Jestem ostatnio dość aktywny na polu „zawodowym”, współtworzę od zera dwa startupy, szukam funduszy, staram się międzyczasie rozwijać sieć znajomości, które pomogłyby mi w rozwoju secondgate i prywatnych projektów. To wszystko wiąże się oczywiście z poznawaniem mnóstwa ludzi, z ustalaniem szczegółów, spotkaniami, wymianą danych, telefonami…
Nie będę ukrywał, że ze mnie raczej niezbyt uspołeczniona jednostka. Najczęściej nie lubię rozmawiać, nie mam ochoty poznawać losowych ludzi i spotykać się w gronie bliżej nieznanych mi osób, choć często nie mam ochoty na spotkania i z tymi, z którymi pracuję już jakiś czas. Słowem – mam dość. ;)
Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach wszyscy lubią dużo mówić. Średnio cztery razy w tygodniu mam jakieś spotkanie inicjowane przez tę drugą stronę, w żadnym razie nie przeze mnie. Najczęściej po takich spotkaniach nie wiem nic więcej ponad to, co już wiedziałem, nie dostaję żadnych wytycznych, których już nie dostałem, po prostu nie dają one kompletnie nic. Dwa przykłady.
Oglądamy design, który stworzyłem dla jednej z całkiem dobrze znanych polskich marek. Wszystko się podoba, wszystko okej, tylko woleliby użyć innego koloru w jednym miejscu. Okej, mi pasuje, ale dlaczego musiałem przejechać te ileś tam kilometrów, żeby to usłyszeć? Tak, tylko i wyłącznie to, nic więcej poza krótką grzecznościową rozmową. To wygląda bardziej profesjonalnie, prawda? ;) Dla mnie ani trochę. To wygląda jak marnowanie zasobów. Czasu – bo go ewidentnie tracę, a mógłbym popracować. I pieniędzy – bo dojazd kosztuje, a ja sobie za stracony czas doliczę do wypłaty.
Przykład drugi. Spotkanie, żeby ustalić plan na następne dwa tygodnie. Ja dobrze wiem, co muszę jeszcze zrobić i żadnego planu do tego nie potrzebuję, ale niech będzie. Po wszystkim oczywiście wiem tyle, ile wiedziałem wcześniej i dalej robię swoje, ale musiałem wstać o nieprzyzwoicie rannej porze, znów dojechać i znów stracić mnóstwo czasu na bezowocną gadkę.
To czego używać zamiast idiotycznych spotkań? Telefonu? Nie, maila! Obserwuję, że teraz usilnie próbuje się tę formę komunikacji zdegradować i na siłę wyrzucić z teraźniejszego świata, ale dla mnie nie ma nic lepszego. W drugim z powyższych przykładów wystarczyłaby wiadomość z dwoma krótkimi punktami, w pierwszym równie dobre byłoby jedno zdanie. Wszyscy na tym oszczędzamy, więc zastanówcie się na przyszłość czy jest jakikolwiek prawdziwy sens dzwonić, organizować spotkania zamiast wysłać zwykłego, darmowego i najczęściej krótkiego maila. Wszyscy na tym zyskamy. A do tego ja będę miał wszystko od razu zapisane i w każdej chwili będę mógł wyszukać informacje, które są mi potrzebne. Tak, to też oszczędność.