LIFE w stylu retro


Czegokolwiek Google by nie zrobiło, ile naszych danych nie posiadało, ;) to za darmowe udostępnianie skanów książek i czasopism należy im się wielki szacunek. Oddają nam do dyspozycji archiwum z którego wynieść można tonę inspiracji i dwie tony wiedzy. Choć oczywiście nic za darmo, bo zabierają nam mnóstwo czasu potrzebnego choćby na szybkie przejrzenie udostępnionych materiałów.

Muzycznie zza Bramy #1


Od zamknięcia alfabetycznego spisu mojej biblioteki muzycznej pojawiło się w niej kilka nowych pozycji o których warto wspomnieć. Powoli wracam do muzyki, której słuchałem kiedyś. Na razie będzie to The Offspring, potem zamierzam odświeżyć swoją znajomość z Metallica, soundtrackiem z Matrixa, Linkin Park, Limp Bizkit a może i Evanescence. Tak, tego kiedyś słuchałem.

Roznoszę też po świecie informację, że Declan de Barra udostępnił za darmo pierwszą ze swoich wydanych płyt. Warto zaznaczyć, że informację podał na Facebooku.

Co po filmach poklatkowych?


Niewątpliwie od jakiegoś czasu mamy modę na filmy robione metodą zdjęć poklatowych. Ustawia się aparat fotograficzny w miarę nieruchomo i robi zdjęcia ruszającym się przedmiotom. Na koniec wszystkie zdjęcia wyświetla się jedno po drugim, co oczywiście jest poniekąd definicją filmu. To, co wyróżnia taki styl, to widoczne przeskoki między kolejnymi klatkami, jednak całość wygląda dużo lepiej niż mogłoby się wydawać i zdecydowanie ma coś w sobie.

Recenzja cyklu Niecni Dżentelmeni


Właściwie pierwszych dwóch tomów cyklu autorstwa Scotta Lyncha, czyli kolejno Kłamstwa Locke’a Lamory (The Lies of Locke Lamora) i Na szkarłatnych morzach (Red Seas Under Red Skies), które wydane zostały w Polsce nakładem wydawnictwa MAG.

okładki Kłamstwa Locke'a Lamory i Na szkarłatnych morzach

Muzycznie od N do Y


Część ostatnia opisywania mojej kolekcji muzycznej. W przyszłości być może od czasu do czasu napiszę co nowego się w niej pojawiło, ale na razie kończymy tę muzyczną zabawę. Ciągle trudno jest mi pisać o muzyce. ;)

Muzycznie od A do G


Last.fm podoba mi się coraz mniej, więc postanowiłem na blogu napisać co nieco o muzyce. A muzykę uwielbiam i nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek przestanie mieć na mnie wpływ. Odpowiednia dawka odpowiedniej muzyki jest w stanie zmienić całkowicie moje nastawienie, humor i pozwala poniekąd kontrolować siebie.

To nie jest blog muzyczny, dlatego notek tego typu nie będzie wiele i do tego nie będą pojawiać się często. Zamierzam zwyczajnie opisać pokrótce twórczość wykonawców, którzy zdobyli trwałe miejsce w mojej kolekcji. Z braku lepszego podziału (bo kategoryzować nie lubię) będzie alfabetycznie.

Prince of Persia – recenzja


Fanem serii Prince of Persia jestem odkąd Ubisoft wydał znakomitą trylogię (genialne Sands of Time, perfekcyjne Warrior Within i nienajgorsze zwieńczenie całości The Two Thrones). Fabuła pierwszej części pochłonęła mnie bez reszty, druga część przygniotła klimatem i połączeniem z ciężką muzyką. Ostatnia – choć już nie tak rewelacyjna – okazała się całkiem niezłym zakończeniem. Szczerze mówiąc myślałem, że to koniec i więcej gier o Księciu nie zobaczę (oprócz prób przeniesienia gry na różne platformy oczywiście). Miałem tylko nadzieję na dobry film (z tego materiału można zrobić arcydzieło).

Nie pozwolono mi się jednak łudzić zbyt długo, bo zapowiedziano kolejną część. Szumu wokół produkcji było naprawdę sporo – krzyki, wrzaski, zachwyty i obawy. Gdy tylko obaczyłem pierwszy obrazek z gry wydawało mi się, że to, co najbardziej będzie mi przeszkadzać, to nowa grafika w komiksowo-bajkowym stylu. Pomyliłem się jednak na całej linii, bo grafika to najlepsza część gry.

skocz na górę strony