Curious Displays
- 08 marca 2010
- 20:20:01
A gdyby tak standardowy ekran rozbić na mniejsze kawałki, które będą działały niezależnie od siebie, choć w każdej chwili będą w stanie ze sobą współpracować, będąc świadomymi pozycji pozostałych części. Każdy kawałek byłby małym robotem, który na plecach miałby półcalowy wyświetlacz i mógłby poruszać się po każdej powierzchni, w razie potrzeby tworząc większe powierzchnie na których wyświetlałyby wspólnie jeden obraz.
To właśnie propozycja Julii Tsao nazwana Curious Displays. Oczywistą zaletą jest to, że złożony z takich klocków ekran zawsze będzie wielkością dostosowywał się do tego, co akurat wyświetla (przydatna sprawa w przypadku filmów). Do tego ekran zawsze będzie podążał za nami i pokazywał obraz w miejscu, w które wygodnie nam będzie patrzeć, a gdy przestaniemy go używać, schowa się gdzieś pod kanapą, nie zajmując niepotrzebnie miejsca. Muszę przyznać, że perspektywa równie ciekawa co przerażająca. No dobra, przerażająca
to może trochę za mocne słowo, ale poruszające się po domu malutkie robociki to dość specyficzny pomysł. W razie gdyby te małe kawałki elektroniki zaczęły rozrabiać przewidziano nawet przycisk dezaktywujący. Poza tym - widzieliście ten pilot? ;)
Skinput
- 05 marca 2010
- 19:36:08
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich implantów elektronicznych, wszczepiania urządzeń w ludzką tkankę i w ogóle wykorzystywania ciała do podobnych rzeczy. Oczywiście, np. wizja dodatkowej soczewki w oku, która pozwoliłaby widzieć z daleka wydaje się być kusząca, ale dla mnie człowiek zatraca wtedy w jakiś sposób swoją naturę.
Dlatego też średnio podoba mi się idea stojąca za Skinput. Co prawda nie ma to nic wspólnego z bezpośrednią ingerencją w ludzkie ciało, ale jak dla mnie za bardzo ociera się o tę granicę. Nie mniej jednak sam pomysł wydaje się być przyszłościowy i warto się mu przyjrzeć. Urządzenie wykrywa uderzenia w ludzkie ciało i potrafi rozróżnić które miejsce zostało pobudzone. Na tej podstawie zaprogramować można sterowanie np. odtwarzaczem audio. Uderzenie się w kciuk włączy następną piosenkę, a w palec wskazujący wyciszy dźwięk. Do tego autor proponuje umieszczenie w urządzeniu (które w praktyce jest niewielką opaską zakładaną na rękę) projektora, który zamieniłby nasze przedramię w coś na wzór dotykowego ekranu.
Teoretycznie mogłoby się znaleźć kilka zastosowań takiego produktu, ale pozostaje jeszcze kwestia baterii, czy wagi samego urządzenia.
Wired
w formie elektronicznej
- 17 lutego 2010
- 18:49:54
Pisałem niedawno o pomysłach na wydawanie gazet i magazynów w formie elektronicznej. Przyglądałem się dwóm koncepcjom i dwóm dość odmiennym podejściom do interfejsów i tego jakie dodatkowe korzyści może przynieść przeniesienie wersji papierowej w nowoczesny, multimedialny świat. Do grona wydawców, którzy chcą oferować swoje publikacje w takiej formie dołącza technologiczny Wired.
Nie znamy urządzeń na których uruchomić można będzie aplikacje przygotowaną przy współpracy wydawnictwa, jednak znamy partnera ją przygotowującego - Adobe. Decyzja co najmniej dziwna. Powszechnie uważa się, że magazyn będzie sprzedawany przez iPada, a jak wiadomo Apple nie bardzo lubi się z Adobe i technologiami stworzonymi przez amerykańskie przedsiębiorstwo. Całość ma opierać się na AIR, a na produkt sygnowany jabłuszkiem przeniesione zostanie przez (będący jeszcze w fazie testów) Packager. Ten w teorii ma umożliwiać bezproblemowe kompilowanie aplikacji stworzonych we Flasu i AIR na platformę zamkniętych produktów Apple.
Hardware jako usługa
- 03 lutego 2010
- 13:36:04
Wszyscy wymieniamy sprzęt. Wszyscy wymieniamy sprzęt, bo sprzęt się starzeje. Kupujemy telefon, telefon po dwóch latach staje się przestarzały, a my przecież chcemy nadążać za rozwojem technologii i korzystać ze wszystkich udogodnień, które oferują producenci. Stare urządzenie - jeśli jeszcze działa - sprzedajemy albo komuś przekazujemy. Jeśli nie działa, leci na śmietnik, choć oczywiście na koniec wszystkie urządzenia tam kończą.
A co gdyby nie sprzedawać produktu, ale usługę? W końcu rynek właśnie do tego dąży - to usługi zajmują najważniejszą pozycję, a sam produkt schodzi na margines. Pytanie w jaki sposób można przekształcić w tak sprzedawane dobra? W niewielkim stopniu robią już tak operatorzy sieci komórkowych. Sprzedają abonament dołączając do tego telefon, choć oczywiście klienci często postrzegają to całkiem odwrotnie. Ten model można zdecydowanie ulepszyć.
Interfejsy: Chrome OS, Stripes, 10/GUI
- 31 grudnia 2009
- 00:31:31
System operacyjny od Google ma być w teorii czymś innym. Ja sam mam do niego bardzo sceptyczny stosunek, bo dla mnie w systemie operacyjnym liczy się przede wszystkim łatwość i przyjemność obsługi. Google nie jest dobre w tworzeniu interfejsów i moim zdaniem w Chrome OS nie pokazało nic fajnego, a nawet więcej - to, co pokazało zupełnie do mnie nie trafia.
To, co wygląda ciekawie (a na pewno ciekawiej niż w dotychczasowych systemach), to ekran logowania i overview mode
. Ten drugi to w sumie znane z OSX Exposé
. Nie do końca rozumiem natomiast po co w systemie zaimplementowano i karty i standardowe okienka jednocześnie. Poniżej bazuję na wczesnej prezentacji, ale oczywiście system jest dostępny do testów od jakiegoś czasu.
Gazeta 2.0
- 26 grudnia 2009
- 23:43:32
Internet głosi wszem i wobec, że czas standardowych, fizycznie istniejących gazet z papieru powoli mija. Ja sam sądzę, że gazet owszem, będzie mniej, ale zostanie też nie mało. Wśród ocalałych znajdą się wszystkie te pisma, które zadbają nie tylko o treść, ale również sposób jej prezentacji. Przyszłość czasopism i magazynów widzę właśnie w barwach takiej elity wyrastających ponad wszystkie treści podawane w formie elektronicznej. Dopracowane artykuły, pisane łatwym, ale równocześnie eleganckim językiem. Duże zdjęcia dobrej jakości, które nie są tylko ozdobnikiem tekstu, ale wartością samą w sobie. Dbałość o typografię, rozkład treści, dużo wolnej przestrzeni na stronach. I w końcu bardzo dobrej jakości papier i tusz - zapachu kartek zaraz po otwarciu świeżo kupionego magazynu i refleksów światła na stronach nie zastąpi żaden elektroniczny gadżet.
To na pewno nie będzie dla wydawców łatwe. Magazyny i gazety, które w tej chwili postrzegane są jako te ze średniej półki (nie cenowej, a jakościowej) będą musiały bardzo się postarać, żeby przetrwać. Te najsłabsze nie mają raczej szans i jeśli będą chciały zachować markę, przejdą całkowicie na publikacje elektroniczną w najprostszej formie - strony WWW. Czasopisma, które dzisiaj uważa się za te lepsze
nie wymrą tylko jeśli staną się jeszcze lepsze - najczęściej elementem, który najłatwiej poprawić jest właśnie sposób prezentacji treści.