Wired w formie elektronicznej


Pisałem niedawno o pomysłach na wydawanie gazet i magazynów w formie elektronicznej. Przyglądałem się dwóm koncepcjom i dwóm dość odmiennym podejściom do interfejsów i tego jakie dodatkowe korzyści może przynieść przeniesienie wersji papierowej w nowoczesny, multimedialny świat. Do grona wydawców, którzy chcą oferować swoje publikacje w takiej formie dołącza technologiczny Wired.

Nie znamy urządzeń na których uruchomić można będzie aplikacje przygotowaną przy współpracy wydawnictwa, jednak znamy partnera ją przygotowującego - Adobe. Decyzja co najmniej dziwna. Powszechnie uważa się, że magazyn będzie sprzedawany przez iPada, a jak wiadomo Apple nie bardzo lubi się z Adobe i technologiami stworzonymi przez amerykańskie przedsiębiorstwo. Całość ma opierać się na AIR, a na produkt sygnowany jabłuszkiem przeniesione zostanie przez (będący jeszcze w fazie testów) Packager. Ten w teorii ma umożliwiać bezproblemowe kompilowanie aplikacji stworzonych we Flasu i AIR na platformę zamkniętych produktów Apple.

Gazeta 2.0


Internet głosi wszem i wobec, że czas standardowych, fizycznie istniejących gazet z papieru powoli mija. Ja sam sądzę, że gazet owszem, będzie mniej, ale zostanie też nie mało. Wśród ocalałych znajdą się wszystkie te pisma, które zadbają nie tylko o treść, ale również sposób jej prezentacji. Przyszłość czasopism i magazynów widzę właśnie w barwach takiej elity wyrastających ponad wszystkie treści podawane w formie elektronicznej. Dopracowane artykuły, pisane łatwym, ale równocześnie eleganckim językiem. Duże zdjęcia dobrej jakości, które nie są tylko ozdobnikiem tekstu, ale wartością samą w sobie. Dbałość o typografię, rozkład treści, dużo wolnej przestrzeni na stronach. I w końcu bardzo dobrej jakości papier i tusz - zapachu kartek zaraz po otwarciu świeżo kupionego magazynu i refleksów światła na stronach nie zastąpi żaden elektroniczny gadżet.

To na pewno nie będzie dla wydawców łatwe. Magazyny i gazety, które w tej chwili postrzegane są jako te ze średniej półki (nie cenowej, a jakościowej) będą musiały bardzo się postarać, żeby przetrwać. Te najsłabsze nie mają raczej szans i jeśli będą chciały zachować markę, przejdą całkowicie na publikacje elektroniczną w najprostszej formie - strony WWW. Czasopisma, które dzisiaj uważa się za te lepsze nie wymrą tylko jeśli staną się jeszcze lepsze - najczęściej elementem, który najłatwiej poprawić jest właśnie sposób prezentacji treści.

Star Wars: The Clone Wars


Star Wars: The Clone Wars

Zacznijmy od tego, że jestem wyznawcą starej trylogii. Jej mistycyzm, dopracowanie, a jednocześnie lekkość miały na mnie duży wpływ gdy jeszcze oglądało się filmy z kaset VHS. Myślę, że każdą z części Gwiezdnych Wojen obejrzałem przynajmniej sto razy. Zdarzały się dni, w których widziałem film dwa razy tylko po to, żeby potem dobyć drewnianego miecza zrobionego przez mojego dziadka (po delikatnej przeróbce przypominał miecz świetlny) i biegać próbując naśladować efektowny styl walki Jedi.

Lata leciały, całość oglądałem coraz rzadziej, a jednak do dzisiaj uważam się za wielkiego fana filmu. Filmu, bo w sumie z przedstawionym światem nie miałem więcej do czynienia, może poza grami. Nie będę nawet mówił jak bardzo czekałem na pojawienie się pierwszej części od momentu w którym usłyszałem, że w ogóle jest planowana. Siła mojego oczekiwania była chyba wprost proporcjonalna do poziomu partactwa z jakim Mroczne Widmo stworzono.

Filmy dokumentalne o Apple


Dzięki stronie SnagFilms, kolekcjonującą najlepsze filmy dokumentalne, zyskaliśmy darmowy dostęp do dwóch najbardziej znanych filmów dokumentalnych o Apple - MacHeads i Welcome to Macintosh. Dla osób nie związanych z firmą czy społecznością raczej nic specjalnego, a jednak warto przyjrzeć się jak dorastała i co osiągnęła jedna z najbardziej wpływowych firm na świecie.

Batman: Arkham Asylum - recenzja


Batman: Arkham Asylum

Batmana nie lubiłem. I nie znałem. To znaczy znałem, ale tylko ze starej serii filmów. I właśnie dlatego nie lubiłem. Zwyczajnie nie kręciło mnie takie połączenie baśni (ja tam widzę mnóstwo baśniowych elementów) i SF. A potem nastał genialny Nolan i jego równie genialny Batman Begins i wszystko odwróciło się o 180 stopni. Batman przestał być tym latającym dziwakiem z kosmicznymi zabawkami, który miał jakąś chorą ambicję ratowania jakiegoś tam miasta z rąk dziwaków, którzy brali się niewiadomo skąd. Zaczął być człowiekiem z krwi i kości, który twardo stąpa po ziemi, dysponuje zabawkami, które – tym razem – nie brały się z powietrza, cierpi, czasem obrywa, ale jest skuteczny, a każdy element z jego świata jest dużo bardziej rzeczywisty niż był kiedyś.

Komiksów nie znam. Żałuję, ale nigdy nie miałem do nich jakiegoś dostępu, a wykreowany świat nie kręci mnie na tyle, żeby wydać mały majątek na jego poznanie. A i nie znam nikogo, kto mógłby mnie jakoś wprowadzić. O ile w nowej serii filmów całość poszła właśnie w kierunku urealnienia Batmana, Gotham i całej reszty, tak gra bazuje raczej na komiksie, chociaż postawiłbym ją gdzieś między komiksem właśnie a Batman Begins.

Galeria Bezdomna (Białystok, 2009)


Na początku miesiąca, przez dwa tygodnie w Białymstoku gościła Galeria Bezdomna. Bezdomna to cykl spontanicznie tworzonych wystaw. Na początku fotograficznych, jednak znajdzie się też miejsce i dla pozostałych dziedzin sztuki (były między innymi muzyka, graffiti, malarstwo, grafika, instalacje). W Białymstoku całość miała miejsce na początku października, a wystawione prace można było oglądać przez tydzień w idealnie pasującym klimatem miejscu - na Węglowej. Swoje prace może wystawić każdy w praktycznie dowolnej postaci. Warunkiem jedynie było zachowanie bezpieczeństwa. ;)

Sam byłem na otwarciu (miałem być też później, ale różne okoliczności mnie powstrzymały). O samych pracach nie ma co dużo pisać, wystawy się w końcu ogląda. ;) Zrobiłem jednak kilka zdjęć, a dzięki Fundacji M.I.A.S.T.O. Białystok zobaczyć możemy również dobry filmik dający posmak tego jak całość wygląda. Pomijając już samą sztukę i chwilowe problemy z oświetleniem (które spora część uznała za celowy zabieg), trafiliśmy ze znajomymi na spontanicznie zorganizowaną imprezę urodzinową jednego z wystawiających się podczas otwarcia galerii – musiało być sympatycznie. :D

Zintegrowany Sytem Informatyczny na politechnice


Moja uczelnia, jaką jest Politechnika Białostocka, zainwestowała ostatnio w tak zwany Zintegrowany System Informatyczny. Jest to po prostu kilka stanowisk z dotykowymi ekranami, które mają w czymś podobno pomagać. Tak czy inaczej, wydziały i akademiki dostały po jednym takim stanowisku, a ja oczywiście musiałem sprawdzić do czego taka puszka może się przydać.

Dostajemy dwie możliwości - wysłania wiadomości e-mail na dowolny adres przez wbudowany formularz pocztowy, albo przeglądania zasobów WWW. Całość obsługuje się za pomocą ekranu dotykowego, więc wydawałoby się, że bez dobrego interfejsu takie stanowisko nie ma racji bytu. A jednak! Stanowiska obsługuje chyba Windows XP, a na nim po prostu uruchomiony jakiś prosty, autorski program i nakładka na Internet Explorera. Wszystko byłoby jeszcze strawne, gdyby ta nakładka dała się obsługiwać w prosty sposób, ale nie - po ekranie dotykowym lata po prostu kursor, którzy przesuwa się palcem zamiast myszą. Do tego kursor ustawia się w losowych miejscach pod palcem, więc czasem trafienie we właściwy element przysparza nie małych problemów.

skocz na górę strony