Gazeta 2.0


Internet głosi wszem i wobec, że czas standardowych, fizycznie istniejących gazet z papieru powoli mija. Ja sam sądzę, że gazet owszem, będzie mniej, ale zostanie też nie mało. Wśród ocalałych znajdą się wszystkie te pisma, które zadbają nie tylko o treść, ale również sposób jej prezentacji. Przyszłość czasopism i magazynów widzę właśnie w barwach takiej elity wyrastających ponad wszystkie treści podawane w formie elektronicznej. Dopracowane artykuły, pisane łatwym, ale równocześnie eleganckim językiem. Duże zdjęcia dobrej jakości, które nie są tylko ozdobnikiem tekstu, ale wartością samą w sobie. Dbałość o typografię, rozkład treści, dużo wolnej przestrzeni na stronach. I w końcu bardzo dobrej jakości papier i tusz - zapachu kartek zaraz po otwarciu świeżo kupionego magazynu i refleksów światła na stronach nie zastąpi żaden elektroniczny gadżet.

To na pewno nie będzie dla wydawców łatwe. Magazyny i gazety, które w tej chwili postrzegane są jako te ze średniej półki (nie cenowej, a jakościowej) będą musiały bardzo się postarać, żeby przetrwać. Te najsłabsze nie mają raczej szans i jeśli będą chciały zachować markę, przejdą całkowicie na publikacje elektroniczną w najprostszej formie - strony WWW. Czasopisma, które dzisiaj uważa się za te lepsze nie wymrą tylko jeśli staną się jeszcze lepsze - najczęściej elementem, który najłatwiej poprawić jest właśnie sposób prezentacji treści.

CopyPasteTool na multischowek


Testowałem całe mnóstwo multischowków (czyli narzędzi rozszerzających możliwość kopiowania i wklejania danych między programami), jednak większość była strasznie zagmatwana, a słowa prostota chyba nie widziała na oczy. Aż do momentu w którym znalazłem CopyPasteTool pod Windows. Szybkie, małe i idealnie proste narzędzie rozszerzające możliwości standardowego kopiuj/wklej. Tak proste, że instrukcja obsługi zawiera się w powyższym obrazku.

Uruchamiamy program i od tej pory dzieje się cała magia. Możemy kopiować dane (właściwie, w tej chwili, tylko tekst) normalnie tak, jak robiliśmy to do tej pory, za pomocą kombinacji klawiszy CTRL i C. Dzięki programowi do schowka trafia nie tylko ostatnia skopiowana rzecz, ale również kilka poprzednich. Jak się do nich dostać? Wciskając standardowe CTRL i V odpowiednią ilość razy (bez puszczana CTRL). Raz – wklejamy ostatnio zapamiętane dane, dwa razy – przedostatnio, trzy – o jeden raz wcześniej itd. Żadnych zbędnych menusów ani rozwijanych list!

Miranda IM: Podstawowa konfiguracja (Część 2)


logo Miranda IM

W pierwszej części przebrnęliśmy przez konfigurację kilku podstawowych elementów Mirandy (i teraz dużo łatwiej orientujemy się w świecie tysiąca pluginów, skinów i niewygodnej konfiguracji), jednak sporo pracy jeszcze przed nami. W końcu tę mnogość dostępnych pluginów trzeba jakoś wykorzystać. ;)

Miranda IM: Podstawowa konfiguracja


logo Miranda IM

Wśród komunikatorów dostępnych na Windows, w moim przekonaniu, najlepszym wydaje się być Miranda IM. Wśród zalet na pewno można wymienić niskie zużycie zasobów, czy coś, czym Miranda po prostu miażdży konkurencję – konfigurowalność.

Sam główny program stanowi swego rodzaju pień drzewa, jest tylko ośrodkiem dostarczającym odpowiednie narzędzia do gałęzi i zapewniającym łączność pomiędzy nimi. I – tak jak sam pień nie czyni drzewa, tak sama główna aplikacja nie ma sensu istnienia bez odpowiednich rozszerzeń. Gałęziami dla Mirandy są pluginy (wtyczki). I to właśnie wtyczki zapewniają programowi każdą pojedynczą funkcjonalność – od możliwości połączenia się z siecią Gadu-Gadu, przez wyświetlanie listy kontaktów, aż do obsługi animowanych emotikon w oknie rozmowy. Wszystkie takie pojedyncze funkcje zapewniają właśnie wtyczki.

Tak bogata możliwość rozbudowy głównego programu niesie ze sobą niestety też jedną potężną wadę – skomplikowaną konfigurację. Pierwsze zetknięcie z programem do miłych niestety nie należy. Choć autorzy próbują coś tam robić w tej sprawie, tak program przed konfiguracją nie jest przyjazny dla użytkownika praktycznie w żadnej kwestii i nie ma co mówić, że jest inaczej.

Postaram się napisać coś w rodzaju poradnika dla osób chcących zapoznać się z Mirandą i pomóc im przejść przez pierwszą konfigurację tak, aby po wykonaniu wszystkich zaleceń dało się z programem wygodnie pracować.

MP3 Flashplayer (prawie) idealny


Ile to ja szukałem dobrego playera (z braku wyboru we Flashu), który zapewniłby mi sprawne odtwarzanie muzyki na blogu. Google jest zawalone głupimi stronami z których tylko kilka w ogólne nadaje się do używania. Większość playerów jest co najmniej toporna, a ich funkcjonalność albo ogranicza się do prostego play i progressbara, albo jest próbą stworzenia kolejnego Winampa we Flashu.

Windowsowy taskbar jak karty


Taskix

Kiedy nadchodziła Vista, miałem nadzieję, że Microsoft w końcu wpadnie, że taskbar w systemie powinien być czymś więcej niż tylko listą uruchomionych programów. Jednak ten element interfejsu praktycznie nie zmienia się od lat i stoimy w miejscu.

Podstawową funkcjonalnością, której mi brakowało była możliwość zmieniania kolejności elementów na pasku zadań – przy różnych czynnościach przyzwyczaiłem się do danego ustawienia elementów. Nie muszę spoglądać co chwila i szukać w którym miejscu siedzi teraz przeglądarka, a gdzie podział się Photoshop.

Jak zmusić Vistę do zapamiętywania ustawień folderów?


Vista ma dziwną tendencję do gubienia ustawień folderów. W XP było to samo, jednak jakby mniej rzucało się w oczy. Tutaj to, co system potrafił zrobić z wyświetlaniem plików przechodzi ludzkie pojęcie. Ustawimy sobie wszystko tak, jak byśmy chcieli, zamkniemy ładnie system, a gdy ponownie otworzymy katalog, okaże się, że wszystkie ustawienia pojechały do Irlandii.

Sposób na takie zachowanie na szczęście jest i to bardzo podobny do tego z XP. Wpływ na taki stan rzeczy mają dwie funkcje. Jeśli komuś zależy tylko na wprowadzeniu ustawień, na dole dostępny jest plik, który zrobi to za nas.

skocz na górę strony