Zrobiłem sesję z różowym królikiem


Nie mam aparatu. Lubię fotografię. Chcę robić zdjęcia. Robię zdjęcia telefonem. Ty też rób jeśli masz ochotę, czymkolwiek. Nie słuchaj wszystkich maruderów, którzy będą ci wytykać, że jakość słaba, że takie zdjęcie to może zrobić każdy, że temat nieciekawy, że telefonem to sobie można robić zdjęcia na naszą-klasę, a nie pokazywać jako formę artystyczną. Bo będą tak mówić, bez przerwy. Pamiętaj, że najpierw trzeba ćwiczyć, ćwicz czymkolwiek. I pamiętaj, że nie zwalnia cię to z szukania fajnego tematu, dbania o kadr i oświetlenie. Pstrykać bez pomysłu faktycznie może każdy. Jeśli się uczysz, ucz się - idź w jakimś kierunku, próbuj nowych rzeczy i jeśli efekt własnej pracy ci się podoba, pokaż wszystkim.

Masz słaby aparat? Użyj Photoshopa żeby pobawić się zdjęciem. Podoba ci się jakiś efekt? Użyj go. Efekt jest oklepany i teraz każdy go używa? Co z tego - podoba ci się, więc jest szansa, że spodoba się jeszcze komuś. Przyjmuj krytykę, nie słuchaj maruderów. Znaj swoje miejsce - musisz wiedzieć, że dopiero zaczynasz, że się uczysz.

Z takiego założenia wychodzę od kiedy pamiętam. Wiem, młody jestem, ale robiłem już różne rzeczy. I właśnie w taki sposób najfajniej mi się uczyć. Mogę zrobić sesję zdjęciową różowemu królikowi (który oprócz tego, że jest różowym królikiem dużo dla mnie znaczy) i zadbać o światło blendą (tzn. lustrem)? ;) Mogę, choć wiem, że średnio mi to doświetlanie wyszło, bo nie miał kto go trzymać pod odpowiednim kątem. Mogę do tego użyć jedynego aparatu jakim dysponuję, czyli stareńkim iPhone 3G? Mogę. Potem poprawię to w Photoshopie tak, jak mi się podoba. Albo użyję "emulatora" w formie świetnego programu Hipstamatic i też zrobię kilka zdjęć, które cieszą moje oko. Że nie włożyłem w to wysiłku? Mylisz się, włożyłem. I sporo się nauczyłem. A teraz to pokażę, bo mogę.

Kalendarz (PSD)


To już chyba trzeci rok na który przygotowuję domowy kalendarz. Taki, w którym zamiast niepotrzebnych nikomu informacji umieszczam te ważne dla domowników. Obchodzone święta, wolne dni, rozmaite rodzinne rocznice, urodziny, imieniny. Przydatna sprawa gdy się nigdy nie pamięta co kiedy i jak, a już na pewno kiedy ma się problemy z kojarzeniem jaki dzisiaj dzień. ;)

Do tego całość jak najprostrza z jak największą ilością miejsca na dodatkowe zapiski, w formie, która pozwalałaby to ładnie wydrukować i złożyć domowymi metodami. To nic specjalnego, ale postanowiłem się podzielić, tym bardziej, że za rok planuję coś z prawdziwego zdarzenia. W paczce umieściłem dwa pliki kalendarza. Pierwszy to gotowy do wydruku PDF - praktycznie sam kalendarz bez żadnych adnotacji. Cała zabawa zaczyna się jednak przy edycji pliku źródłowego PSD. Wszystkie miesiące są pogrupowane, a w każdej grupie umieściłem podgrupę events, którą można edytować wstawiając tam wybrane przez siebie wydarzenia. Imieniny cioci, urodziny wójka, rocznica ślubu znajomych. Pełna kontrola. Do tego w grupie helpers umieściłem kolory których sam używałem do zaznaczania dni. U mnie zielony to urodziny, niebieski imieniny, czerwony i różowy święta, złoty rocznice.

Okładki pozorowanych albumów


Na zagranicznych blogach kilka miesięcy temu powstał fajny łańcuszek. Zabawa polega na tym, żeby stworzyć okładkę do albumu dla fikcyjnego zespołu z całkowicie przypadkowych danych.

  1. Udajemy się na Wikipedię, gdzie za pomocą funkcji Random losujemy przypadkowy artykuł. Tytuł będzie nazwą naszego fikcyjnego zespołu. Wybrałem wersję angielską Wikipedii ze względu na większą ilość artykułów, ale każda inna nadaje się równie dobrze.
  2. Korzystając ze strony Random Quotations losujemy kilka cytatów. Nazwą albumu będzie cztery albo pięć ostatnich słów z ostatniego cytatu.
  3. Jako baza na okładkę albumu posłużyć ma trzecie zdjęcie z interesujących dodanych w ciągu ostatniego tygodnia. Zadbajmy jednak o uznanie autorstwa.
  4. Całość poskładać do kupy za pomocą wybranego programu graficznego.

Coraz więcej stron mobilnych


Ostatnio spędzałem dłuższy (niż zwykle) okres bez komputera, ale z iPhonem, więc i z Internetem w kieszeni (WiFi w zasięgu oczywiście). Przeglądałem tylko kilka podstawowych stron dla zabicia czasu i zostałem cholernie zaskoczony, że spora część z nich oferuje wersje mobilną!

I tak, na mojej liście stron-zabijaczy czasu był Twitter, Facebook (z dość ubogą funkcjonalnie stroną mobilną), deviantART (genialnie dostosowuje się do iPhone), Google Reader (wygląda i zachowuje się lepiej niż wersja standardowa) i Flickr.

Taka lekka wersja to sama przyjemność korzystania. Ba! Często strony tworzone dla urządzeń przenośnych wyglądają lepiej niż wersje pełne. Trend tworzenia wersji dostosowanej do urządzeń przenośnych pewnie istnieje już jakiś czas, ale wcześniej nie miałem okazji sprawdzić na własnej skórze jakie to daje możliwości i jak ułatwia przeglądanie zasobów za pomocą mniejszych urządzeń.

Jednocześnie po przejrzeniu kilku stron oferujących taką funkcjonalność naturalne było sprawdzenie głównej Joggera, czy Wikipedii, gdzie wersji mobilnej już nie ma. Od razu da się to zauważyć i taki brak zaczyna doskwierać.

Postanowiłem więc, że od dziś wszystkie moje projekty będą oferowały możliwość przeglądania ich zasobów przez stronę dla urządzeń przenośnych. Od bloga zaczynając, na komercyjnych projektach kończąc (o ile zleceniodawca się zgodzi, nawet bez obciążania go kosztami). To po prostu jest zbyt wygodne, żeby czekać aż spopularyzuje się samo.

(Blog już jest jako-tako dostosowany (chociaż nie rozgryzłem jeszcze wszystkich dziwactw Safari), choć pełną funkcjonalność osiągnie dopiero, gdy zdecyduję się przepisać kod na nowo.)

Nad czym pracuję (#2)


Od ostatniego razu natworzyłem kilka prac, którymi chciałbym się pochwalić na blogu. ;) Wszelkie komentarze, jak zwykle, mile widziane.

Avonlea Light for Miranda-IM (Modern Contact List)


Avonlea Light for Miranda-IM (Modern Contact List)

Dopasowując się do skina do Foobara i - tym bardziej - oskinowanego okna rozmów w Mirandzie trzeba było pójść za ciosem i wydać też oskinowaną wersję listy kontaktów w Mirandzie. I oto jest. Sam używam tego już jakiś czas i moje potrzeby spełnia w zupełności, choć ciekawy jestem czy sprawdziło by się u kogoś jeszcze.

Jak to freelance szuka pracy (Cz. III): Another Tree Studio


Parę wpisów wcześniej, pisałem o planach stworzenia pewnego rodzaju stowarzyszenia webmasterów. Od tamtego czasu starałem się doprecyzować szczegóły i wyznaczyć kierunek rozwoju. Ilość materiałów, powstałych przy okazji planowania, zaskoczyła nawet mnie. Zacząłem dość standardowo, od rozpisania pomysłów na kartce. Dziś mam już kilkadziesiąt stron z rozmaitymi wariantami i kierunkami w których takie stowarzyszenie mogłoby iść.

Od ostatniego wpisu zmieniłem część planów. Tą notką chciałbym oficjalnie ogłosić start, rozpocząć rekrutację i opisać trochę całe przedsięwzięcie.

skocz na górę strony