Peter Callesen


Peter Callesen to człowiek, który z papieru potrafi zrobić rzeczy wielkie. Tworzy piękne i dopracowane "rzeźby" z materiałów dostępnych dla wszystkich - kartek papieru. Nigdy nie uważałem się za artystę dlatego, że do tworzenia potrzebuję narzędzi i odpowiednich materiałów, a dla mnie artystą jest właśnie ktoś, komu nie potrzeba wiele do tworzenia. Callesen mówi właśnie o tym - kartka jest tak popularnym i tak oklepanym nośnikiem informacji, że nikt już nie zwraca na nią uwagi. Przekształcenie płaskiej powierzchni w szczegółowe obiekty przestrzenne tworzy fantastyczny kontrast.

Galeria Bezdomna (Białystok, 2009)


Na początku miesiąca, przez dwa tygodnie w Białymstoku gościła Galeria Bezdomna. Bezdomna to cykl spontanicznie tworzonych wystaw. Na początku fotograficznych, jednak znajdzie się też miejsce i dla pozostałych dziedzin sztuki (były między innymi muzyka, graffiti, malarstwo, grafika, instalacje). W Białymstoku całość miała miejsce na początku października, a wystawione prace można było oglądać przez tydzień w idealnie pasującym klimatem miejscu - na Węglowej. Swoje prace może wystawić każdy w praktycznie dowolnej postaci. Warunkiem jedynie było zachowanie bezpieczeństwa. ;)

Sam byłem na otwarciu (miałem być też później, ale różne okoliczności mnie powstrzymały). O samych pracach nie ma co dużo pisać, wystawy się w końcu ogląda. ;) Zrobiłem jednak kilka zdjęć, a dzięki Fundacji M.I.A.S.T.O. Białystok zobaczyć możemy również dobry filmik dający posmak tego jak całość wygląda. Pomijając już samą sztukę i chwilowe problemy z oświetleniem (które spora część uznała za celowy zabieg), trafiliśmy ze znajomymi na spontanicznie zorganizowaną imprezę urodzinową jednego z wystawiających się podczas otwarcia galerii – musiało być sympatycznie. :D

Zintegrowany Sytem Informatyczny na politechnice


Moja uczelnia, jaką jest Politechnika Białostocka, zainwestowała ostatnio w tak zwany Zintegrowany System Informatyczny. Jest to po prostu kilka stanowisk z dotykowymi ekranami, które mają w czymś podobno pomagać. Tak czy inaczej, wydziały i akademiki dostały po jednym takim stanowisku, a ja oczywiście musiałem sprawdzić do czego taka puszka może się przydać.

Dostajemy dwie możliwości - wysłania wiadomości e-mail na dowolny adres przez wbudowany formularz pocztowy, albo przeglądania zasobów WWW. Całość obsługuje się za pomocą ekranu dotykowego, więc wydawałoby się, że bez dobrego interfejsu takie stanowisko nie ma racji bytu. A jednak! Stanowiska obsługuje chyba Windows XP, a na nim po prostu uruchomiony jakiś prosty, autorski program i nakładka na Internet Explorera. Wszystko byłoby jeszcze strawne, gdyby ta nakładka dała się obsługiwać w prosty sposób, ale nie - po ekranie dotykowym lata po prostu kursor, którzy przesuwa się palcem zamiast myszą. Do tego kursor ustawia się w losowych miejscach pod palcem, więc czasem trafienie we właściwy element przysparza nie małych problemów.

Jako freelance iść do przodu


Jako freelance pracuję już ponad dwa lata. Zaczynałem od kodowania, potem przeszedłem na design, choć oczywiście na koniec i tak wyszło, że łączę jedno z drugim, czyli po prostu ‘robię strony’. Bez trudności mógłbym utrzymać się z tego co robię (ale na razie nie mam gdzie się utrzymać, więc póki co to puste słowa), choć kokosów z tego nie mam. Głównie dlatego, że dalej traktuję to jako hobby i staram się, żeby nie pochłaniało mi zbyt wiele czasu. Robię co mogę, żeby to, co stworzę było dopracowane tak, żebym śmiało mógł to potem umieścić w portfolio i bez wstydu powiedzieć ‘tak, to moje’.

Przeglądaj Network na Delicious


'Network' na Delicious.com

Kojarzycie te wszystkie serwisy w których ludzie dzielą się linkami? A dzielą się na Twitterze (i jemu podobnych), Diggu, na swoich blogach, przez komunikatorach, przesyłają mailami, zostawiają w komentarzach, opisują na forach… Mówiąc szczerze, nie cierpię tego. Jasne, fajnie dostać linka do nowego serwisu, który będzie pisał o designie. Rozumiem nawet, że mogę taki link dostać dziesięć razy. I tu nie widzę problemu. Ale dlaczego, do cholery, potem muszę dziesięć razy dostać odnośnik do każdego artykułu, który pojawi się w tym serwisie?

A poinformuje mnie o tym kilka osób na Twitterze (eh te retweety), ze dwa razy dostanę informację mailem, znajdę na kilku blogach i pewnie w kwadrylionie innych miejsc. A prawda jest taka, że większość z tych informacji mnie nie obchodzi. Jeśli śledzę kogoś na Twitterze, to nie po to, żeby co chwila podrzucał linki do pojedynczych artykułów z "inspiracjami" czy innymi poradami.

Jak to się semestr zalicza…


Wyobraźcie sobie, drodzy czytelnicy, że jedynymi przedmiotami, z zaliczeniem których miałem problem w tym semestrze, były te ściśle związane z IT. Przedmiot o wdzięcznej nazwie Technologie informacyjne to nic innego jak troszkę bardziej rozbudowane podstawy obsługi komputera. Mamy tu więc do czynienia z szyfrowaniem, podpisem elektronicznym, rodzajami sieci, budową komputera i rodzajami urządzeń mobilnych. W sumie wszystko to, co każdy mający jakieś pojęcie o świecie IT, lub czytający co jakiś czas serwisy zajmujące się tą tematyką, ma w małym palcu. Mam i ja… a przynajmniej wydawało mi się, że mam, bo przedmiot ledwie udało mi się zaliczyć za drugim razem. I ciągle nie mogę wyjść z podziwu dla prowadzącego zajęcia, że udało mu się w ten sposób obrać większą część roku. Ba! Studiujący na trzecim roku informatyki (jako drugi kierunek) też mieli problem. :D No, ale… w końcu się udało, prawda?

Za to kompletnie nie udało się z przedmiotem, który w sumie w trzech wyrazach opisuje to, czym zajmuję się od przynajmniej trzech lat – Internet w biznesie. I tutaj już mamy do czynienia z tworzeniem stron internetowych (w teoretycznym aspekcie), metodach zabezpieczania komputerów, kluczach, podpisach, reklamie i internetowym marketingu. Dla kogoś, kto się tym zawodowo zajmuje i do tego dostaje za to całkiem nie najgorsze pieniądze, przedmiot-marzenie, prawda? Guzik! Poprawka we wrześniu, mimo tego, że pisałem zaliczenie dwa razy. Nie rusza mnie to ani trochę, za to cholernie bawi. :D No bo to by znaczyło, że ze mnie dupa, nie developer, a o internetowym marketingu mam pojęcie znikome, nie? Zastanawiam się nad zmianą zawodu… chyba pójdę w stronę meblarstwa. A może projektowanie wnętrz?

i can read


Też macie tak, że rozmaite, często przypadkowo usłyszane, cytaty potrafią zmienić perspektywę patrzenia na świat? Bo najczęściej cytuje się to, co w kilku słowach potrafi oddać dużą głębię. A takie cytaty odpowiednio przedstawione dodatkowo nabierają smaku.

Swego czasu trafiłem na blog, który takie wartościowe cytaty, czasem zwykłe notki, zbiera w jednym miejscu w postaci obrazków. Takie coś z rana w czytniku RSS faktycznie potrafi zmienić nadchodzący dzień. Przedstawiam (i polecam) więc i can read.

skocz na górę strony