Miranda IM: Podstawowa konfiguracja


logo Miranda IM

Wśród komunikatorów dostępnych na Windows, w moim przekonaniu, najlepszym wydaje się być Miranda IM. Wśród zalet na pewno można wymienić niskie zużycie zasobów, czy coś, czym Miranda po prostu miażdży konkurencję – konfigurowalność.

Sam główny program stanowi swego rodzaju pień drzewa, jest tylko ośrodkiem dostarczającym odpowiednie narzędzia do gałęzi i zapewniającym łączność pomiędzy nimi. I – tak jak sam pień nie czyni drzewa, tak sama główna aplikacja nie ma sensu istnienia bez odpowiednich rozszerzeń. Gałęziami dla Mirandy są pluginy (wtyczki). I to właśnie wtyczki zapewniają programowi każdą pojedynczą funkcjonalność – od możliwości połączenia się z siecią Gadu-Gadu, przez wyświetlanie listy kontaktów, aż do obsługi animowanych emotikon w oknie rozmowy. Wszystkie takie pojedyncze funkcje zapewniają właśnie wtyczki.

Tak bogata możliwość rozbudowy głównego programu niesie ze sobą niestety też jedną potężną wadę – skomplikowaną konfigurację. Pierwsze zetknięcie z programem do miłych niestety nie należy. Choć autorzy próbują coś tam robić w tej sprawie, tak program przed konfiguracją nie jest przyjazny dla użytkownika praktycznie w żadnej kwestii i nie ma co mówić, że jest inaczej.

Postaram się napisać coś w rodzaju poradnika dla osób chcących zapoznać się z Mirandą i pomóc im przejść przez pierwszą konfigurację tak, aby po wykonaniu wszystkich zaleceń dało się z programem wygodnie pracować.

iPhone i GPS


iPhone maps

Lubię mieć pod ręką dobrą mapę, bo miasta w którym mieszkam nie znam praktycznie w ogóle. Dobrej mapy jednak ciągle ze sobą nosić nie zamierzam, dlatego też rozwiązaniem wydawał się GPS wbudowany w telefon. iPhone 3G spadł mi z tym jak z nieba, jednak o wbudowanym GPSie ciągle krąży wiele mitów. To jak z tym w końcu jest? Da się używać, czy nie?

Na początku wydawało się, że wystarczy mi prosta mapa z oznaczeniem pozycji w której się znajduję. Po mieście poruszam się głównie pieszo (ew. autobusem lub rowerem), więc nie potrzebowałem nawigacji turn-by-turn. Chodziło tylko o to, żeby wiedzieć czy muszę już wysiąść z autobusu, w którą uliczkę mam wejść, żeby dostać się do WORDu, albo gdzie jest ta nowa galeria handlowa. ;) Wiadomo jednak – apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Dropbox rozdaje więcej miejsca!


O tym, czym jest Dropbox pisano już wiele razy, wiele razy się zachwycano i - jeśli ktoś jeszcze tego nie zna - niech żałuje. ;)

W tej chwili ważne jest to, że serwis chce się pokazać szerszemu gronu, przez co uruchamia łańcuszek poleć mnie znajomym a dostaniesz więcej miejsca. Ja, jako namiętnie korzystający z serwisu i wielki fan tegoż, łańcuszek ten podtrzymam. Jeśli ktoś jeszcze nie ma konta, a chciałby mieć, to rejestrując się z tego adresu zyska 250 MB więcej przestrzeni dyskowej. Zyskam i ja - bo za każdą taką rejestrację również dostaję bonus w takiej samej postaci. A, że dodatkowego miejsca nigdy za wiele...

Mały update: dzięki wam dostałem dodatkowe 3 GB przestrzeni. DziękI! :)

Zarządzanie kontaktami na wielu platformach?


Rozglądam się wokół siebie. Po lewej leży telefon, na monitorze odpalony komunikator i program pocztowy. Wszystkie posiadają swoją bazę kontaktów. Spora część wpisów pokrywa się na wszystkich trzech "platformach". A gdyby tak móc je odpowiednio synchronizować w taki sposób, żebym nowe kontakty i ewentualne zmiany wprowadzał tylko w jednym miejscu, a wszelkie pozostałe urządzenia i programy aktualizowały swoje listy na bieżąco bez mojej ingerencji? Zachciało mi się sprawdzić, czy w tej chwili jest to możliwe bez jakiegoś specjalnego kombinowania.

Nie potrzebujesz antywirusa ani firewalla!


Jakiś czas temu – to będzie już chyba półtora roku – postanowiłem zaprzestać używania jakichkolwiek aplikacji ochronnych w stylu antywirusa czy firewalla, chcąc sprawdzić czy faktycznie są mi niezbędne. Postawiłem się w roli użytkownika, któremu się po prostu nie chce. Chcę wgrać system i mieć z nim spokój – niech sam się o siebie troszczy.

Przede wszystkim – postawiłem na Vistę (w tej chwili SP1), choć w tym przypadku równie dobrze sprawdza się XP czy nawet wcześniejsze generacje systemów Microsoftu. Na własnej skórze chciałem przekonać się, czy jakakolwiek dodatkowa ochrona jest mi potrzebna. I, czy faktycznie – w razie jakichś kłopotów – dodatkowe oprogramowanie jest w stanie mnie uratować.

Po tym czasie jasno mogę stwierdzić, że nie potrzebuję żadnego zewnętrznego oprogramowania ochronnego. Zainstalowany system z włączonym firewallem zapewnia mi bezpieczeństwo. To samo zrobiłem na komputerze siostry (XP) i mogę śmiało powiedzieć, że jej też nie jest potrzebny (a nie jest to osoba znająca się na systemach). Idąc dalej – śmiem uogólnić, że większość użytkowników systemów z rodziny Windows nie potrzebuje takiego software!

MP3 Flashplayer (prawie) idealny


Ile to ja szukałem dobrego playera (z braku wyboru we Flashu), który zapewniłby mi sprawne odtwarzanie muzyki na blogu. Google jest zawalone głupimi stronami z których tylko kilka w ogólne nadaje się do używania. Większość playerów jest co najmniej toporna, a ich funkcjonalność albo ogranicza się do prostego play i progressbara, albo jest próbą stworzenia kolejnego Winampa we Flashu.

Nie lubię nowego Photoshopa


Photoshop CS4

Adobe dość szumnie ogłaszało nadejście nowego Photoshopa i całej serii CS4. Przejście z CS2 na CS3 bardzo mi się podobało – nowy interfejs był znacznie wygodniejszy a Photoshop dostał niezłego kopa i przyjemność pracy z programem znacznie wzrosła.

Postanowiłem potestować nową wersję, a ta odrzuciła mnie od samego początku. Nowy interfejs jest dużo brzydszy od poprzedniego, a do tego dużo wolniejszy. Całość nie korzysta już z kontrolek systemowych w głównym oknie – zamiast tego Adobe zdecydowało się stworzyć wszystko od podstaw. Nie wyszło, zdecydowanie. IMO na OSX to jeszcze jakoś wygląda (choć pewnie zachowuje się tak samo ociężale), ale na Windows zwyczajnie nie pasuje praktycznie do niczego. Da się zauważyć, kilka rozwiązań, które Adobe podebrało np. z nowego Office, tyle, że tutaj zaimplementowano je dość słabo.

Jasne, mamy kilka nowych funkcji. Mamy Content-Aware Scale (który na kilku pierwszych-lepszych obrazkach działa bardzo słabo), płynniejszy zoom, lepszą obsługę plików RAW i kilka innych ulepszeń, ale najważniejszą (przynajmniej dla mnie) nowością miało być wykorzystanie GPU. I fajnie – jest. Filtry nakłada się szybciej, całość działa płynniej, a jednak dla mnie liczy się również interfejs – bo to właśnie GUI sprawia, że z programem się współpracuje. Ten nowy jest paskudny, wolny i stanowi duży krok wstecz w porównaniu z CS3.

I, żeby podkreślić jak – moim zdaniem – Adobe spieprzyło sprawę powiem, że nawet pudełko od nowego Photoshopa wygląda paskudnie. Co to w ogóle mają być te pięć wielkich pikseli na środku?! Dlatego po tygodniu obcowania z nowym Ps, wywaliłem go i wróciłem do starej, dobrej wersji CS3. Ktoś już bawił się nowym CS-em? Jak odczucia?

skocz na górę strony