używać ekranu dotykowego i tyle. Co prawda na stronach Apple jest parę filmów instruktażowych, jednak w przypadku iPhone obsługi uczymy się sami. I dlatego IMO telefon odpada dla osób które z technologią są na bakier.
iPhone
- 25 września 2008
- 18:40:07
Przez ostatnie sześć (o ile dobrze liczę) lat żyłem sobie symbiotycznie z Nokią 5510, która była moim pierwszym i (jak dotąd) jedynym telefonem. Kupiłem oczywiście ze względu na odtwarzacz MP3 i pełną klawiaturę QWERTY. Miała być niebieska, ale akurat nie było na stanie, więc dostałem czerwoną. Od samego początku byłem zadowolony – zarówno z telefonu jak i odtwarzacza. Co prawda jednym z głupszych posunięć było to, że muzykę najpierw trzeba było przekonwertować do jakiegoś egzotycznego formatu (Nokia chciała w ten sposób zapobiec piractwu, ale bez problemu dodawałem wszystkie moje nielegalne empetrójki), a dołączony program był kombajnem do zarządzania muzyką (do tego dość głupim). Na szczęście znalazłem szybką i prostą alternatywę.
Na początku z telefonu korzystałem bardzo często, po skończeniu gimnazjum sporadycznie i moja Nokia zmieniła się raczej w odtwarzacz MP3, bo podstawowej funkcji nie używałem w ogóle. To był czas kiedy popularne dzisiaj odtwarzacze MP3 stawały się modne i powszechnie dostępne, a co za tym idzie, zwiększała się pojemność ich dysków. Nokia miała tylko 64MB, ale jakoś niespecjalne mi to przeszkadzało.
Creative GigaWorks T40
- 05 maja 2008
- 17:14:51
Z zamiarem kupienia głośników, które faktycznie zasługują na miano głośników, nosiłem się już jakiś czas. Na początku musiałem wybrać między 2.0, 2.1 a 5.1. Skłaniałem się ku temu ostatniemu, jednak szybko okazało się, że wcale takiego zestawu nie potrzebuję. Owszem, oglądam filmy z dźwiękiem przestrzennym, czasem nawet zagram w jakąś grę. Ogólnie rzecz biorąc, naczytałem się, że dźwięk przestrzenny robi wrażenie przez pierwszy miesiąc, a potem ginie gdzieś niezauważony. Po co mi to więc? Tym bardziej, że dobry zestaw 5.1 kosztuje za dużo, żeby w niego inwestować.
Ponieważ do zestawów 2.1 od samego początku podchodziłem dość sceptycznie, padło na 2.0, a stąd już krótka droga do Creative GigaWorks T40, które miałem okazję nabyć w trakcie długiego weekendu.
Kompatybilność wstecz zabija!
- 24 stycznia 2008
- 13:00:07
Tak mnie naszło po przeczytaniu kilku wypowiedzi na forach internetowych. Użytkownicy płaczą, że im na Vista nie działają programy z XP (bo faktycznie nie wszystkie przydatne działają), że gry z PlayStation 2 nie działają na trzeciej generacji konsoli, że nowy Word domyślnie zapisuje pliki w dziwnym formacie
(docx) i nie daje się ich odczytać w starszych wersjach pakietu Office (bo o instalacji plugina nie ma w ich przypadku mowy)...
I bardzo dobrze, że się nie da! Jako użytkownicy końcowi chcielibyśmy, żeby raz zainwestowane pieniądze (np. raz kupiony program czy gra) nie przepadły wraz z nadejściem kolejnej wersji konsoli/systemu operacyjnego/czegoś tam. Podejście - wydawałoby się - całkiem słuszne, bo w końcu jak coś kupujemy, to nie po to, żeby za rok czy dwa okazało się, że mamy już staroć, która w dzisiejszych czasach może robić jedynie za ozdobę na półce.
Tyle, że takie myślenie szkodzi również użytkownikom. Twórcy konsoli - musząc zadbać o zgodność z wcześniejszymi produktami - podwyższają cenę, bo rośnie nakład pracy (a czasem i materiałów). Do tego w każdym kolejnym update trzeba również pamiętać o produktach poprzedniej generacji
, dlatego nowe wersje pojawiają się rzadziej, przynoszą mniej zmian i nie zadowalają ani programistów, ani odbiorców. Czyli - mówiąc w skrócie - stajemy w miejscu, chcąc cały czas pamiętać o tym, co wyprodukowaliśmy wcześniej.